W Piotrkowie zdawalność egzaminu praktycznego na prawo jazdy wynosi tylko 23%. Temat ten poruszyli Robert Gala i Marcin Cecotka w magazynie „Magiel” na antenie Radia Strefa FM. Duże emocje wzbudziła kontrowersyjna wypowiedź byłego pilota rajdowego i byłego rzecznika WORD w Łodzi Macieja Wisławskiego.
- Ja się bardzo cieszę, że jest taka niska zawalność, bo ja wolę jeździć wśród ludzi świadomych, ludzi bezpiecznych, ludzi dobrze przygotowanych do uczestniczenia w ruchu drogowym, co się wiąże, już mówiłem, z ogromną, ogromną odpowiedzialnością za siebie i za innych. Mnie to pasuje, że ta banda nieudaczników, niedoszkolonych po prostu nie dostaje prawa jazdy. A bardzo szanuję egzaminatorów za to, że stanowią naprawdę gęste sito, przez które nie przelatują te śmieci – powiedział na radiowej antenie Maciej Wisławski.
Jego zdaniem osoby, które wielokrotnie podchodzą do egzaminu i nie zdają, powinni przechodzić testy. - 10 razy nie zdał egzaminu, skierować go na badania psychotechnice. Bo to jest gość, który być może w ogóle nie powinien jeździć, bo ma coś z deklem – dodał b. pilot i kierowca rajdowy.
Jego zdaniem także szkolenie kierowców nie jest dobrze prowadzone. Jak mówił kilkadziesiąt lat temu robiono to lepiej.
- Jest bardzo niski poziom wyszkolenia kandydatów na kierowców, bo w ogóle cała ta metodyka szkolenia na kierowców, to jest metodyka, która pamięta czasy króla Ćwieczka. To jest stara metodyka, która nie nadąża absolutnie za obecnymi potrzebami, wymaganiami, jakie stawia bezpieczne uczestniczenie w ruchu drogowym. Metodyka, gdy ja 65 lat temu robiłem prawo jazdy, była zupełnie inna. Była taka, że ja po kursie zdałem egzamin bez problemu i wszystko wiedziałem. Dzisiaj ta młodzież tylko jest nauczona tego, jak zdać egzamin i nic poza tym. Nie ma w ogóle takiego stricte szkolenia, żeby oni rzeczywiście mieli jakiś taki dobry, bezpieczny, sensowny kontakt z samochodem. Oni tylko uczą się, jak zdać egzamin, a potem hulaj dusza. Czyli ktoś kiedyś powiedział, że dziś szkoły jazdy uczą zdać egzamin, a niekoniecznie już tak na 100% jak poruszać się na drodze bezpiecznie – tłumaczył Maciej Wisławski.
Bardzo ostro do wypowiedzi byłego pilota rajdowego odniósł się jeden z instruktorów jazdy pan Janusz, który stwierdził, że to Maciej Wisławski powinien sobie zrobić badania psychologiczne.
- Publicznie się wypowiadając i ubliżając nam jako instruktorom, bo mnie ubliżył wyjątkowo, że my bardzo źle szkolimy to wszystko. Gwiazdor się znalazł, to trzeba było gwiazdora utrzymać. Nie wiem z jaką pensją, nie chcę dyskutować. Ale co do nauki jazdy, no mogę powiedzieć tylko jedną rzecz. Jeżeli tak bardzo źle szkolimy, jeżeli tak wszystko jest złe, jak pan Wisławski powiedział w tej nauce jazdy, to panowie, jak można wytłumaczyć fakt, że osoba ma na przykład o godzinie 7.30 egzamin i u pana X nie zdaje. No bo oczywiście jest bardzo źle przygotowana, jak pan Wisławski powiedział i tego śmiecia trzeba wyrzucić. Nie można tak ubliżać ludziom, ale ja cytuję jego, no bo jest to po prostu chamskie wręcz. I proszę pana, ta osoba nagle nie zdaje, zrobiło się okienko i następny egzamin ma o godzinie 9.00 i zdaje u pana Y i robi to perfekcyjnie. I co? W międzyczasie jakieś cudowne nawiedzenie nastąpiło, że on się przez tę godzinę nauczył tego, czego się nie nauczył przez 30 godzin obowiązkowych. Więc może byśmy zaczęli od tego, że to nie my źle uczymy, tylko ktoś nas źle ocenia.
Słuchacz miał także apel do egzaminatorów.
- Bardzo bym prosił właśnie tutaj wszystkich wypowiadających się na nasz temat, że my źle szkolimy. My szkolimy, tu wypluwamy się, robimy wszystko, żeby tych ludzi nauczyć i bardzo bym sobie życzył i chciał, żeby jednak egzaminatorzy zrozumieli nas i nasz wysiłek i też rzetelnie podeszli do tego.
Komentarze 12