TERAZ 19°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Bardzo dobra
reklama SAN Rekrutacja

Stadion Piotrcovii w Piotrkowie. Dlaczego miasto go nie przejęło?

F.Zieliński
Filip Zieliński wt., 18 sierpnia 2026 13:33

Miasto miało możliwość przejęcia stadionu przy ul. Dmowskiego, ale ostatecznie do tego nie doszło. Dlaczego? Po blisko 30 latach do jednej z najbardziej dyskutowanych decyzji piotrkowskiego samorządu wraca Michał Rżanek, prezydent Piotrkowa Trybunalskiego w latach 1990–1996. Jak przekonuje, sprawa była znacznie bardziej skomplikowana, niż może się dzisiaj wydawać.

Stadion Piotrcovii w Piotrkowie. Dlaczego miasto go nie przejęło
Autor: Autor: fot. dawnypiotrkow.pl, ze zbiorów A. Ostrowskiego, autor nieznany

Stadion XXXV-lecia PRL do dziś wywołuje wśród części Piotrkowian emocje. Choć po wielkim obiekcie przy ul. Dmowskiego pozostało niewiele, wciąż powraca pytanie: czy miasto mogło go uratować?

Obiekt nie należał do samorządu, lecz do Fabryki Maszyn Górniczych Pioma. W latach 90., gdy sytuacja wielkich państwowych zakładów stawała się coraz trudniejsza, pojawiła się możliwość przekazania kompleksu miastu.

Ówczesnym prezydentem Piotrkowa był Michał Rżanek. W rozmowie z nami wraca do kulis tamtych wydarzeń.

Pioma miała zaległości wobec miasta

Jak wspomina Michał Rżanek, w drugiej połowie jego prezydentury Pioma miała problemy między innymi z regulowaniem podatku od nieruchomości. Majątek przedsiębiorstwa był ogromny i nie ograniczał się jedynie do hal produkcyjnych.

Pioma zalegała do budżetu miasta z podatkiem od nieruchomości. Trzeba pamiętać, że te nieruchomości to nie tylko sam zakład, ale był to szereg różnych innych obiektów, poczynając od przychodni przez żłobki, no i stadion między innymi. Tutaj padła propozycja, żeby miasto przyjęło ten stadion, między innymi za umorzenie tych podatków, ale nie tylko – wspomina Michał Rżanek.

Z dzisiejszej perspektywy możliwość przejęcia dużego kompleksu sportowego może wydawać się okazją. Michał Rżanek zwraca jednak uwagę na sytuację finansową ówczesnego samorządu.

Przypominam, że budżet wówczas był praktycznie na styk. Myśmy nie zadłużali miasta. Wtedy tak jakoś nie było, nie chcę powiedzieć w modzie, ale starano się jak najmniej zadłużać. Natomiast dokładano nam pewnych zadań, które zlecano samorządom, a za tym nie szły pieniądze.

Stadion oznaczał również koszty

Samo pozyskanie nieruchomości było jedną stroną medalu. Drugą było późniejsze utrzymanie całego kompleksu.

Według relacji Michała Rżanka szczególnie problematyczna była hala sportowa znajdująca się przy stadionie.

Były zdania podzielone, czy przejmować stadion, czy nie. Tym bardziej, że w ramach tego kompleksu była też hala sportowa, która praktycznie była już do wyłączenia ze względu na przepisy przeciwpożarowe związane z wyłożeniem tam boazerii.

Michał Rżanek podkreśla również, że nie była to decyzja podjęta jednoosobowo przez prezydenta.

„Decyzję podjęli radni”

Według wspomnień byłego prezydenta sprawa przejęcia obiektu była analizowana przez wiele miesięcy. Radni mieli oglądać kompleks, pracowały komisje, a temat trafiał na sesje Rady Miasta.

Decyzję podjęli radni, czy przejąć, czy nie. Ta decyzja była przygotowywana prawie rok. Były dwie sesje temu poświęcone. Były komisje, które chodziły, oglądały ten obiekt.

To istotna część relacji Michała Rżanka, ponieważ decyzja o nieprzejęciu stadionu bywa po latach personalizowana i przypisywana ówczesnemu prezydentowi. On sam przedstawia ją jako decyzję całej Rady Miasta.

Wśród radnych i członków zarządu było wiele osób związanych z Piomą. Albo pracownicy, albo byli pracownicy, w każdym razie sporo osób. W czasie głosowania znaczna część nie wzięła udziału w głosowaniu. Dwadzieścia siedem czy osiem osób wzięło udział w głosowaniu. Nikt nie zagłosował za tym, żeby przejąć stadion.

Pojawia się Antoni Ptak

Po decyzji miasta rozpoczyna się kolejny rozdział historii obiektu.

W 1996 roku kompleks trafił w ręce biznesmena Antoniego Ptaka. Piotrkowianin był już wówczas związany z polską piłką nożną i miał własny pomysł na wykorzystanie stadionu.

Michał Rżanek wspomina, że w tamtym momencie nie musiało to wcale wyglądać jak początek końca obiektu.

