TERAZ 1°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Umiarkowana
reklama Omoda - stała

Dwie raty kredytu od bezdomności. Z wizytą w schronisku na Wroniej

F.Zieliński
Filip Zieliński sob., 7 lutego 2026 10:10

Na obrzeżach Piotrkowa Trybunalskiego przy ul. Wroniej 55/59 mieści się całodobowe schronisko dla osób w kryzysie bezdomności. Pomoc znajduje tam około 50 osób, to zarówno mężczyźni, jak i kobiety w różnym wieku. Pomoc to nie tylko dach nad głową i ciepły kąt, podopieczni mogą liczyć na załatwienie spraw urzędowych czy pomoc ze znalezieniem pracy. Warunek jest jeden - trzeźwość.

Wystarczą dwie niespłacone raty kredytu, żeby stracić dach nad głową

W piotrkowskim schronisku przebywa około 50 podopiecznych stowarzyszenia Panaceum z Radomska, które od lat prowadzi ośrodek. Podczas większych mrozów nawet 60, to nie tylko mężczyźni, około 20% stanową kobiety w kryzysie bezdomności. Czemu tracą dach nad głową? Piotr Kindilczi kierownik ośrodka tłumaczy, że to nie tylko problem z alkoholem. Zdarzają się przypadki, że choroba uniemożliwiająca prace czy kilka złych decyzji finansowych sprawia, że ludzie stają się bezdomni.

Spotykamy się z takimi sytuacjami, bo to przyjęło się tak ogólnie, że w kryzysie bezdomności to są osoby, które spożywają alkohol albo mają problem z alkoholem. To nie zawsze jest prawda, źle spłacone dwie raty kredytu już mogą spowodować, że ktoś wpadnie w jakąś pułapkę i może stać się osobą bezdomną. Ludzie, którzy naprawdę chcą pracować, radzą sobie, w jakimś momencie wynajmują mieszkanie, później właściciel rozwiązuje z nimi umowę i stają się osobami bezdomnymi. To nie jest regułą, że alkohol, bo są różne sytuacje życiowe - mówi kierownik schroniska.

To nie noclegownia. To miejsce, w którym można odbudować życie

W ośrodku panuje porządek, jest ciepło, są zapewnione wszystkie podstawowe rzeczy niezbędne do życia. Podopieczni trzymają się porządku dnia - pobudka o 6 rano, później czas na toaletę o 7 wydawane jest śniadanie. Od godziny 8 do 18 czas na porządki w placówce i praca na rzecz ośrodka, to pomaga aktywizować osoby w kryzysie bezdomności. Stowarzyszenie Panaceum pomaga również w sprawach urzędowych czy zapisuje bezdomnych do Urzędu Pracy, ta jest niezbędna, żeby stanąć na nogi.

Oczywiście, że mają bezpieczny kąt, bo jest to schronisko dla osób bezdomnych i tu osoby mogą przebywać 24 godziny na dobę. To nie jest noclegownia, gdzie przychodzi się przykładowo wieczorem i rano trzeba wyjść, tylko jest tu całodobowe schronienie 24 godziny na dobę. I w okresie letnim, jakby już więcej spraw można na mieście załatwić ze względu na pogodę, no to też i aktywizują się bezdomni i w Urzędzie Pracy są zarejestrowani i poszukują pracy. My też pomagamy jak gdyby wyjść z bezdomności. Także to koło się kręci, myślę, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu - mówi Piotr Kindilczi.

Po 18 jest czas odpoczynku, w ośrodku jest dużo książek, gier oraz telewizja. Dla wielu osób miejsce to nie jest tylko ciepłym kątem w zimę, podopieczni znajdują tu miejsce do zaczęcia drugiego życia. Tak było w przypadku pana Jarka, który gości już 2 lata, opowiada o początku swojej bezdomności.

