TERAZ 18°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Bardzo dobra
reklama OBI A1

Skrzyżowania w Piotrkowie Trybunalskim. Historia niezwykłej galerii rzeźby w przestrzeni miasta

F.Zieliński
Filip Zieliński wt., 11 sierpnia 2026 11:42

Stoją na skwerach, przy ulicach i między budynkami. Część z nich tak mocno wrosła już w krajobraz Piotrkowa, że można przechodzić obok przez lata i nie zastanawiać się, skąd właściwie się tam wzięły. Tymczasem ponad dwie dekady temu za sprawą „Skrzyżowań” artyści przyjeżdżali do miasta, tworzyli swoje prace, a później zostawiali je Piotrkowianom. Stanisław Piotr Gajda miał wtedy jeden cel: zrobić z Piotrkowa żywą galerię rzeźby.

Niektóre są z metalu, inne z drewna. Nie przedstawiają królów, polityków ani innych postaci, którym zazwyczaj stawia się pomniki. Część trudno nawet nazwać rzeźbą w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. I właśnie o to chodziło.

Na początku XXI wieku w Piotrkowie realizowano projekt, którego efekty wciąż można znaleźć w przestrzeni miasta. Międzynarodowe Spotkania Rzeźbiarzy „Skrzyżowania” odbywały się przez kilka lat, a stojący za nimi Stanisław Piotr Gajda wspomina, że wszystko zaczęło się od pewnego marzenia.

Ja miałem taki sen, kurde, że z Piotrkowa zrobić taką galerię, żywą galerię rzeźby – mówi Stanisław Piotr Gajda.

Galerią miało być całe miasto

Nie chodziło o stworzenie kolejnej instytucji kultury. Galeria nie miała mieć ścian, drzwi ani godzin otwarcia. Sztuka miała znaleźć się tam, gdzie mieszkańcy funkcjonują na co dzień – na ulicach, placach, skwerach i w parkach.

Stanisław Piotr Gajda tłumaczy tę ideę w charakterystyczny sposób.

Miasto jest organizmem, z którym musimy współżyć. To jest nie tylko układ uliczek, domów, placów, skwerów i parków, ale również kultura, którą wtłaczamy. Ten układ – ulice, ścieżki, place – jest czarno-biały. A żeby to było kolorowe, to trzeba w to wprowadzić kulturę. Wtedy to zaczyna żyć, to zaczyna istnieć, to zaczyna pulsować – wspomina Stanisław Piotr Gajda.

„Skrzyżowania” miały być jednym ze sposobów realizacji tej idei.

Do Piotrkowa przyjeżdżali artyści z Polski i zagranicy. Stanisław Piotr Gajda wspomina twórców między innymi z Czech, Niemiec i Holandii. Organizatorzy zapewniali miejsce oraz materiały potrzebne do pracy. Artyści tworzyli na miejscu, ale w przeciwieństwie do typowego pleneru po jego zakończeniu nie pakowali wszystkiego i nie zabierali ze sobą. Ich prace zostawały w Piotrkowie.

Dlaczego „Skrzyżowania”?

Nazwa wydarzenia dobrze pasowała do Piotrkowa – miasta położonego na przecięciu ważnych szlaków. Miała jednak również znaczenie znacznie bardziej symboliczne.

Chodziło też o spotkania, dlatego to się Skrzyżowania nazywało. To skrzyżowanie dróg, ale również skrzyżowanie różnych emocji, różnych marzeń, różnych dążeń tych artystów, którzy tutaj właśnie przyjeżdżali do Piotrkowa – tłumaczy Stanisław Piotr Gajda.

Ważny był więc nie tylko gotowy obiekt ustawiony później na skwerze. Artyści mieli spotykać się ze sobą, wymieniać doświadczeniami i konfrontować swoją twórczość z przestrzenią miasta oraz jego mieszkańcami.

Z czasem wydarzenie zaczęło częściowo napędzać się samo. Stanisław Piotr Gajda wspomina, że twórcy, którzy uczestniczyli w jednej edycji, zapraszali kolejnych. W ten sposób do Piotrkowa trafiali następni artyści.

Zobacz także

Potrzebujesz wielkiej blachy? Idziemy do Piomy

Sama idea to jedno. Rzeźbę trzeba było jednak jeszcze z czegoś zrobić.I właśnie tutaj historia „Skrzyżowań” sporo mówi o Piotrkowie tamtych lat. Przy realizacji artystycznych pomysłów przydawał się przemysłowy charakter miasta.

