Podczas ostatnich sesji Rady Miasta w Piotrkowie Trybunalskim emocji nie brakowało. Redaktor Beata Hołubowicz-Stachaczyk rozmawiała w programie "O Tym Się Mówi", na antenie radia Strefa.FM z przewodniczącym Mariuszem Staszkiem o kontrowersyjnych wypowiedziach radnego Piotra Gajdy, nieobecnościach radnych, sporach ze związkowcami MZK i sytuacji finansowej miejskich spółek.
Redaktor Beata Hołubowicz-Stachaczyk rozpoczęła rozmowę od radnego Piotra Gajdy, którego zachowanie wywołało emocje na komisji kultury. Pytała, dlaczego przewodniczący pozwala mu na coraz dalsze kontrowersyjne wypowiedzi i ubliżanie innym radnym.
Na sesji staram się, żeby każdy radny miał równą możliwość wypowiedzi. Jeżeli chodzi o pana Piotra Gajdę, muszę powiedzieć, że mu współczuję. Każdy uczy się prowadzenia komisji, a emocje czasami wymykają się spod kontroli – tłumaczył Mariusz Staszek.
Przewodniczący podkreślił, że ostatnie posiedzenia komisji kultury zmieniły jej charakter – z krótkich, 15–20-minutowych spotkań, komisja obecnie trwa nawet dwie godziny, co daje radnym więcej możliwości dyskusji, ale też sprzyja napięciom.
Beata Hołubowicz-Stachaczyk pytała również o trudności z utrzymaniem porządku podczas sesji, w tym o sytuacje, gdy przewodniczący przerywał niektórym radnym, a innym nie.
Nie jest łatwo przerwać radnego, który mówi na temat. Każdy radny ma swoje cztery minuty i raz ad vocem. Muszę reagować, gdy wypowiedź nie dotyczy omawianego punktu – wyjaśniał Przewodniczący Rady Miasta.
Mariusz Staszek przyznał, że mimo wyzwań, każda sytuacja uczy radnych i przewodniczącego prowadzenia sesji. Podkreślił, że regulamin jasno określa, jak przebiega dyskusja, i że nie wolno pozwalać na całkowitą dowolność.
Rozmowa zeszła na temat nieobecności radnych, w tym radnej Kingi Mazur, która ostatnio nie uczestniczy w posiedzeniach komisji ani sesjach.
Radny odpowiada przed wyborcą. Finansową konsekwencją nieobecności jest brak diety. Jeżeli ktoś nie przychodzi na posiedzenia, nie dostaje jej – tłumaczył przewodniczący.
Zaznaczył jednak, że Rada stara się dowiedzieć, czy brak uczestnictwa wynika z problemów zdrowotnych lub innych trudności, aby móc ewentualnie pomóc radnej.
Redaktor poruszyła temat sporu związkowego w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym. Pytała, czy odmowa dopuszczenia związkowców do wczorajszej sesji była słuszna.
Uważam, że tak. Związkowcy mają prawo do sporu zbiorowego, ale sprawa dotyczy relacji między pracownikami a zarządem spółki, nie Rady Miasta. Nasza rola ogranicza się do budżetu i finansowania – wyjaśnił Mariusz Staszek.
Przewodniczący przyznał, że sytuacja jest trudna, bo spółka generuje straty w różnych działach, w tym w stacji paliw, warsztacie czy serwisie zewnętrznym. Podkreślił, że najważniejsi są kierowcy, a Rada musi patrzeć na funkcjonowanie spółki z perspektywy finansów miasta i mieszkańców.
Rozmowa dotknęła też kwestii finansowania MZK i zarządzania spółką. Mariusz Staszek wyjaśniał, że miasto dokłada do spółki ok. 25 mln zł rocznie, w porównaniu do Bełchatowa, który dokłada 15 mln zł. Zaznaczył, że konieczne są zmiany w organizacji i programie naprawczym spółki, ale ostateczna odpowiedzialność leży po stronie zarządu i prezydenta miasta.
Najważniejsi są kierowcy. Mamy dobry tabor, ale trzeba też spojrzeć na wszystkie działy spółki, żeby działały efektywnie. To zadanie dla zarządu, my jako Rada nie powinniśmy ingerować w spór pracowniczy – dodał Mariusz Staszek.
Na koniec rozmowy Beata Hołubowicz-Stachaczyk pytała o trudności, które przewodniczący napotyka podczas sesji.
60–70% czasu poświęcamy na sprawy związane z funkcjonowaniem Rady, a nie uchwały. Często sesje to przepychanka słowna, dlatego muszę pilnować regulaminu, aby nie odbiegać od tematów. To wymaga spokoju i koncentracji – podkreślił Przewodniczący Rady Miasta.
Rozmowa zakończyła się świątecznymi życzeniami przewodniczącego:
Przy okazji życzę zdrowych, wesołych i pogodnych Świąt Wielkanocnych.
Komentarze 10