Niewiele brakowało, a płomienie przeniosłyby się na znajdujące się w pobliżu zabudowania. W czwartek wieczorem strażacy interweniowali przy pożarze składowiska gałęzi na prywatnej posesji przy ulicy Sulejowskiej 32 w Przygłowie. Jak ustaliła policja, właściciel posesji początkowo przyznał się do spowodowania pożaru, jednak gdy usłyszał, że dostanie mandat zmienił swoją wersję wydarzeń. Teraz sprawa trafi do sądu.
Według relacji mieszkańców, wcześniej na posesji wypalano gałęzie. Ogień miał zostać ugaszony, jednak po pewnym czasie ponownie się rozżarzył. W efekcie zapaliło się składowisko gałęzi o powierzchni około 30 metrów kwadratowych, zlokalizowane pomiędzy budynkami.
Do akcji zadysponowano dwa zastępy Ochotniczej Straży Pożarnej z Przygłowa. Na miejscu obecni byli również policjanci, którzy zabezpieczali teren.
Po przybyciu strażacy natychmiast przystąpili do działań gaśniczych. Ogień udało się szybko opanować, jednak ze względu na dużą ilość zgromadzonych gałęzi konieczne było ich dokładne dogaszenie. W działaniach pomógł mieszkaniec Przygłowa Michał Gajda, który udostępnił sprzęt rolniczy i pomógł przerzucić pogorzelisko. Dzięki temu strażacy mogli dokładnie przelać wodą wszystkie tlące się gałęzie i wyeliminować ryzyko ponownego zapłonu.
Akcja trwała ponad dwie godziny. W działaniach uczestniczyło 12 strażaków z OSP Przygłów. Dzięki ich szybkiej interwencji ogień nie rozprzestrzenił się na pobliskie budynki. Nikt nie odniósł obrażeń.
Mieszkańcy przyznają, że przez chwilę obawiali się najgorszego.
Ja już myślałam, że ta stodoła pójdzie – mówi jedna z mieszkanek.
Inna wspomina, że pożar został zauważony dzięki czujności sąsiadki.
Ta pani nam pomogła, bo ja tylko usłyszałam, jak zaczęła krzyczeć. Patrzę, a tam dym – relacjonuje.
Sprawą zajęli się również policjanci. Jak poinformowała mł. asp. Edyta Daroch z Komendy Miejskiej Policji w Piotrkowie Trybunalskim, zgłoszenie o pożarze wpłynęło 9 lipca około godziny 20:10. Właściciel posesji początkowo przyznał funkcjonariuszom, że to on doprowadził do zdarzenia. Gdy jednak został poinformowany o wysokości mandatu karnego w kwocie 1000 zł, odmówił jego przyjęcia i zmienił przedstawioną policjantom wersję wydarzeń. W związku z tym policja skieruje do sądu wniosek o jego ukaranie.
Druhowie apelują o zachowanie szczególnej ostrożności podczas spalania pozostałości roślinnych oraz innych prac z użyciem ognia. Nawet pozornie ugaszone ognisko może po pewnym czasie ponownie się rozżarzyć i doprowadzić do pożaru. Wystarczy chwila nieuwagi, by ogień zagroził budynkom, mieniu, a nawet życiu ludzi.
Strażacy przypominają, że gałęzie i inne odpady zielone powinny być przekazywane do systemu odbioru odpadów, a ich spalanie może być nie tylko niebezpieczne, ale również niezgodne z obowiązującymi przepisami.
Komentarze 12