TERAZ 13°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Dobra
reklama ES BANK

Konspiracja od kuchni. O kobietach, logistyce i codzienności walki, o której rzadko się mówi

F.Zieliński
Filip Zieliński niedz., 15 marca 2026 09:07

Sala wypełniona, skupienie słuchaczy i długie rozmowy po zakończeniu wykładu – tak wyglądało sobotnie spotkanie „Konspiracja od kuchni”, które odbyło się w Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim. Wydarzenie przygotowane przez Fundację Cor Ignis oraz Grupę Rekonstrukcji Historycznych „Jesień” pozwoliło spojrzeć na działalność konspiracyjną z zupełnie innej perspektywy – nie przez pryzmat walki, lecz codziennego wysiłku ludzi stojących w cieniu partyzanckich oddziałów.

Nie tylko walka - „Ktoś musiał ich ubrać, wyżywić i leczyć”

Jak podkreślał prezes Fundacji Cor Ignis Jakub Czerwiński, idea wykładu narodziła się z potrzeby przełamania stereotypowego myślenia o partyzantce.

Miałem taką sytuację, że różni ludzie mówili: zróbmy grupę rekonstrukcyjną, kupimy piękne mundury, każdy dostanie broń i będziemy „bawić się w partyzantów”. To mnie jako historyka bardzo drażniło, bo to jest bolesne spłycanie tematu. Przecież, żeby człowiek w lesie mógł w ogóle żyć – nie mówiąc już o walce – ktoś musiał go ubrać, wyżywić, dostarczyć meldunki, a gdy zachorował albo został ranny, ktoś musiał go leczyć – mówił podczas spotkania.

Jak zaznaczał, za jednym walczącym konspiratorem stała często cała sieć cywilnych pomocników.

To była cała masa ludzi, którzy pracowali na tego jednego człowieka. A w razie wykrycia przez Niemców czy Sowietów groziła im dokładnie taka sama kara śmierci. To pokazuje, jak gigantyczny wysiłek był całkowicie pomijany w opowieściach o konspiracji – podkreślał Irytujący Historyk.

Twarz konspiracji była kobieca

Jednym z najmocniejszych akcentów wykładu było zwrócenie uwagi na rolę kobiet w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego i oddziałów leśnych

W przytłaczającej większości to były matki, żony i córki. Kiedy mężczyzn wywożono na roboty albo sami szli do lasu, ciężar walki o to, żeby Polska była Polską, spoczywał właśnie na barkach kobiet. Proszę sobie wyobrazić taką matkę partyzanta – miała inne dzieci, gospodarstwo, codzienne obowiązki, a jednocześnie musiała myśleć o synu ukrywającym się w lesie i jakoś mu pomóc. Ten wysiłek ma w ogromnej liczbie przypadków twarz kobiety – mówił Jakub Czerwiński.

Uczestnicy spotkania mogli również zobaczyć autentyczne elementy wyposażenia, poznać historie związane z aprowizacją, łącznością czy leczeniem rannych.

Rekonstruktorzy opowiadali o planowaniu zapasów z uwzględnieniem pór roku, o ryzyku kontaktów z ludnością cywilną oraz o codziennym funkcjonowaniu oddziałów, które często liczyły setki osób.

Początek nowego cyklu?

Duża frekwencja oraz aktywność uczestników – widoczna choćby w liczbie pytań zadawanych po wykładzie – pokazują, że tematyka historii „od zaplecza” budzi duże zainteresowanie.

To dla nas coś w rodzaju próby generalnej. Do tej pory wykłady prowadziłem głównie sam, dziś współpracujemy z zewnętrzną grupą rekonstrukcyjną. Jeśli okaże się to sukcesem, bardzo możliwe, że będziemy kontynuować ten cykl – zapowiadał Jakub Czerwiński.

Sobotnie spotkanie pokazało, że opowieści o konspiracji nie muszą skupiać się wyłącznie na bitwach i akcjach zbrojnych. 

Zobacz nagranie video

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 4

    reklama

    Dla Ciebie

    13°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio