Od 1 września szkolne i przedszkolne kuchnie muszą działać według nowych zasad żywienia. W menu dzieci ma być więcej warzyw, owoców i produktów roślinnych, a mniej smażenia, cukru, soli i tłuszczu. Raz w tygodniu na talerzu powinien pojawić się w pełni roślinny obiad oparty na nasionach roślin strączkowych. Sprawdziliśmy, jak do nowych przepisów przygotował się Piotrków Trybunalski, jak wygląda sytuacja w Tomaszowie Mazowieckim oraz czy dzieci rzeczywiście chętnie sięgają po nowe, zdrowsze potrawy.
Jedną z najbardziej zauważalnych zmian jest obowiązek wprowadzenia do jadłospisu co najmniej jednego w pełni roślinnego obiadu w tygodniu. Posiłek ma być przygotowany na bazie nasion roślin strączkowych i nie może zawierać produktów pochodzenia zwierzęcego.
Nie oznacza to jednak, że mięso znika ze szkolnych stołówek. W tygodniowym jadłospisie powinny znaleźć się co najmniej dwa posiłki ze świeżego mięsa oraz jeden posiłek rybny. Jednocześnie potrawy smażone mogą pojawić się maksymalnie dwa razy w tygodniu.
Więcej miejsca na talerzach mają zajmować warzywa i owoce. Zupy powinny pojawiać się co najmniej dwa razy w tygodniu, a ich podstawą mają być wywary warzywne.
Zmiany obejmują również szkolne sklepiki. Sprzedawane tam produkty będą musiały spełniać określone wymagania dotyczące między innymi zawartości cukru, soli i tłuszczu.
W Piotrkowie Trybunalskim nowe przepisy obejmą wszystkie miejskie przedszkola i szkoły podstawowe, w których prowadzone jest żywienie zbiorowe.
Jak wynika z informacji przekazanych przez Urząd Miasta, chodzi łącznie o 23 miejskie jednostki oświatowe. Nowe zasady obejmą 13 Przedszkoli Samorządowych: nr 1, 5, 7, 8, 11, 12, 14, 15, 16, 19, 20, 24 i 26. Wśród szkół i placówek znalazły się natomiast szkoły podstawowe nr 2, 3, 5, 8, 11, 12, 13 i 16 oraz Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy.
Piotrkowski magistrat przekazał, że miejskie placówki zostały zobowiązane do dostosowania się do nowych przepisów od pierwszego dnia ich obowiązywania. Przygotowania wymagały nie tylko zmiany samych jadłospisów, ale również dostosowanie pracy kuchni.
Intendenci i kierownicy kuchni pracowali nad recepturami, a w placówkach wprowadzano rozwiązania związane z bezpieczeństwem żywności. W części kuchni potrzebne były dodatkowe stanowiska oraz osobne noże i deski do krojenia, co ma ograniczyć ryzyko zanieczyszczeń krzyżowych, szczególnie przy przygotowywaniu posiłków dla dzieci z alergiami.
Według informacji przekazanych przez Urząd Miasta, w większości placówek proces dostosowania do nowych wymagań został zakończony.
Zmiany mogą być odczuwalne również dla portfeli rodziców. Piotrkowski Urząd Miasta poinformował, że w części placówek od 1 września wzrosną stawki żywieniowe, czyli tak zwany „wsad do kotła”.
Powodem są zarówno rosnące ceny produktów spożywczych, jak i konieczność kupowania artykułów spełniających wymagania nowych przepisów.
Nowe zasady oznaczają również konieczność jeszcze większej dbałości o dzieci wymagające specjalnego żywienia.
W przypadku dzieci ze szczególnymi potrzebami żywieniowymi przygotowywane są odpowiednie posiłki lub zamienniki, zgodnie z informacjami przekazanymi przez rodziców i wymaganą dokumentacją.
Podobne przygotowania trwały w Tomaszowie Mazowieckim. Jak mówi Iwona Sudak, dyrektor Wydziału Edukacji w Urzędzie Miasta, nowe regulacje zastąpiły przepisy obowiązujące od 2016 roku.
Przedstawiciele miasta wizytowali placówki przed rozpoczęciem roku szkolnego. W szkołach odbywały się próby przygotowywania posiłków według nowych zasad, a jedna z placówek przeprowadziła nawet degustację nowego menu.
Tomaszowskie szkoły i przedszkola prowadzą własne kuchnie, co — jak zaznacza Iwona Sudak — pozwala na bieżąco reagować na potrzeby dzieci.
Kwestie dotyczące dzieci alergicznych od lat są uwzględniane w naszych placówkach, ponieważ wszystkie nasze szkoły i przedszkola prowadzą własne kuchnie – mówiła.
W dni, w których podawane będzie mięso lub ryba, placówki mają zapewnić również odpowiednią alternatywę dla dzieci, które nie spożywają produktów odzwierzęcych.
Nowe przepisy to jedno. Drugą kwestią jest to, czy dzieci będą chciały jeść przygotowane zgodnie z nimi posiłki.
Iwona Sudak przekonuje, że zdrowe jedzenie nie musi oznaczać rezygnacji ze smaku.
Niemniej jednak w szkole ma być smacznie i na pewno będzie – zapewniała.
Podobne doświadczenia ma Marta Jureńczyk, dyrektor niepublicznego przedszkola Kubuś Puchatek i Przyjaciele w Piotrkowie Trybunalskim.
Prywatna placówka korzysta z zewnętrznego cateringu. Firma przygotowująca posiłki odpowiada za spełnianie odpowiednich norm żywieniowych i wymagań związanych z bezpieczeństwem żywności.
Mamy zdecydowanie łatwiej, dlatego że korzystamy z cateringu i obowiązują nas dobre normy żywieniowe, z których rozlicza się firma zewnętrzna z Sanepidem oraz z instytucjami, które nadzorują proces żywienia w przedszkolach – wyjaśniła Marta Jureńczyk.
W jej placówce jadłospis jest bardzo urozmaicony. Do tej pory powtarzał się co trzy tygodnie, a w tym roku zaproponowano nawet czterotygodniowy cykl.
Ale samo przygotowanie zdrowego jedzenia to dopiero połowa sukcesu. Trzeba jeszcze przekonać do niego dzieci.
Bywa różnie i powiem tak: jest to zauważalne, jakie zwyczaje żywieniowe panują w domu. Są dzieci, które znają smaki, bo w przedszkolach smaków się też uczymy, a są dzieci, które tych smaków nie znają – dodała dyrektor przedszkola.
W dyskusji o szkolnym żywieniu pojawia się również temat marnowania jedzenia. Jednym z rozważanych rozwiązań jest ograniczenie obiadu do jednego dania zamiast tradycyjnego zestawu zupy i drugiego dania.
Marta Jureńczyk podchodzi do tego pomysłu ostrożnie.
Mocno bym się nad tym zastanowiła, ponieważ są dzieci, które są dziećmi zupowymi i wtedy na przykład zjedzą zupkę, a mniej zjedzą drugiego dania. Są też dzieci, które zjadają drugie dania – mówiła.
Jej zdaniem możliwość wyboru może być ważniejsza niż sama ekonomia.
Może z ekonomicznego punktu widzenia jest to niekorzystne, ale jeśli chodzi o dobrostan dziecka i o to, żebyśmy zadbali o jego kondycję zdrowotną, to myślę, że ten wybór jest dobrą możliwością – podkreśliła.
Pozostaje jednak pytanie, jak nowe zasady będą wyglądały w praktyce i jak dzieci przyjmą zmienione menu.
Jedno jest pewne: od września szkolne i przedszkolne talerze przechodzą sporą zmianę. Teraz zdrowe jedzenie będzie musiało zmierzyć się z najważniejszym recenzentem — dziecięcym apetytem.
Komentarze 39