Artykuł sponsorowany
Woda z kranu w polskich miastach spełnia normy sanitarne, ale norma nie oznacza, że woda jest wygodna w użytkowaniu. Twardość, chlor i zawiesina z sieci to trzy rzeczy, które najczęściej skłaniają mieszkańców do montażu filtra. Przy ujęciach własnych dochodzi czwarta, czyli mikrobiologia.
Wodociągi są zobowiązane do publikowania wyników badań, zwykle w zakładce o jakości wody. Warto sprawdzić trzy wartości: twardość ogólną, zawartość żelaza i stężenie chloru wolnego.
Twardość powyżej 14 stopni niemieckich oznacza intensywne osadzanie kamienia na grzałkach i armaturze. Żelazo powyżej 0,2 mg na litr daje rdzawe zacieki na ceramice. Chlor jest dodawany celowo, dla bezpieczeństwa mikrobiologicznego sieci, ale odpowiada za charakterystyczny zapach, zwłaszcza po dłuższej przerwie w rozbiorze.
Przy ujęciu własnym właściciel odpowiada za jakość wody samodzielnie. Badanie podstawowe wykonuje stacja sanitarno-epidemiologiczna, koszt to zwykle 150 do 300 zł, a wynik obejmuje parametry fizykochemiczne i mikrobiologiczne.
Najczęstsze przekroczenia dotyczą żelaza i manganu, które nie są groźne dla zdrowia, ale skutecznie niszczą armaturę i barwią pranie. Znacznie poważniejsze są przekroczenia mikrobiologiczne, przy których wodę trzeba przegotowywać do czasu usunięcia przyczyny.
Przy studniach kopanych i płytkich odwiertach dezynfekcja bywa konieczna na stałe. Najczęściej stosuje się do tego lampy UV do wody, które dezaktywują bakterie i wirusy bez dodawania jakiejkolwiek chemii i bez wpływu na smak.
Przy wodzie z wodociągu o umiarkowanej twardości zwykle nie trzeba budować rozbudowanej stacji. Wystarcza rozwiązanie dwustopniowe, w którym pierwszy wkład zatrzymuje zawiesinę i rdzę z sieci, a drugi ogranicza twardość i poprawia smak.
Taki filtr wody dwustopniowy montuje się na głównym przyłączu, za wodomierzem, i obsługuje całą instalację w mieszkaniu lub domu. Koszt wkładów to zwykle 150 do 300 zł rocznie.
Po pierwsze na ciśnienie w instalacji. Każdy filtr powoduje spadek ciśnienia, a przy wartościach poniżej 2 barów efekt bywa odczuwalny przy jednoczesnym poborze w kilku punktach.
Po drugie na miejsce montażu. Potrzebny jest dostęp do obudowy od dołu na wysokość około 20 cm, bo tyle wymaga wysunięcie wkładu przy wymianie.
Po trzecie na atest higieniczny. Przy wodzie przeznaczonej do spożycia zarówno obudowa, jak i wkłady powinny go posiadać, a różnica w cenie względem produktów bez atestu jest niewielka.
Zacznij od sprawdzenia wyników badań wodociągu albo od badania własnej studni. Dopiero znając twardość, żelazo i stan mikrobiologiczny, da się dobrać rozwiązanie, które faktycznie rozwiązuje problem, zamiast generować koszt wymiany wkładów bez efektu.