W lasach Nadleśnictwa Piotrków rozgrywa się poruszająca i jednocześnie niezwykle ciekawa historia, która pokazuje, jak złożona i nieprzewidywalna potrafi być natura. W gnieździe pary bielików – Petry i Kamyka – wychowują się trzy pisklęta: Prima, Aprilis i najmłodszy Dyngus. To jednak nie wszyscy lokatorzy bielikowego gniazda. Od kilkunastu dni mieszka tam również…kuna.
Sezon lęgowy rozpoczął się symbolicznie – 1 kwietnia wykluły się dwa pierwsze pisklęta, Prima i Aprilis. Data ta szybko stała się powodem żartobliwych komentarzy – prawdziwy prima aprilis od natury.
Kilka dni później, w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, na świat przyszedł trzeci pisklak – Dyngus. W świecie ptaków drapieżnych taka różnica często bywa decydująca – najmłodsze pisklę nie zawsze przeżywa. Tym razem jednak Dyngus dzielnie walczy o swoje miejsce, regularnie dopominając się o pokarm i nie ustępując starszym. Pisklęta właśnie skończyły trzy tygodnie i według ornitologów wszystkie trzy są zdrowe i rozwijają się prawidłowo.
Rodzicami młodych są Petra i Kamyk, zgrana i doświadczona para bielików.
Petra, większa samica, opiekuje się pisklętami i chroni je przed zagrożeniami. Kamyk natomiast odpowiada za zdobywanie pokarmu, często przynosząc do gniazda ryby i inne zdobycze a ostatnio w menu pojawił się nawet kaczor.
Bieliki należą do największych ptaków drapieżnych Europy, a ich gniazda mogą osiągać ogromne rozmiary i służyć tej samej parze przez wiele lat. Gniazdo tej rodziny bielików ma aż 2,5 metra wysokości i tyle samo średnicy. Wcześniej w tym miejscu bytowały bociany czarne. Pamietajmy, że dla bezpieczeństwa ptaków lokalizacja gniazda jest tajemnicą i miejsce to jest objęte strefą ochronną w promieniu 200 m. Człowiek nie powinien przeszkadzać i płoszyć ptaków zwłaszcza w okresie lęgowym i gdy odchowują młode.
Najbardziej zaskakującym elementem tej historii według Komitetu Ochrony Orłów jest obecność kuny w gnieździe. Bytuje ona w w środku gniazda tuż pod młodymi bielikami. Co stwarza realne zagrożenie odchowania młodych. Kuna to zwinny i sprytny drapieżnik. To sytuacja pełna paradoksów- dla dorosłego bielika kuna może być potencjalnym pokarmem dla kuny natomiast pisklęta bielików są łatwą zdobyczą.
Z każdym dniem pisklęta są starsze a co za tym idzie, coraz częściej będą zostawać bez opieki by rodzice mogli zdobyć dla nich pokarm- będą potrzebowały go coraz więcej. Któryś z tych momentów może wykorzystać niestety sprytna kuna.
Zarówno bielik, jak i kuna to gatunki objęte w Polsce ochroną, dlatego człowiek nie ingeruje w przebieg wydarzeń. Pozostaje jedynie obserwować i mieć nadzieję, że wszystko zakończy się pomyślnie. Póki co rodzice bacznie czuwają nad pisklętami a kuna ani myśli zaatakować. Pozostaje tylko pytanie czy to „respekt” przed majestatycznym bielikiem czy próba oswojenia i uśpienia czujności ?
Losy tej niezwykłej rodziny można śledzić na bieżąco – relacja na żywo z gniazda dostępna jest na platformie YouTube. Kamera zamontowana nad gniazdem przez KKO w porozumieniu z Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych w Łodzi pozwala zobaczyć codzienne życie bielików bez ingerencji człowieka.
Komitet Ochrony Orłów, który czuwa nad transmisją od lat zajmuje się ochroną tych majestatycznych ptaków oraz edukacją przyrodniczą.
Trzymamy kciuki, aby młode bieliki bezpiecznie dorosły i szczęśliwie wyfrunęły z gniazda, pamiętając jednocześnie, że kuna również jest częścią tego samego ekosystemu.
Bo właśnie tak działa natura – nieprzewidywalnie, surowo, ale zawsze według własnych zasad.
Komentarze 9