To, że tu jestem, moja sytuacja rodzinna, ja powiedzmy, że trochę kiepsko zacząłem żyć, tak to nazwijmy. I trochę się pogrążyłem. W końcu się z tego otrząsnąłem w jakiś tam sposób i trafiłem tutaj. I jestem bardzo zadowolony z tego, że jest tak, jak jest teraz. Do kiedy tu nie zajrzałem wcześniej, wrażenie moje na ten temat było takie, że jest to typowa noclegownia, czyli że jest jakaś jedna wielka sala, gdzie na materacach pod kocem się śpi i wygląda to tak nieciekawie, a okazało się, że jest zupełnie inaczej. Są warunki naprawdę bardzo dobre. Wyżywienie i tak dalej mamy to zapewnione przez cały dzień. Jest czysto przede wszystkim, jest dostęp do łazienek, do pralek i tak dalej, także można dbać o siebie tak jak w domu - mówi Jarek.

Pan Jarek włączył się w pomoc na rzecz schroniska, pomaga jak tylko może wykonując różne prace na rzecz społeczności. Jak kwituje jest szczęśliwy, że trafił na Wronią.

Jeśli ktoś potrafi sam sobie pomóc, to jest początek do lepszego życia, że tak powiem. Przynajmniej ja mogę mówić na swoim przykładzie, bo był moment, że już było ze mną kiepsko, naprawdę byłem w kiepskiej sytuacji bardzo i coś zmieniło się we mnie w pewnym momencie, że postanowiłem to wszystko zmieniać i dlatego trafiłem tutaj i naprawdę jestem teraz szczęśliwy z tego powodu, że tu trafiłem. Przedtem się tego bałem, a teraz jestem zadowolony, że tu jestem - dodaje Jarek.

W pustostanie zima to tragedia. Tutaj jest bezpiecznie

Podczas siarczystych mrozów w pustostanach giną ludzie, pracownicy MOPR, straż miejska i policja przeszukują budynki i przypominają bezdomnym o możliwości skorzystania ze schroniska. Ci często odmawiają, problemem jest często uzależnienie od alkoholu, ale nie tylko. Jak mówi Piotr Kindilczi, niektórym tak jest łatwiej, mają w pustostanach swój kąt - boją się przyjść w nowe miejsce. To często kończy się tragedią tak jak w Łodzi, gdzie służby znalazły ciała 74-latka i 64-latki. Pytamy więc pana Jarka jak przekonać bezdomnych do przyjścia na Wronią.

Tak, to jest zupełnie naturalne, bo wystarczy ta zima, którą teraz mamy i noclegi w pustostanach bez ogrzewania, bez jakichkolwiek warunków socjalnych to jest w tej chwili tragedia, a tu jest to wszystko zapewnione, jest dostęp do tego, jest tu jeden warunek, że trzeba być rzeźwym, bo po alkoholu człowiek nie może się dostać do środka, nie może wejść na noc. Także, jeśli ktokolwiek chce naprawdę jakoś stanąć na nogi, to nie pijąc alkoholu, jak najbardziej polecam to miejsce - podsumowuje Jarek.

Nie wszyscy chcą skorzystać z pomocy

Zasady schroniska są proste, z pomocy mogą skorzystać osoby w potrzebie pod jednym warunkiem - trzeba być trzeźwym. Jak zaznacza kierownik Piotr Kindilczi, w przypadku naprawdę ekstremalnych temperatur dopuszczane są osoby z 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Jednak trzeźwość to podstawa ze względu na bezpieczeństwo - często starszych i schorowanych - podopiecznych.

My przyjmujemy, jak jest tam taka dopuszczalna dawka, mniej więcej do 0,5 promila. Jeżeli są to osoby spokojne, to przyjmujemy oczywiście, bo bardzo nam zależy na tym, żeby nikt nie zamarzł. Ale też nie możemy przyjmować osób w upojeniu alkoholowym, bo my w tym momencie, jak przyjmujemy osobę, przekracza próg naszego schroniska, to my odpowiadamy za osobę. A też nie chcielibyśmy, żeby komuś coś się stało - mówi kierownik Kindilczi.

Kierownik przytacza opowieści o niebezpiecznych sytuacjach związanych z nietrzeźwymi awanturującymi się osobami, które chciały dostać się do noclegowni - nieraz wyciągali noże - mówi i dodaje, że nie ma problemu z przyjmowaniem podopiecznych ze zwierzętami.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 3

    reklama

    Dla Ciebie

    1°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio