Siarczysty mróz, który nocami sięga nawet minus 20 stopni, stanowi realne zagrożenie dla osób w kryzysie bezdomności. W Piotrkowie Trybunalskim wielu z nich nocuje na dworcach i w pustostanach. Nie wszyscy decydują się na noclegownię.
W niedzielę byliśmy w Powiatowym Centrum Przesiadkowym. Na terenie dworca PKS przebywało siedmiu mężczyzn w kryzysie bezdomności. Czekali, aż minie najzimniejsza część dnia.
Jeden z mężczyzn zwracał szczególną uwagę — mimo bardzo niskiej temperatury miał na nogach jedynie klapki.
– Tylko takie mam. Zimno w nogi, no – powiedział krótko.
Mężczyzna otrzymał ciepłe buty. Gdy zapytaliśmy, czy są wygodne, odpowiedział bez wahania:
– Dobre. W porządku są. Ciepło w nich.
Jak mówią bezdomni, do godziny 23 mogą przebywać na terenie centrum przesiadkowego. Później muszą sobie radzić sami.
– Do dwudziestej trzeciej tu można posiedzieć. Potem każdy idzie swoją stronę. Jedni na pustostan, drudzy na PKP – tłumaczy jeden z mężczyzn.
– Śpimy po stacjach, na klatkach. Okien nie ma, pusto jest. Ale co zrobić – dodaje.
Pytani o możliwość skorzystania z noclegowni, odpowiadają, że próbowali, ale nie zawsze kończyło się to dobrze.
– Ja już tam byłem trzy razy. Ostatnio popiłem z chłopakami i na drugi dzień mnie wyrzucili. Powiedzieli: „pakuj się i do widzenia” – relacjonuje jeden z nich.
Jak podkreśla, problemem bywa także regulamin i relacje między samymi podopiecznymi.
– Jak ktoś pije alkohol, to nie wpuszczą. A my tu nie pijemy. Ale i tak różnie bywa – mówi.
Bezdomni zwracają uwagę, że nocowanie na klatkach schodowych czy w pustostanach często kończy się interwencją służb.
– Jak ktoś zadzwoni, to przyjeżdżają. Mandaty dają. A przecież nie mamy z czego zapłacić – słyszymy.
Do kolejnej interwencji doszło w poniedziałek. Straż miejska otrzymała zgłoszenie o osobach przebywających w pustostanie przy ulicy Wspólnej, w rejonie Podzamcza. Ze względu na obawy o własne bezpieczeństwo funkcjonariusze wezwali na pomoc straż pożarną.
W środku przebywało trzech mężczyzn. Przeprowadzono z nimi rozmowę i zaproponowano pomoc. Mężczyźni odmówili opuszczenia budynku. Interwencja zakończyła się bez dalszych działań.
Jeden z mężczyzn przyznaje, że ma rodzinę, ale kontakt jest sporadyczny.
– Mam matkę i ojca. Dzwoniłem przed świętami. Powiedzieli, żebym nie przyjeżdżał – mówi.
Prognozy nie pozostawiają złudzeń — noce wciąż będą bardzo mroźne. Służby apelują, by reagować na widok osób przebywających na mrozie. Jedno zgłoszenie może uratować życie.
Komentarze 11