Decyzja o przetargu na sprzedaż budynku przy ul. Roosevelta wywołała polityczną burzę i obawy o przyszłość kluczowych oddziałów. Padają pytania o los porodówki, bezpieczeństwo pacjentek i realne plany przenosin. Czy to początek likwidacji, czy reorganizacji?
Decyzja Rady Powiatu o ogłoszeniu przetargu na sprzedaż budynku, w którym dziś funkcjonują oddziały ginekologiczno-położniczy, neonatologiczny i dziecięcy, stała się głównym tematem konferencji zorganizowanej przez lokalnych działaczy Prawa i Sprawiedliwości.
– Obawiamy się, że budynek szpitala zostanie sprzedany, a część oddziałów będzie zlikwidowana, a nie przeniesiona – mówił radny Łukasz Janik.
Choć w przestrzeni publicznej pojawiają się zapewnienia o przeniesieniu oddziałów do głównej siedziby szpitala przy ul. Rakowskiej, uczestnicy konferencji podkreślali, że brak jest konkretnych dokumentów i decyzji.
Obecna sytuacja placówki to efekt zmian sprzed kilku lat. W 2019 roku powiat przekazał sprzęt i udostępnił budynek, natomiast od 2023 roku świadczenia medyczne realizuje szpital wojewódzki. Oddziały nadal funkcjonują jednak fizycznie przy ul. Roosevelta.
– Te świadczenia zostały przejęte przez szpital wojewódzki w odpowiedzi na apel mieszkańców i pracowników – przypomniała była dyrektorka szpitala Edyta Wieczorek - Wieczorkiewicz.
Jak zaznaczyła, dzięki tej decyzji utrzymano zarówno miejsca pracy (około 200 osób), jak i dostępność świadczeń dla mieszkańców miasta i regionu.
Najwięcej emocji budzi przyszłość oddziału położniczego. W ostatnich miesiącach liczba porodów spadła do około 380 rocznie, co oznacza średnio jeden poród dziennie i rodzi pytania o zasadność utrzymywania oddziału.
Jednocześnie w skali kraju obserwowany jest trend likwidacji takich oddziałów.
– W 2025 roku zamknięto już 27 oddziałów położniczo-ginekologicznych w Polsce – wskazywała Wieczorek-Wieczorkiewicz.
Z jednej strony pojawiają się deklaracje, że porodówka mogłaby zostać przeniesiona na Rakowską, gdzie zaplecze diagnostyczne jest lepsze. Z drugiej – brak formalnych decyzji budzi niepokój.
– Nam zależy na tym, żeby te świadczenia nie zniknęły z mapy Piotrkowa – podkreśliła była dyrektorka.
Konferencja szybko nabrała politycznego charakteru. Przedstawiciele PiS krytykowali zarówno działania władz powiatu, jak i sytuację w ochronie zdrowia w kraju.
– Cóż szkodzi obiecać? To chyba tłumaczy wszystko – padło z ust Łukasza Janika w odpowiedzi na pytania o zapewnienia dotyczące utrzymania oddziałów.
Zdaniem organizatorów konferencji, sprzedaż budynku może doprowadzić do scenariusza znanego z przeszłości – najpierw sprzedaż, potem likwidacja oddziałów.
– Nie pozwolimy na likwidację położnictwa i ginekologii w Piotrkowie – deklarowano.
Jednym z kluczowych pytań pozostaje to, kto weźmie udział w przetargu. Pojawiają się sugestie, że decyzja może należeć do samorządu województwa.
– Teraz piłeczka jest po stronie Urzędu Marszałkowskiego – wskazywano podczas konferencji.
Choć starostwo zapowiada przetarg nieograniczony, to z preferencją dla podmiotów medycznych. To jednak nie rozwiewa wszystkich wątpliwości.
Dodatkowym problemem jest presja czasu. Ewentualne przeniesienie oddziałów to skomplikowany proces wymagający zmian organizacyjnych, prawnych i formalnych.
– To jest proces, który wymaga zmian w statucie i przygotowania organizacyjnego. Sama dobra wola może nie wystarczyć – podkreślano.
Na dziś – jak wynika z wypowiedzi uczestników konferencji – nie ma uchwał ani dokumentów potwierdzających rozpoczęcie takiego procesu.
Na konferencji padły też pytania o przyszłość pracowników oraz zabezpieczenie opieki dla pacjentek.
– „Czy miasto i powiat są przygotowane, aby zapewnić opiekę kobietom i miejsca pracy dla personelu? – pytał Adam Szaciński.
Na te pytania na razie brak jednoznacznych odpowiedzi.
Uczestnicy konferencji byli pytani o brak przedstawicieli Urzędu Marszałkowskiego, w tym radnej PiS Beaty Dróżdż, do którego – jak podkreślano – należy teraz kluczowa decyzja dotycząca ewentualnego zakupu budynku szpitala, a także decyzji w sprawie likwidacji oddziałów.
- Pani Beata Dróżdż jest w tej chwili w Warszawie, więc nie ma takiej możliwości, żeby była na tej konferencji, aczkolwiek myślę, że będzie jeszcze okazja, żeby dopytać panią Beatę - mówił Łukasz Janik.
Jak dodał Beata Dróżdż szykuje się do obchodów rocznicy smoleńskiej, która przypada 10 kwietnia.
Sytuacja w Piotrkowie wpisuje się w szerszy kryzys systemu ochrony zdrowia. Wskazywano na zadłużenie NFZ, ograniczenia w finansowaniu świadczeń i rosnące kolejki do specjalistów. To wszystko sprawia, że decyzje dotyczące jednego budynku mogą mieć znacznie szersze konsekwencje.
Komentarze 9