TERAZ 21°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Bardzo dobra
reklama SAN Rekrutacja

Jasny Plan od kuchni. Jak powstają piosenki, teledyski i muzyczna współpraca piotrkowskiego zespołu

F.ZielińskiS.Szokalska
Filip Zieliński, Sylwia Szokalska śr., 7 października 2026 13:45

Nie zawsze trzeba mieć gotowy plan, żeby zacząć grać. Historia Jasnego Planu zaczęła się trochę przypadkowo. Muzycy spotykali się, grali i tworzyli pierwsze pomysły, początkowo właściwie „do szuflady”. W pewnym momencie pojawił się pomysł na kolejny wspólny projekt, a później dołączyli kolejni muzycy. Tak powstał skład, który dziś tworzą Artur Łągwa, Marcin Gliszczyński, Zbyszek Włodaczyk, Marcel Domagała oraz Sylwia Szokalska.

Jednym z pierwszych ważniejszych efektów tej współpracy było „Miasto deszczu”. Pomysł na utwór pojawił się po dość nietypowej rozmowie o rytmie. Zespół założył, że piosenka ma mieć tempo 150 BPM i zaczął budować wokół tego własny numer.

Zadzwonił do mnie Zbyszek i powiedział, że chce taki rytm, żeby był 150. (…) No i zrobiliśmy Miasto Deszczu - wspomina Artur Łągwa.

Dziś utwór jest jednym z tych, które publiczność rozpoznaje podczas koncertów. Muzycy zauważają, że osoby przychodzące na ich występy znają piosenkę i zdarza się, że śpiewają ją razem z zespołem. To dla nich jeden z najlepszych sygnałów, że własna muzyka zaczyna żyć także poza salą prób.

Każdy z innej muzycznej bajki

Jasny Plan tworzą muzycy z różnymi doświadczeniami. Marcel Domagała - perkusista - trafił do zespołu za sprawą Zbyszka Włodarczyka, klawiszowca. Wcześniej grał między innymi w formacjach związanych z cięższym brzmieniem. Sam przyznaje, że wejście do Jasnego Planu poszerzyło jego muzyczne zainteresowania.

Jeżeli chodzi o mnie, no to ja zawsze siedziałem raczej w takiej muzyce metalowej, a kiedy tutaj dołączyłem do chłopaków, to już troszeczkę mam szersze pole widzenia, że tak powiem i zacząłem się zagłębiać trochę w inną muzykę też. Także powoli się to wszystko zaciera - przyznaje perkusista.

Różnice między muzykami wynikają nie tylko z wieku czy doświadczeń. Każdy ma trochę inne spojrzenie na tworzenie. I właśnie to, co na pierwszy rzut oka mogłoby być problemem, zespół traktuje jako swoją siłę. Podczas pracy pojawiają się różne pomysły, czasem trzeba się ze sobą nie zgodzić, ale nie chodzi o kłótnie. Bardziej o twórcze ścieranie się.

Bo człowiek się kręci w tych samych jakby polach bezpiecznych, a jak się zderzają trzy różne wizje, to później z tego wychodzi coś fajnego - przyznaje gitarzysta - Marcin Gliszczyński.

To jest po prostu ścieranie się różnych pomysłów i później z tego się na pewno zawsze coś wysublimuje. Dowalamy sobie, śmiejemy się z siebie i to jest naprawdę super - dodaje wokalista Artur Łągwa.

To właśnie współpraca stała się jednym z fundamentów Jasnego Planu. Muzycy podkreślają, że dziś zdecydowanie wolą tworzyć razem niż siedzieć nad muzyką samotnie. Każdy ma swoją działkę - ktoś odpowiada za aranżację, ktoś za akordy, ktoś za inny element utworu. W efekcie powstaje coś, czego pojedynczy muzyk prawdopodobnie sam by nie wymyślił.

Muzyka to nie wszystko

Jasny Plan nie ogranicza się do grania i nagrywania piosenek. Zespół ma również na koncie kilka teledysków. Część realizowali z pomocą osób z zewnątrz, ale część powstała własnym sumptem. Muzycy sami wymyślają pomysły, scenariusze i kolejne sceny, a także korzystają z własnego sprzętu.

Pierwszy teledysk powstał między innymi w ruinach Huty Kara. Przy kolejnych muzycy postawili już na bardziej rozbudowane historie. Jeden z klipów został oparty na historii małżeństwa i relacji między bohaterami, nawiązując do tekstu piosenki. Teraz powstaje kolejny materiał.

W sumie niedługo skończymy go, bo już nam zostały dwie sceny do nagrania. Dużo wymyśliliśmy scen i różnych takich drobiazgów - przyznają muzycy.

Pomysł na teledysk często rodzi się więc podobnie jak pomysł na piosenkę - najpierw trzeba coś zobaczyć w głowie, a dopiero później przełożyć to na konkretną realizację. Muzycy przyznają, że właśnie wymyślanie koncepcji bywa najtrudniejsze.

Jasny Plan jest również przykładem tego, jak trudno pogodzić muzykę z codziennym życiem. W składzie są osoby pracujące w różnych zawodach. To sprawia, że Jasny Plan nie jest zespołem grającym regularnie dziesiątki koncertów. Sami muzycy przyznają, że występują stosunkowo rzadko. Nie oznacza to jednak, że stoją w miejscu. Wręcz przeciwnie - cały czas pracują nad nowymi pomysłami i rozwijają sposób wspólnego tworzenia.

Jasny Plan, czyli pełna swoboda

Najważniejsze dla zespołu wydaje się jednak to, że nie chce zamykać się w jednej muzycznej szufladzie. Nie obowiązuje ich zasada, że każdy kolejny utwór musi brzmieć dokładnie tak samo. Mogą eksperymentować, zmieniać stylistykę i sprawdzać różne pomysły.

Jasny Plan jest takim projektem muzycznym, w którym jest absolutna wolność artystyczna. Nie ma takiego założenia, że nie zagramy czegoś, bo to nie jest nasz styl. Tu jest taka różnorodność stylistyczna, która wszystkim nam wydaje się odpowiada, ma tutaj miejsce i możemy robić, co naprawdę nam się podoba, czyli pełna wolność dla mnie - tłumaczy Marcin Gliszczyński.

I chyba właśnie w tym tkwi sens tego projektu. Jasny Plan nie powstał według precyzyjnego scenariusza i nadal nie zamierza się go sztywno trzymać. Muzycy tworzą, próbują, czasem spierają się o pomysły, nagrywają własne teledyski i spotykają się po pracy, żeby zrobić coś, czego każdy z nich osobno prawdopodobnie by nie stworzył.

Jak mówią - tworzenie muzyki jest dla nich przede wszystkim przyjemnością. A jeśli przy okazji powstanie kolejna piosenka, którą publiczność zacznie śpiewać razem z nimi, tym lepiej.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 1

    reklama

    Dla Ciebie

    21°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio