Teren Akademii Piotrkowskiej ponownie stał się miejscem spotkania z historią. Trzynasta edycja Pikniku Historycznego „Wioska Wikinga” przyciągnęła w niedzielę mieszkańców Piotrkowa Trybunalskiego i regionu, oferując liczne pokazy, warsztaty oraz atrakcje edukacyjne dla całych rodzin.
Jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc było stoisko Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie najmłodsi mogli własnoręcznie wykonywać pieczęcie i poznawać tajniki sfragistyki.
Mamy sfragistykę, czyli takie pierwsze wykonywanie własnych pieczęci, ale też różne gry zręcznościowe. Zachęcamy, żeby przyjść tutaj z najmłodszymi odbiorcami – mówiła Natalia Dubrowin z Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim.
Muzeum od lat uczestniczy w wydarzeniu, wspierając jego edukacyjny charakter.
Już od dobrych paru imprez, gdy pojawiła się Wioska Wikinga, jesteśmy tu zawsze. Mamy zaproszenie od organizatorów i bardzo się cieszymy, że możemy promować historię – podkreślała.
Na pikniku nie zabrakło rekonstruktorów prezentujących różne epoki – od starożytnego Rzymu, przez czasy wikingów, po wiek XVII, XVIII i XX. O idei wydarzenia opowiadał rektor Akademii Piotrkowskiej, prof. Jacek Bonarek.
Jak zwykle chcemy przedstawić historię od starożytności do XX wieku. Chcemy pokazać, że historia to jest coś żywego, coś bardzo ciekawego, co wymaga wielu umiejętności. Można sobie przy okazji zrobić łyżkę albo coś upleść – mówił.
Jak podkreślał rektor, celem wydarzenia jest przełamywanie stereotypów związanych z nauką historii.
Chcemy pokazać, że wbrew temu, co czasami krąży w opinii publicznej, historia naprawdę jest ciekawa – zaznaczył.
Duże zainteresowanie wzbudzało rzymskie obozowisko oraz pokazy gladiatorów. Jeden z rekonstruktorów, występujący jako centurion XXI Legionu Rapax, wyjaśniał, jak wyglądała służba w armii rzymskiej.
Centurion to osoba odpowiedzialna za osiemdziesięciu żołnierzy. Można powiedzieć, że to odpowiednik dowódcy kompanii – tłumaczył.
Podczas pokazów rekonstruktorzy obalali również popularne mity dotyczące gladiatorów.
Gladiatorzy bardzo rzadko walczyli na śmierć i życie. To była droga inwestycja, oni mieli na siebie zarabiać. Można to bardziej porównać do współczesnych walk MMA – wyjaśniał.
Odtwarzanie historycznych realiów wymaga dużych nakładów pracy i środków.
W Polsce mamy jednych z najlepszych rzemieślników w Europie, jeśli chodzi o produkcję sprzętu do rekonstrukcji historycznej – podkreślał rekonstruktor.
Nie zabrakło także zabytkowej motoryzacji. Wśród eksponatów szczególną uwagę przyciągał strażacki Chevrolet z 1930 roku prezentowany przez kolekcjonera Andrzeja Kotlickiego z Wolborza.
Tego rodzaju pojazdy były montowane również w Warszawie. Ten egzemplarz służył strażakom aż do 1963 roku – opowiadał właściciel.
XIII Piknik Historyczny „Wioska Wikinga” po raz kolejny udowodnił, że historia może być nie tylko nauką, ale również fascynującą przygodą. Dzięki zaangażowaniu organizatorów, muzealników i rekonstruktorów uczestnicy mogli dosłownie dotknąć przeszłości i zobaczyć, jak wyglądało życie ludzi w różnych epokach.
Komentarze 7