TERAZ -1°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Umiarkowana
reklama WOODPECKER

Prezesi miejskich spółek nieobecni, prezydent opuścił salę. Nadzwyczajna sesja Rady Miasta w Piotrkowie

F.Zieliński
Filip Zieliński śr., 14 stycznia 2026 12:32

Nadzwyczajna sesja Rady Miasta Piotrkowa zwołana na prośbę sześciu radnych miała na celu zapoznanie się rajców ze stanem miejskich spółek i wizji prezesów nimi zarządzających. Jednak sprawy potoczyły się inaczej, prezesi MZK, TBS i PWiK nie pojawili się na zgromadzeniu, tłumacząc to m.in. sprawami osobistymi czy faktem, że dopiero podjęli pracę w spółce. W związku z tym, że wszystkie punkty dotyczyły właśnie odpowiedzi prezesów, których nie było - prezydent Juliusz Wiernicki opuścił salę obrad. Sesja potoczyła się jednak dalej.

Czemu sesja nadzwyczajna?

Część radnych, którzy podpisali się we wniosku - tłumaczyła, że nadzwyczajna sesja była konieczna ze względu na brak wiedzy radnych co dzieje się w miejskich spółkach. Jak mówi Agnieszka Chojnacka, prezesi spółek często się zmieniają, co oznacza, że radni nie mogą zapoznać się z faktycznym stanem ich funkcjonowania.

Przede wszystkim chcemy się dowiedzieć tego, co się dzieje aktualnie w spółkach miejskich. To jest temat, który na każdej sesji jest zamiatany pod dywan. Radni już wielokrotnie prosili o to, by na każdej sesji był przedstawiciel każdej spółki miejskiej. W Bełchatowie jest to na porządku dziennym, że prezesi spółek składają comiesięczny raport z kondycji spółek, z tego, co się w nich dzieje. Oprócz tego ogromny problem jest w tej chwili taki, że u nas prezesi spółek zmieniają się jak pogoda - co chwila jest inny prezes. To też wywołuje pewne perturbacje w tychże spółkach. Jakby nie było, spółki są własnością miasta i my jako radni mamy prawo wiedzieć, co się aktualnie dzieje, jakie są problemy - mówiła radna Agnieszka Chojnacka.

Innego zdania był przewodniczący Rady, Mariusz Staszek - według niego takie sprawy powinno załatwiać się przede wszystkim na komisjach oraz ewentualnie na zwykłych Sesjach Radach Miasta.

Uważam, że takie tematy powinny przede wszystkim być na komisjach rozstrzygane, dlatego, że komisje rządzą się swoim prawem, nie ma tam określonego czasu. Każdy ma prawo zadać szczegółowe pytania, a nawet przewodniczący mogą zwoływać dodatkowe komisje po to, żeby dany temat szczegółowo wyjaśnić. Jest to nieprawda, że radni nie mają dostępu do informacji. Przypomnę, że na sesji listopadowej radni ustalili, żeby w styczniu było spotkanie z prezesem Miejskiego Zakładu Komunikacji. Również na sesji grudniowej, na komisji grudniowej, na komisji budżetu ustalono, że w marcu i kwietniu będą spotkania z pozostałymi prezesami. Dlatego nie wiem, o co chodzi. No i cóż, opozycja ma takie prawo. Ja muszę zwołać taką sesję. To też właśnie dzisiaj czynię - mówił Mariusz Staszek.

Prezydent wytknął błędy

Już na początku sesji głos zabrał prezydent Juliusz Wiernicki, który przeczytał tłumaczenia o nieobecności prezesów wytypowanych - nowych prezesów spółek miejskich, ze względu na pilne sprawy prywatne. Dodatkowo prezydent wskazał, że wnioskujący radni popełnili błąd w zapisie nazwy spółki - "Miejski Zakład Komunikacyjny sp. z o.o." - wnioskując o wystąpienie prezesa Miejskiego Zakładu Komunikacji Miejskiej sp. z o.o. - a taka spółka nie istnieje. Po przeczytaniu odpowiedzi prezesów prezydent opuścił Sesję Rady Miasta.

Radni wzburzeni

Punkty sesji zakładały m.in. raporty z aktualnej sytuacji w miejskich spółkach - Miejskim Zakładzie Komunikacji Miejskiej, Towarzystwie Budownictwa Społecznego oraz Piotrkowskich Wodociągach i Kanalizacji. Ze względu na brak prezesów spółek na sesji, reszta spotkania została przeprowadzona punkt po punkcie bez zaznajomienia radnych co się w spółkach dzieje. Radni jednak wykorzystali sesję - do dyskusji, przekazywania swoich uwag. Nie zabrakło ataków personalnych i mocnych słów. Padały oskarżenia personalne m.in. wymiana zdań pomiędzy radnym Piotrem Gajdą a Piotrem Masiarkiem.

Posłuchaj audio

Zbieg okoliczności?

Radni nie dowierzają, że aż trzech prezesów spółek miejskich nie mogło uczestniczyć w sesji. Jak podsumowała Marlena Wężyk-Głowacka taka sytuacja nie powinna mieć miejsca.

Rzeczywiście to chyba nie jest zbieg okoliczności, że dzisiaj nie pojawili się prezesi spółek na sesji nadzwyczajnej. Dla mnie jest to sytuacja, która w ogóle nie powinna się zdarzyć. Jeżeli, tak jak powiedziałam na sesji Rady Miasta, jeżeli wczoraj prezesi napisali pismo, że nie pojawią się na sesji, to po prostu powinien być telefon do osób wnioskujących i może właśnie decyzją wnioskujących, ta sesja w ogóle dzisiaj by nie doszła do skutku. Widzieliśmy co się tutaj działo, bardziej były przepychanki słowne niż jakakolwiek merytoryczna dyskusja - mówiła radna.

Na pytanie o tłumaczenie m.in. nowego prezesa PWiK - Mieczysława Kacperka o chęci rzetelnego zapoznania się z sytuacją spółki, radna odpowiada: 

Ile właściwie można dać komuś czasu na zapoznanie się? Właśnie to jest dobre pytanie, ile można dać czasu. Ja myślę, że w ogóle osoby, które starały się o to, żeby zostać prezesem danej spółki, chyba znały aktualną sytuację spółki, bo też na podstawie tego przedstawiali swoją wizję rozwoju danej spółki. Więc ja dzisiaj oprócz tego, że jakiegokolwiek raportu, to oczekiwałam tego, że właśnie nowi prezesi przedstawią nam swoją wizję, jeśli chodzi o rozwój spółki - dodaje Marlena Wężyk-Głowacka.

Zobacz nagranie video

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 35

    reklama

    Dla Ciebie

    -1°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio