TERAZ 10°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Umiarkowana
reklama SAN Rekrutacja

Przystanek 2000 znów połączył pokolenia. Wszystko zaczęło się 26 lat temu

Po 26 latach wróciliśmy na Przystanek 2000. Dla jednych początek nowego tysiąclecia to wciąż całkiem niedawne wspomnienie, dla innych – historia znana ze starych fotografii, gazet i nagrań. We wtorek na skwerze im. Józefa Chełmońskiego spotkało się kilka pokoleń piotrkowian, aby przypomnieć historię Kapsuły Czasu i miejsca, które miało przechować pamięć o Piotrkowie z przełomu wieków.

Kapsułę zakopano 16 września 2000 roku. Jej pomysłodawcy nie chcieli pozostawić przyszłym mieszkańcom wyłącznie oficjalnych dokumentów. Do środka trafiły m.in. prace artystów i uczestników wydarzenia, praca magisterska, plany zagospodarowania przestrzennego, przepis na potrawę wegetariańską, medal, szkolna gazetka „Bartek” z Gomulina, moneta 50-groszowa, nagranie Telewizji Piotrków, egzemplarz „Tygodnia Trybunalskiego”, wino oraz lista dłużników Radia Piotrków. Wszystko ma pozostać pod ziemią do 2100 roku.

Jedni wspominali, inni poznawali

Podczas „Przystanku 2000 Reaktywacja” obok siebie stanęli ci, którzy pamiętają wydarzenia sprzed 26 lat, i młodzi ludzie, dla których świat bez smartfonów, mediów społecznościowych i powszechnego dostępu do internetu jest już właściwie historią.

Jednym z głównych tematów spotkania było więc pytanie o pamięć. Kto za kolejne ćwierć wieku będzie wiedział, co znajduje się pod skwerem? Tomasz Stachaczyk, współpomysłodawca przedsięwzięcia z 2000 roku i jeden z twórców Radia Piotrków, mówił wprost o przekazaniu tej historii kolejnemu pokoleniu.

No to od ciebie, Filipie, zależy, czy będzie, czy nie będzie, bo my z Piotrem przekazujemy pałeczkę naszym następcom i patrzymy tu z nadzieją w twoją stronę. No bo ktoś musi przypomnieć za 25 lat przynajmniej o tym, co tu się znajduje, co tu jest, a ci, którym przekażecie, muszą przekazać z kolei następnym, no bo rok 2100 – to jeszcze trochę do niego zostało – mówił Tomasz Stachaczyk.

Młodzi uczestnicy spotkania sami mogli zastanowić się, co pozostawiliby przyszłym mieszkańcom Piotrkowa, gdyby nowa Kapsuła Czasu powstawała w 2026 roku. Wśród odpowiedzi pojawiały się m.in. własne obrazy, papierowe fotografie czy zwykłe kamyki.

Podobnie jak przed 26 laty niekoniecznie chodziło więc o przedmioty kosztowne, ale o takie, które mogą coś powiedzieć o człowieku i jego czasach.

Piotrków 2000 kontra Piotrków 2026

Historia Przystanku 2000 nie przetrwała jednak wyłącznie we wspomnieniach. Podczas przygotowań do reaktywacji udało się dotrzeć do materiałów, które przez ponad ćwierć wieku pozostawały poza internetem.

W prywatnym archiwum Artura Wolskiego zachowało się nagranie wykonane kamerą w 2000 roku. Na kasecie VHS-C utrwalono moment przygotowywania i zakopywania Kapsuły Czasu. Są na nim mieszkańcy, organizatorzy i dziennikarze, ale także zwyczajny Piotrków tamtych lat – Fiaty 126p, budki telefoniczne Telekomunikacji Polskiej czy charakterystyczny kiosk Ruchu.

26 lat później można spojrzeć na te obrazy i porównać je z tym samym miejscem współcześnie. Zmienił się skwer, zmieniło się jego otoczenie, zupełnie inaczej wygląda technologia towarzysząca mieszkańcom. Jedno pozostało bez zmian – pod ziemią nadal czeka Kapsuła Czasu.

Stanisław Piotr Gajda zwracał uwagę, że właśnie takie niecodzienne działania w przestrzeni miasta mają szansę zostać w pamięci młodych uczestników.

Ja sądzę, że im to zapadnie w pamięć na pewno. Poprzez zwrócenie uwagi na pewne miejsca, ale pojawienie się, ten cylinder, kapelusz prezesa, to jest istotne, to tam gdzieś się zakoduje. Jestem przekonany, że każde z nich, kiedy będzie przechodziło Słowackiego w kierunku dworca, jak tu spojrzy, to powie: „O, Kapsuła Czasu. Byłem, byłem” – mówił Stanisław Piotr Gajda.

Jak podkreślał Stanisław Piotr Gajda, właśnie po to od czasu do czasu potrzebne są podobne wydarzenia – żeby zwrócić uwagę na miejsce, problem czy ideę, która powinna pozostać w pamięci.

Historia wróciła z gazet i starej kasety

Sama reaktywacja zaczęła się od poszukiwania materiałów do audycji „Ale to już było”. Filip Zieliński pamiętał Przystanek 2000 z dzieciństwa, ale dopiero przeglądanie dawnych numerów „Tygodnia Trybunalskiego” pozwoliło stopniowo odtworzyć jego historię.

Kolejne elementy układanki przynosiły rozmowy z Tomaszem Stachaczykiem i Stanisławem Piotrem Gajdą, archiwalne fotografie Jarosława Mizery, a wreszcie odnaleziona kaseta Artura Wolskiego.

Im więcej tych informacji było zbieranych, tym więcej do mnie trafiało. Później znalazłem odbitki Jarosława Mizery, też z „Tygodnia Trybunalskiego”. Stare, zakopane, niewidziane od 26 lat. Teraz można wszystko zeskanować, odnowić, pokazać światu. Później jeszcze kolejna rzecz – nagranie wideo VHS, taśma Artura Wolskiego, który tutaj wtedy chodził z kamerą i wszystko nagrywał – opowiadał Filip Zieliński, współautor reaktywacji Przystanku 2000.

Przechodzień mógłby wrócić. Tym razem z gazetą

Przystanek 2000 to nie tylko Kapsuła Czasu. Trzy lata po jej zakopaniu, podczas międzynarodowych spotkań rzeźbiarskich „Skrzyżowania”, pojawił się tutaj Przechodzień autorstwa Jarosława Luterackiego. Rzeźby od lat już nie ma, ale podczas reaktywacji wrócił temat jej ponownego pojawienia się na skwerze.

Jarosław Luteracki przyznał, że gdyby miał stworzyć Przechodnia ponownie, nie byłaby to dokładnie ta sama postać. Po ponad dwóch dekadach dodałby jej jeden szczególny przedmiot – gazetę.

Myślę, że odrobinkę zmieniłbym go. Można byłoby dać mu jakieś akcesoria, albo myślałbym konkretnie o jednym akcesorium – żeby pojawiła się w dłoni gazeta. Coś, co zupełnie już prawie zniknęło z naszego życia. Młodzi ludzie nie znają tego symbolu, natomiast symbol tamtych czasów, czyli informacji, która tworzy przyszłość, mogłaby być opisana tym, w jaki sposób ją pozyskiwaliśmy kiedyś i ta gazeta byłaby właśnie tym symbolem poprzednich czasów, poprzedniej epoki – mówił Jarosław Luteracki.

Loża Kulturalna Stare Miasto ma w planach społeczną zbiórkę, której celem byłoby przywrócenie do przestrzeni Piotrkowa pomnika Przechodnia. Jak tłumaczył Jarosław Luteracki, jeśli rzeźba miałaby pozostać na skwerze na stałe, należałoby wykonać ją w trwałej technologii.

Po 26 latach znów przed kamerami

Podobnie jak 26 lat temu, nie mogło zabraknąć lokalnych mediów. I także tutaj historia zatoczyła koło. Dariusz Śmigielski, którego można zobaczyć na archiwalnym nagraniu podczas relacjonowania wydarzeń z 2000 roku, ponownie przygotowywał materiał z Przystanku 2000.

Na skwerze pojawił się również Janusz Suwart, kamerzysta Telewizji Piotrków. Jego także można odnaleźć na filmie Artura Wolskiego sprzed 26 lat – z kamerą na ramieniu, dokumentującego wydarzenie dla lokalnej telewizji.

Materiały powstające w 2000 roku są dziś archiwaliami. Być może podobnie za kilkadziesiąt lat ktoś będzie oglądał relacje przygotowane podczas reaktywacji.

Nowy ślad na Ławeczce Szczęścia

Po przypomnieniu historii Przystanku 2000, rozmowach z jego pomysłodawcami i Jarosławem Luterackim przyszedł czas na pozostawienie kolejnego śladu. Na Ławeczce Szczęścia odsłonięto pamiątkową tablicę, która ma przypominać przechodniom o Kapsule Czasu ukrytej pod skwerem.

Na zakończenie był też czas na wspólne fotografie. Obok smartfonów i współczesnych aparatów pojawił się sprzęt z zupełnie innej epoki. Adam Ostrowski wykonał pamiątkowe zdjęcia bardzo wiekowym aparatem. W przypadku spotkania poświęconego upływowi czasu trudno było o bardziej pasujący sposób zachowania chwili.

W 2000 roku Artur Wolski rejestrował wydarzenia na kasecie VHS-C. W 2026 roku niemal każdy uczestnik miał kamerę we własnej kieszeni, a jednocześnie znów wykonano fotografie aparatem pamiętającym znacznie wcześniejsze czasy.

Pod ziemią przez cały ten czas pozostaje ta sama Kapsuła Czasu. Jej otwarcie zaplanowano na 2100 rok. Do tego czasu kolejne pokolenia muszą przede wszystkim pamiętać, że tam jest.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 15

    reklama

    Dla Ciebie

    10°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio