Mieszkańcy Piotrkowa podczas audycji „Magiel” w Strefie FM zwracali uwagę na problem publicznych toalet w mieście. Jedni przekonywali, że jest ich za mało, inni narzekali na zamknięte toalety w rejonie centrum handlowego przy Sulejowskiej. Miasto odpowiada, że sygnałów o brakach praktycznie nie ma, a na utrzymanie toalet przeznacza rocznie blisko pół miliona złotych. Postanowiliśmy sprawdzić, w jakim stanie są miejskie szalety.
Temat publicznych toalet był jednym z głównych tematów środowej audycji „Magiel” na antenie Strefy FM. Słuchacze zwracali uwagę między innymi na brak dostępnych toalet w niektórych częściach miasta.
– Tam są takie toaletki, są pozamykane, napisane są ładnie „dla matki i dziecka”, „dla inwalidów”, ale to jest wszystko pozamykane. Ludzi jest dużo, ale ludzie naprawdę nie mają się gdzie załatwić – mówił jeden ze słuchaczy, odnosząc się do okolic centrum handlowego przy ulicy Sulejowskiej.
Część mieszkańców wskazywała jednak, że toalety w Piotrkowie są, choć nie zawsze wiadomo, gdzie ich szukać. Do sprawy odniosła się Barbara Król, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta w Piotrkowie.
– Na terenie miasta funkcjonują dwa stacjonarne toalety publiczne, które znajdują się przy ulicy POW obok wieży ciśnień oraz przy Amfiteatrze Miejskim. Posiadamy również trzy toalety samoobsługowe. Jedna znajduje się na Placu Niepodległości, kolejna w Parku Belzackim i świeżo oddana do użytkowania przy ulicy Rzecznej 3. Mamy też na terenie miasta 17 kabin sanitarnych typu TOI TOI – wyliczała Barbara Król na antenie Strefy FM.
Jak podkreślała urzędniczka, magistrat nie otrzymuje wielu zgłoszeń dotyczących zbyt małej liczby miejskich toalet.
– Nie otrzymujemy sygnałów o niewystarczającej ilości toalet stacjonarnych. Natomiast wszelkie interwencje mieszkańców wskazujące konieczność funkcjonowania obiektu sanitarnego w danym miejscu czy czasie uzupełniamy kabinami sanitarnymi typu TOI TOI – tłumaczyła.
Miasto podkreśla też, że utrzymanie toalet kosztuje znacznie więcej niż wpływy z opłat od mieszkańców.
– Płacimy 2 zł za korzystanie, ale ta opłata w stosunku do kosztów, jakie miasto ponosi, jest znikoma. Miasto przeznacza na obsługę toalet prawie 500 tysięcy złotych, a dochodów z opłat mamy około 80 tysięcy. Muszę zaznaczyć, że toalety bardzo często są dewastowane. Te koszty przeznaczane są również na naprawy – mówiła Barbara Król.
Po audycji postanowiliśmy sprawdzić dwa miejskie szalety. Odwiedziliśmy samoobsługową toaletę w Parku Śródmiejskim, która kilka lat temu zastąpiła klasyczny, obsługowy szalet. Aby z niej skorzystać, trzeba wrzucić 2 złote i wybrać jedną z dwóch kabin. Sama toaleta była czynna i spełniała swoją funkcję. W środku było względnie czysto, choć uwagę zwraca mocno porysowane lustro.
Sprawdziliśmy również toaletę miejską przy ulicy POW w pobliżu dworców: kolejowego i autobusowego. Także tam obiekt był otwarty i nadawał się do użytku. W środku panował poprawny porządek. Zaskoczyć mógł jednak brak obsługi. Zarówno gdy weszliśmy do toalety, jak i po wyjściu, w okienku nikogo nie zastaliśmy.
Toalety samoobsługowe działają przez całą dobę. Z kolei szalety obsługowe przy ulicy POW i amfiteatrze są czynne codziennie – od poniedziałku do piątku w godzinach 7:00–20:00, a w soboty, niedziele i święta od 9:00 do 18:00. Za skorzystanie z nich również trzeba zapłacić 2 złote.
Komentarze 6