Ryneczek, jak potocznie nazywane jest rondo u zbiegu ulic Wojska Polskiego, Łódzkiej i Polnej w Piotrkowie, w poniedziałkowe popołudnie znów został całkowicie zalany. Gwałtowna ulewa, która przyszła nad region wraz z nagłym ochłodzeniem, w kilka chwil zamieniła ulicę w ogromne rozlewisko.
Woda sięgała po kolana. Część kierowców decydowała się przejechać przez powstałe jezioro, czasem gubiąc przy tym tablice rejestracyjne, a nawet fragmenty zderzaków. Inni zawracali.
– To jest koszmar – mówią wprost osoby, które po raz kolejny musiały mierzyć się z zalaniem.
Na miejscu pojawili się strażacy. Udrażniali odpływy, próbując jak najszybciej odprowadzić stojącą na jezdni wodę. Jeszcze przed przyjazdem służb mieszkańcy próbowali własnymi siłami udrożnić odpływy.
- Wezwanie dotyczyło dużej ilości wody przy zbiegu ulic Wojska Polskiego i 1 Maja. Na tę chwilę jedyne, co możemy zrobić, to wyczyścić wloty do studzienek kanalizacyjnych i czekać, aż woda sama zejdzie. Przy większych opadach jesteśmy tutaj wzywani za każdym razem – mówi st. asp. Paweł Skorupa z Komendy Miejskiej PSP w Piotrkowie.
Wcześniej wskazywano, że przyczyną jest nie tylko sama kanalizacja deszczowa, ale również układ terenu i sposób, w jaki woda spływa w kierunku ronda. Pojawiały się także pomysły dotyczące dodatkowej retencji i budowy studni chłonnych, które miałyby przejmować część wody spływającej ulicą Łódzką. Póki co nie udało się ich zrealizować.
Komentarze 14