Po dwóch miesiącach przerwy w piątek 22 maja w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie odbyła się kolejna rozprawa przeciwko Sebastianowi M. Sprawa ta dotyczy tragicznych wydarzeń z 16 września 2023 roku, które wstrząsnęły opinią publiczną w całej Polsce. Zeznania byłego pracownika firmy Sebastiana M. są niekorzystne dla oskarżonego. - Szef jeździł agresywnie i szybko, ale pewnie - mówił świadek i wspominał zdarzenie, gdy jechali ponad 300 km/h. Prowadził Sebastian M.
Świadek, były handlowiec firmy Sebastiana M. opowiadał zarówno o relacjach zawodowych z oskarżonym, jak i o wydarzeniach po tragicznym wypadku na A1.
Na pytanie prokuratora o styl jazdy Sebastiana M. świadek odpowiedział, że „jeździł agresywnie, szybko, ale pewnie”. Dodał również, że podczas jednej z podróży służbowych oskarżony miał rozpędzić samochód do 304 km/h. jak sam przyznał. "nie mógł stwierdzić, że mu się to nie podobało".
Nigdy czegoś takiego nie przeżyłem. To był mój rekord prędkości – mówił świadek, wspominając przejazd trasą pomiędzy Białymstokiem a Warszawą.
Świadek relacjonował także rozmowę z Sebastianem M. już po wypadku podczas służbowego wyjazdu na Węgry. Jak zeznał, oskarżony miał twierdzić, że to kierowca Kii „wyjechał mu na pas”, a sam przeżył dzięki konstrukcji swojego auta. Były pracownik mówił również, że podczas wspólnego wyjazdu na Węgry widać było, że oskarżony ma widoczne obrażenia po wypadku natomiast łączyły ich relacje pracownik-szef więc nie dopytywał o szczegóły. Jak dodał oskarżony sam przyznał w rozmowie, że doszło do strasznej tragedii.
Istotnym elementem rozprawy był jednak temat późniejszego wyjazdu oskarżonego za granicę. Obrona wyraźnie próbowała wykazać, że podróże biznesowe Sebastiana M. były czymś naturalnym jeszcze przed tragedią na A1, a sam wyjazd najpierw do Monachium a później do Dubaju nie miał charakteru ucieczki.
Świadek potwierdził, że firma rzeczywiście planowała udział w targach branżowych w Monachium i że były one istotne dla działalności przedsiębiorstwa.
Z zeznań świadka wynikało, że przedsiębiorca regularnie podróżował służbowo i nie informował szczegółowo pracowników o wszystkich wyjazdach. Padały informacje o wcześniejszych kontaktach związanych z krajami arabskimi, targach oraz potencjalnych projektach eksportowych. Świadek wspominał również, że po wypadku przygotowywał dla Sebastiana M. materiały promocyjne i próbki kawy wysyłane do Dubaju.
Wiem, że Sebastian był z urzędem marszałkowskim na spotkaniach dotyczących wyjazdów do krajów arabskich – zeznał.
Prokuratura próbowała z kolei podważać biznesowy charakter pobytu w ZEA. Świadek przyznał, że firma nie posiadała wówczas kontrahentów w Emiratach Arabskich ani Turcji, a jego zdaniem „sprzedawanie kawy w Emiratach jest bez sensu”. Z drugiej strony potwierdził, że po tragedii przygotowywano działania związane z potencjalnym rozwojem kontaktów zagranicznych.
Jednocześnie przyznał, że do momentu jego odejścia z firmy nie udało się sfinalizować żadnych dostaw kawy z Dubaju,
Pod koniec przesłuchania prokurator zapytał świadka, czy medialne informacje o prędkości BMW – około 250 km/h w chwili zderzenia, którego dotyczy proces – były dla niego zaskoczeniem.
Nie byłem zaskoczony – powiedział świadek.
Sąd dopuścił również do materiału dowodowego prywatną ekspertyzę sporządzoną przez Łukasza Gila, przedstawioną przez obronę. Dokument ma dotyczyć ustaleń związanych z prędkością BMW i przebiegiem samego wypadku i podważać ustalenia prokuratora a także biegłego sądowego.. Prokurator wniósł o 21 dni terminu na zapoznanie się z nowymi wnioskami obrony oraz przedstawioną ekspertyzą.
Proces dotyczy tragicznego wypadku z września 2023 roku na autostradzie A1 w rejonie Sierosławia pod Piotrkowem Trybunalskim. Według ustaleń śledczych BMW prowadzone przez Sebastiana M. miało poruszać się z prędkością dochodzącą do 329 km/h, a tuż przed zderzeniem z Kią nadal jechało około 250 km/h. W płonącym samochodzie zginęli rodzice i ich 5-letni syn.
Po wypadku Sebastian M. wyjechał z Polski i przebywał w Dubaju. Procedura ekstradycyjna trwała wiele miesięcy i zakończyła się sprowadzeniem oskarżonego do kraju w maju 2025 roku. Obrona nadal utrzymuje, że pobyt w ZEA miał charakter biznesowy i był planowany jeszcze przed tragedią na A1.
Termin kolejnej rozprawy zaplanowano na 28 lipca.
Komentarze 23