Pojawił się przedsiębiorca, piotrkowianin, który wówczas miał duży udział w klubach sportowych. Postanowił, chciał tu w Piotrkowie urządzić taką szkółkę brazylijską, ściągać tu młodych piłkarzy. (...) Oni tam dokonali transakcji i on rzeczywiście sprowadził tych piłkarzy. Tam przez jakiś czas to funkcjonowało.

Prywatny właściciel nie zlikwidował więc od razu sportowej funkcji tego miejsca. Przeciwnie – przez kolejne lata na stadionie nadal rozgrywano mecze, a Piotrcovia doszła nawet do drugiego poziomu rozgrywkowego.

Zobacz także:

Kolejna ważna decyzja przyszła w 1999 roku

Michał Rżanek przestał być prezydentem Piotrkowa w grudniu 1996 roku. Kilka lat później nastąpiło jednak wydarzenie, które miało duże znaczenie dla przyszłości terenu przy ul. Dmowskiego.

25 lutego 1999 roku Rada Miejska przyjęła uchwałę nr VIII/116/99 dotyczącą zmian miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w rejonie kompleksu „Piotrcovii-Ptak”. Zmiany otworzyły możliwość wykorzystania części terenu także pod funkcje usługowo-handlowe.

Michał Rżanek był już wówczas radnym. Szczególnie zapamiętał stanowisko nieżyjącego dziś radnego Jerzego Królikiewicza.

Pamiętam jednego radnego, pana Królikiewicza, który mówił, że to doprowadzi do tego, że zapis, że tam jest przeznaczony na sport, będzie polegał na tym, że się postawi kosz do gry i już będzie uznane, że to jest, a resztę można robić, co się chce. I rzeczywiście tak się stało. I stąd mamy ten stadion już, że tak powiem, przekształcony w targowisko.

Piotrcovia trafia do Szczecina

Mimo coraz większego znaczenia działalności handlowej sport na Dmowskiego nie zniknął od razu. Piotrcovia awansowała nawet na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej.

Przełom nastąpił w 2003 roku. Po sezonie na drugim poziomie rozgrywkowym Antoni Ptak zdecydował się przenieść drużynę do Szczecina. Zespół występował tam następnie pod nazwą MKS Pogoń Szczecin, wykorzystując miejsce Piotrcovii w rozgrywkach. Dla Piotrkowa oznaczało to faktyczny koniec ambitnego projektu piłkarskiego budowanego wokół stadionu przy Dmowskiego.

Wkrótce zakończyła się również historia samego obiektu. Jesienią 2003 roku rozpoczęła się rozbiórka trybun, a ostatnie fragmenty stadionu usunięto w kolejnych latach.

Czy można było przewidzieć, jak to się skończy?

To prawdopodobnie najciekawsze pytanie, jakie pozostaje po wysłuchaniu wspomnień Michała Rżanka.

W połowie lat 90. przyszłość nie musiała jednak wyglądać tak jednoznacznie.

Michał Rżanek przywołuje zdanie, którym po latach komentowano decyzję o nieprzejęciu obiektu.

Kiedyś naczelny „Tygodnia Piotrkowskiego”, opisując ten temat, napisał: „jakby człowiek wiedział, że się przewróci, to by usiadł”. Więc jakbyśmy mogli przewidzieć, że takie rzeczy... A na początku wydawało się, że tu będzie potęga sportowa przez prywatnego przedsiębiorcę.

Czy miasto powinno więc było przejąć stadion? Z perspektywy blisko trzech dekad łatwo odpowiedzieć twierdząco. Relacja Michała Rżanka pokazuje jednak drugą stronę tej historii: samorząd z niewielkim budżetem, wymagający nakładów kompleks sportowy, problemy finansowe Piomy oraz prywatnego inwestora, który początkowo przychodził z planami związanymi właśnie ze sportem.

Ostatecznie na zniknięcie stadionu złożyło się kilka wydarzeń i decyzji podejmowanych na przestrzeni wielu lat – od nieprzejęcia kompleksu przez miasto, przez jego sprzedaż prywatnemu właścicielowi, późniejszą zmianę planu zagospodarowania przestrzennego, aż po przeniesienie drużyny i rozbiórkę obiektu.

Historia stadionu jest znacznie dłuższa

W tym materiale skupiamy się przede wszystkim na wspomnieniach Michała Rżanka i jego spojrzeniu na wydarzenia z lat 90. Historia stadionu przy ul. Dmowskiego zaczęła się jednak znacznie wcześniej i obejmuje zarówno wielkie wydarzenia sportowe, jak i Centralne Dożynki, rozbudowę obiektu, działalność Antoniego Ptaka oraz kontrowersje związane z późniejszym przeznaczeniem terenu.

Czytelników, którzy chcą poznać pełną historię nieistniejącego stadionu – od jego powstania aż po rozbiórkę – zachęcamy do naszego wcześniejszego materiału z cyklu „Odkrywamy znane i nieznane – Dawny stadion Piotrcovii”.

Posłuchaj też całej audycji Ale to już było

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 0

    reklama

    Dla Ciebie

    19°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio