Piotrków przyciąga nie tylko ekipy filmowe, ale w ramach promocji poszczególnych filmów aktorzy pojawiają się tu także po to, by spotkać się z widzami. Tak było w miniony poniedziałek w kinie Helios, gdzie w ramach pokazów dla szkół pojawili się Krystian Embradora i Igor Pawłowski. Obaj zagrali w produkcji „Piep*zyć Mickiewicza”, której trzecia część znajduje się w repertuarze.
W ramach wizyty aktorzy dwukrotnie pojawili się na sali, na której uczniowie szkół z Piotrkowa i okolic zjawili się na projekcji. Najpierw witali widzów, a po seansie odpowiadali na ich pytania. Także i nam udało się przeprowadzić krótką rozmowę.
Krzysztof Żołądek: Na ekranie wcielacie się w postacie Mietka (tu Krystian Embradora – przyp. red.) i Franka „Cegły” Cegielskiego (w tej roli Igor Pawłowski). Panowie, jak Wam się gra w tym filmie? To już jest trzecia część, więc na planie na pewno i przyjaźnie, i trochę luźniejsza atmosfera, bo znacie się prawie jak łyse konie.
Igor Pawłowski: Ja bardzo lubię nasz plan zdjęciowy, jest wyjątkowy na swój taki piękny sposób. Mamy fantastyczną ekipę i nie tylko filmową. Jeśli chodzi o całą produkcję, ale zwłaszcza obsadę, to po prostu trzymamy się jakbyśmy się znali od dzieciństwa i atmosfera u nas jest fantastyczna. Nie ma żadnych konfliktów, co się bardzo rzadko zdarza zazwyczaj w takich dużych grupach, a u nas jest po prostu naprawdę. Jest aż cukierkowo bym powiedział.
Krystian Embradora: Trochę jak jedna wielka rodzina. Czujemy się zaopiekowani i tak naprawdę już od czterech lat budujemy ten wspólny drugi dom.
Pewnie też niejedna historia wydarzyła się w tym czasie za kulisami, o której widzowie nie wiedzą, bo nie wszystko widać na ekranie. Czasem sceny, które też wy kręcicie, później finalnie do filmu nie trafiają. Ale z takich zakulisowych rzeczy, ciekawostek, co moglibyście zdradzić naszym słuchaczom? Co tam się dzieje? Może są jakieś spontaniczne zachowania, które później trafiły na ekran?
IP: Tak, było sporo takich sytuacji. Mamy to szczęście, że naszą reżyserką jest fantastyczna Sara Bustamante-Drozdek, którą pozdrawiamy bardzo serdecznie, bo ona daje nam w miarę wolną rękę, jeśli chodzi o improwizacje. Rzeczywiście pozwala nam wprowadzać jakieś własne elementy, nanosić jakieś poprawki na scenariusz. Oczywiście to jeszcze na etapie prób, czy też czytania scenariusza, ale jeśli chodzi o improwizację, mieliśmy niejedną. Na przykład w drugiej części scena, kiedy razem wykrzykujemy uściśnięci w kółeczku słowo „prawiczki”, to była nasza improwizacja. Uznaliśmy, że to będzie po prostu bardzo fajny pomysł. W pierwszej części też się pojawia akurat ze mną taka scena, w której mówię, że „taką świruskę to ja bym, o!”. Tak samo, to była totalna improwizacja. W trakcie sceny wyjechałem z tym i weszło, a jeśli chodzi o inne improwizacje, to może jeszcze Krystian doda.
KE: Ja powiem, że faktycznie było takich momentów bardzo dużo. Jeżeli chodzi o ciekawostki, to powiem tak... Karol (Karol Rot grający rolę Kordiana „Korka” Jastrzębskiego – przyp. red.) w drugiej części miał taką scenę, gdzie nurkował do... kibla i powiem wam tak - ten kibel w momencie, kiedy przejeżdżał na plan, spadł ze schodów. Pech chciał, że to była niedziela handlowa i był problem, żeby go kupić. Na szczęście znalazł się jakiś na jakiejś stronie w internecie i udało się przywieźć nowy. Natomiast była przez to spora obsuwa. Ekipa już myślała o tym, żeby może skorzystać z jakiegoś używanego, ale faktycznie przyjechał nowy. Karol zrobił to i tak naprawdę bardzo dobrze, a wyjaśnię, że poza kamerą ten sedes to było akwarium, do którego nurkował.
Zapytam jeszcze z trochę innej beczki, co was prywatnie nauczył film Piep*zyć Mickiewicza? Mam na myśli wszystkie trzy części, bo dla widza on niesie też takie dodatkowe przesłanie. W każdej części mamy jakiś taki motyw wpleciony, nie przez przypadek zresztą, żeby zaszczepić takie małe nasionko u widza, żeby ono kiełkowało, dręczyło i dawało do myślenia. Jak choćby dodanie do obsady chłopaka ze spektrum autyzmu. Wy z kolei przyjmujecie go do tej filmowej paczki jak swojego, bez uprzedzeń. A jak w waszym przypadku prywatnie ten film oddziaływał na was samych?
IP: Ja akurat, jeśli chodzi o taki wątek, który bardziej uważam za edukacyjny, który jest cały czas pokazywany u nas na przestrzeni całej trylogii, to jest po prostu przyjaźń. Przyjaźń między chłopakami. Nie nauczyło mnie to może wiele nowego, dlatego że sam byłem już stosunkowo tak samo jak Cegła, tak samo jak Mietek, Dante, Bolo czy Korek, ja sam byłem lojalny wobec swoich przyjaciół. Zawsze. Mam tak samo swoją paczkę, prywatnie z liceum, z którą dalej się trzymam i uważam, że to jest po prostu rzecz, która jest bardzo istotna. Przyjaźń w dzisiejszych czasach jest, wydaje mi się, za mało pielęgnowana przez młodych ludzi. A przecież to jest coś, co w zasadzie odróżnia nas od zwierząt i wydaje mi się, że to jest taka rzecz, którą powinniśmy pielęgnować. Cieszę się, że możemy na przestrzeni tych już trzech części pokazywać tak dobrą relację wśród mężczyzn, którzy są przyjaciółmi. Zwłaszcza wśród mężczyzn, bo o to jest jeszcze trudniej, wydaje mi się.
KE: Właśnie słowo „pielęgnować” jest bardzo dobrym przykładem, bo uważam, że też film ten nauczył mnie tego, by pielęgnować takiego „małego mnie”, taką młodzieńczą duszę, którą trzeba trzymać w sobie tak naprawdę przez całe życie. I też, jeżeli chodzi o trzecią część, to można powiedzieć, głównym tematem są trudne decyzjie. Ich podejmowanie w tym wieku nie jest łatwe. Wiktoria (filmowa Nel) powiedziała kiedyś, że niewiedza jest piękna na tym etapie. I nie tylko na tym etapie, ale przez całe życie. Chodzi tu o to, żeby odkrywać, poznawać i błądzić.
To powiedzmy jeszcze w kilku zdaniach tym, którzy nie widzieli jeszcze trzeciej części filmu i zastanawiają się, czy może pójść do kina, czy może najpierw obejrzeć pierwszą i drugą część dopiero wtedy obejrzeć część trzecią. Powiedzcie, dlaczego warto to zrobić?
IP: Starszym widzom poleciłbym seans zwłaszcza dlatego, żeby mogli się cofnąć do tych lat młodości. Do momentu, kiedy jest ten okres przejściowy z dziecięcego trybu życia w dorosły. I ja sam akurat po dwóch, trzech latach od zakończenia liceum bardzo dobrze to wspominam. Kurczę, z jednej strony bardzo chciałbym się cofnąć do tego czasu, bo uważam, że to były fantastyczne lata. Z drugiej strony jednak nie chciałbym jeszcze raz podejmować tych trudnych wyborów życiowych, bo to jest duży stres. A młodszym bym polecił, żeby się nastawili na to, co będzie.
KE: Ja się podepnę pod słowa Igora. Zapraszamy do oglądania tak naprawdę trzeciej części w kinach, ale wszystkich, wszystkich części. No i co? Wydaje mi się, że to jest część tak naprawdę dla wszystkich – dla starszych, młodych, babci, mamy, dziadka, taty, chłopaka i tak dalej.
Tak, niech tytuł was nie zwiedzie, tym bardziej, że pierwotnie miał być zupełnie inny.
KE: Tak, tytuł pierwotnie brzmiał „Najlepsze lata”, natomiast zmienił się i chyba się z tego cieszymy, bo obecny jest faktycznie ciekawszy i na pewno w jakiś sposób kontrowersyjny. Natomiast w ten sposób miał zachęcić, żeby po prostu sprawdzić o co chodzi.
Dziękuję pięknie za rozmowę.
IP, KE: Również dziękujemy za rozmowę i zapraszamy do kina.
Komentarze 0