Stanisław Piotr Gajda wspomina, że kiedy artyście potrzebny był odpowiedni materiał albo zaplecze techniczne, szukał pomocy między innymi w Piomie.

Jeżeli ja szedłem do Piomy i mówiłem: panowie, tutaj mam artystę, który chce zrobić taką wielką rzeźbę z grubej blachy, to trzeba wyciąć i tak dalej. No to: dawaj go pan. No i to się działo. Nikt nie odmawiał – opowiada Stanisław Piotr Gajda.

Dzisiaj podobne przedsięwzięcie zapewne zaczynałoby się od projektu, kosztorysu, umowy i znalezienia źródła finansowania. Stanisław Piotr Gajda tamten okres wspomina inaczej

Ja to powtarzam na okrągło, że ja żyłem w złotym wieku. To był złoty czas, kiedy robiłem interakcje, translacje, Skrzyżowania – mówi.

Ponad 20 prac zostało w mieście

Efekty kolejnych spotkań zaczęły tworzyć rozsianą po Piotrkowie kolekcję. Ośrodek Działań Artystycznych, opisując jedną z późniejszych odsłon projektu, podawał, że wcześniejsze edycje pozostawiły w przestrzeni Piotrkowa ponad 20 obiektów. Organizatorzy użyli przy tym bardzo trafnego określenia: „Skrzyżowania” przez lata „umeblowały” miasto sztuką. I rzeczywiście – artyści wyjeżdżali, ale ich prace zostawały.

Od pierwszych edycji minęło jednak ponad 20 lat.I tutaj historia „Skrzyżowań” dostaje swój drugi rozdział.Co zostało z galerii pod gołym niebem?

Część obiektów nadal stoi w Piotrkowie. Nie wszystkie przetrwały w pierwotnej formie. W przypadku niektórych materiał i jego stopniowa degradacja były elementem artystycznego zamysłu. Inne z biegiem lat wymagały konserwacji.

Od czasu do czasu ktoś się tam budzi i konserwuje pewne rzeźby. Drewniane rzeźby zostały zakonserwowane. Reszta tak powolutku sobie mija – mówi Stanisław Piotr Gajda.

Wspomina między innymi jedną z prac na skwerze Rawity-Witanowskiego.

On sobie rdzewieje, a czasem coś mu dopiszą, czasem mu coś domalują, ale istnieje – mówi Stanisław Piotr Gajda. I dodaje krótko:– Powinno się bardziej dbać o te rzeczy.

Być może nie chodzi zresztą wyłącznie o samą konserwację. Po ponad dwóch dekadach warto byłoby ponownie zinwentaryzować tę nietypową miejską kolekcję: ustalić, które prace przetrwały, przypomnieć ich autorów, odnaleźć fotografie pokazujące moment powstawania i oznaczyć obiekty tak, aby przechodzień wiedział, dlaczego właściwie stoją właśnie w tym miejscu.

Bo jeśli marzeniem było stworzenie z Piotrkowa galerii, to galeria częściowo rzeczywiście powstała. Tyle że dziś nie zawsze wiadomo już, co właściwie znajduje się w jej kolekcji.

Czy „Skrzyżowania” mogłyby wrócić?

To pytanie pojawiło się również podczas naszej rozmowy.

Po ponad dwóch dekadach można przecież wyobrazić sobie kolejną generację artystów przyjeżdżających do Piotrkowa i pozostawiających po sobie nowe prace. Byłaby to kontynuacja pomysłu, a nie próba jego odtworzenia jeden do jednego.

Stanisław Piotr Gajda nie widzi jednak siebie ponownie w roli człowieka, który miałby całe przedsięwzięcie ciągnąć.

To powinno przejąć kolejne pokolenie. Nie ja – odpowiada Stanisław Piotr Gajda.

I być może właśnie to jest najciekawszym dziedzictwem „Skrzyżowań”. Nie tylko ponad 20 obiektów, które za sprawą kolejnych edycji pojawiły się w przestrzeni Piotrkowa, ale sama idea miasta jako miejsca, w którym sztuka nie musi być schowana za drzwiami galerii.

Artyści wyjechali. Rzeźby zostały, trzeba tylko wiedzieć, gdzie patrzeć.

Posłuchaj całej audycji Ale to już było

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 10

    reklama

    Dla Ciebie

    18°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio