Przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim podczas kolejnej rozprawy w procesie Sebastiana M. zapadła decyzja dotycząca jednego z kluczowych wniosków obrony. Sędzia nie uwzględniła wniosku o włączenie do materiału dowodowego prywatnej ekspertyzy sporządzonej na zlecenie obrońcy.
Na początku rozprawy obrona zawnioskowała o 30-minutową przerwę, argumentując, że nie miała wystarczająco dużo czasu, aby wspólnie z oskarżonym przeanalizować nową, obszerną opinię uzupełniającą biegłego oraz przygotować pytania do jego przesłuchania.
Obrończyni Sebastiana M., adwokat Katarzyna Hebda, oświadczyła również, że cofa część pytań zawartych we wcześniejszym wniosku, ponieważ zostały one już oddalone na poprzednich posiedzeniach. Jednocześnie podkreśliła, że ma zastrzeżenia do aktualnej opinii uzupełniającej i chce zadać biegłemu pytania, wskazując na – jej zdaniem – niezgodności pomiędzy treścią opinii a danymi zawartymi w załącznikach.
Odnosząc się do wniosku o uchylenie tymczasowego aresztowania, obrona argumentowała, że inne postępowanie prowadzone wobec oskarżonego nie może stanowić podstawy do dalszego stosowania tego środka zapobiegawczego.
Prokurator Aleksander Duda wniósł o oddalenie wniosków obrony. Jak podkreślił, dodatkowa opinia uzupełniająca jest pełna, spójna i konsekwentnie potwierdza zarzuty stawiane Sebastianowi M.
– W mojej ocenie biegły nie powinien być dzisiaj w ogóle przesłuchiwany. Opinia jest pełna. Nie budzi wątpliwości. Nie ma podstaw do uzupełniania jej ponownie. Wnioski, które regularnie składa obrona i próbuje podważać tezy w niej zawarte, są absurdalne. Składanie nowych wniosków dowodowych nie skupia się na wyjaśnieniu sprawy, a jedynie na narzucaniu swojej narracji – mówił prokurator.
Sprzeciwił się również uchyleniu aresztu wobec oskarżonego, wskazując, że prawdopodobieństwo ucieczki Sebastiana M. jest nadal wysokie.
Stanowisko to poparł pełnomocnik rodzin ofiar, mec. Łukasz Kowalski.
– Nie ma podstaw do tego, by oskarżony opuścił areszt. Zwłaszcza że Prokuratura w Koszalinie nadal prowadzi postępowanie dotyczące próby wyciągnięcia go z aresztu przez rodzinę w ubiegłym roku – powiedział.
Sąd nie uwzględnił natomiast jednego z kluczowych wniosków obrony i odmówił włączenia do materiału dowodowego prywatnej ekspertyzy sporządzonej na zlecenie obrońcy. W ustnym uzasadnieniu wskazano, że cel wykonania takiej ekspertyzy nie musi być zgodny z celem postępowania karnego.
Adwokat Katarzyna Hebda ponownie skrytykowała opinię biegłego.Podtrzymując swoje stanowisko.
– Opinia jest niespójna, nielogiczna. Czy ktoś na sali pokusił się o przeanalizowanie 400 stron materiału źródłowego? Tam są poważne uchybienia. Praktyką procesu sądowego są zarzuty stron procesowych. To są moje zarzuty – mówiła obrończyni.
Po rozpoznaniu wniosków formalnych sąd przystąpił do przesłuchania biegłego Michała Krzemińskiego. Na wstępie świadek zaznaczył, że nie czuje się kompetentny, aby odnosić się do wersji wydarzeń przedstawionej przez oskarżonego w piśmie i w prywatnej ekspertyzie, które otrzymał dzień wcześniej.
– Chciałbym zacząć od tego, że nie czuję się na siłach i kompetentny, aby odnieść się do wersji przedstawionej przez oskarżonego w swoim piśmie, które dostałem wczoraj. Po pierwsze nie analizowałem go z braku czasu, a po drugie uważam, że jest to zakres zespołu biegłych do spraw rekonstrukcji wypadków – powiedział.
Odpowiadając na pytania sądu dotyczące przebiegu zdarzenia i tego, czy kierujący Kią mógł zajechać drogę BMW, biegły wskazał, że zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdza takiego scenariusza.
– Nie znajduję potwierdzenia takiego wariantu, że Kia zajechała drogę oskarżonemu, w materiale dowodowym. Z danych, które uzyskałem z rejestratorów pojazdu, wynika, że Kia w ostatnich pięciu sekundach przed zderzeniem poruszała się torem prostoliniowym. Kierujący nie wykonywał gwałtownych ruchów kierownicą. Dane dotyczące prędkości obu pojazdów są zgodne z dokładnością do około jednego kilometra na godzinę – wyjaśnił.
Jak dodał, zebrane dane wskazują, że zderzenie miało charakter najechania BMW na tył Kii.
– O tym świadczą między innymi dane energetyczne zdarzenia, czyli tzw. delta V – zaznaczył.
Biegły odniósł się również do argumentu dotyczącego uruchomienia lewej kurtyny powietrznej w Kii, który według obrony miał świadczyć o bocznym charakterze zderzenia.
– Nie zgadzam się z tą tezą. Aktywacja lewej kurtyny powietrznej wynika z niewspółosiowego kontaktu nadwozi. W pojeździe takim jak Kia Proceed nie występują zabezpieczenia, które mogłyby zostać aktywowane wyłącznie w typowym uderzeniu w tył. Kurtyna uruchomiła się po to, aby chronić głowę przed uderzeniem w twarde elementy konstrukcji pojazdu, takie jak słupki boczne – wyjaśnił przed sądem.
Komentarze 9