Gdy liczy się każda minuta, śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego musi mieć bezpieczne miejsce do lądowania. Zanim maszyna pojawi się nad miejscem zdarzenia, ktoś musi zabezpieczyć teren i zadbać o bezpieczeństwo. Tak było w poniedziałek w Sulejowie, gdzie strażacy z OSP zabezpieczyli lądowisko dla LPR. Śmigłowiec przyleciał po starszego mężczyznę, który dostał zawału i wymagał natychmiastowej pomocy.
Do zdarzenia doszło około godziny 17.30. Jak przekazują strażacy, na miejscu nie było wolnego zespołu ratownictwa medycznego, dlatego do Sulejowa zadysponowano Lotnicze Pogotowie Ratunkowe.
– Około godziny 17.30 zostaliśmy zadysponowani do lądowania LPR-u, ponieważ starszy mężczyzna, z tego co słyszeliśmy, dostał zawału. Nie było wolnego ZRM-u na miejsce, stąd wysłanie lotniczego pogotowia ratunkowego do Sulejowa – mówi Piotr Ryszka, naczelnik OSP Sulejów.
Strażacy zabezpieczyli miejsce lądowania na Placu Straży. To przestrzeń, w której w poniedziałkowe popołudnie przebywało sporo osób, w tym dzieci.
– Trzeba było zabezpieczyć miejsce, w którym LPR będzie lądował. W tym przypadku Plac Straży w Sulejowie, gdzie jest bardzo dużo ludzi postronnych, małych dzieci – wyjaśnia Piotr Ryszka.
Dla strażaków takie wezwania nie są niczym nadzwyczajnym. Ich zadanie jest jednak bardzo konkretne, jak najszybciej, bo zaledwie w ciągu kilku minut, znaleźć odpowiednie i bezpieczne miejsce do lądowania śmigłowca, zabezpieczyć teren i zadbać o to, aby w pobliżu nie znalazły się osoby postronne. Nierzadko sami nie wiedzą jeszcze, komu śmigłowiec będzie udzielał pomocy.
W rzeczywistości za tymi kilkoma minutami działania stoi konieczność szybkiego i precyzyjnego wykonania kilku czynności. Wszystko po to, by załoga LPR mogła jak najszybciej dotrzeć do potrzebującego pomocy pacjenta.
Komentarze 0