Czy Zamek Królewski w Piotrkowie Trybunalskim doczeka się wielkiej modernizacji dzięki Funduszom Norweskim? W piątek 20 lutego do muzeum zawitali goście z firmy INTBAU, międzynarodowego stowarzyszenia zajmującego się projektowaniem architektonicznym oraz opieką nad zabytkami. Oglądali perłę miejskiej architektury z XVI, od tajemniczych piwnic aż po niedostępny dla zwiedzających strych. Oględziny odbyły się w ramach przygotowania projektu rewitalizacji budynku, na który zamek może pozyskać bezzwrotnie pomoc finansową. Czy przeszkodą do rewitalizacji może okazać się ewentualny wkład własny, jaki musiałoby wnieść miasto?
Norweski Mechanizm Finansowy i Mechanizm Finansowy Europejskiego Obszaru Gospodarczego to bezzwrotna pomoc finansowa przyznawana przez Islandię, Liechtenstein i Norwegię. Udział w konkursach mogą wziąć podmioty z sektora publicznego, prywatnego oraz organizacje pozarządowe. Na stole są wielkie pieniądze, Polska w obecnej edycji otrzyma prawie 4 mld zł, czyli prawie 925 mln euro, na osiem programów. W tym na program "Kultura" - o którego finansowanie stara się Muzeum w Piotrkowie Trybunalskim.
Do tej pory Polska wykorzystała ponad 1 miliard euro środków pochodzących z tego mechanizmu i jest jednym z największych beneficjatów funduszy.
Przedstawicieli polskiego oddziału firmy INTBAU zapoznali się z pokaźną historią Zamku Królewskiego, wizyta miała na celu przeanalizowanie budynku do ewentualnej możliwości remontu. Do tego potrzeba złożonego planu, jakiego finansowanie zostałoby zaakceptowane przez program Kultura z Funduszy Norweskich.
Na razie jesteśmy troszkę przytłoczeni, bo to jest kawał historii i bardzo ciekawy budynek, zarówno jeżeli chodzi o tę substancję architektoniczną, jak i o wydarzenia, które tu miały miejsce. Na razie zbieramy pierwsze wrażenia. Na pewno jesteśmy pod wrażeniem tego, jak zostaliśmy tu przywitani, ile osób zarówno z muzeum, jak i z urzędu się tu pojawiło. Widać, że ten budynek jest ważny dla lokalnej społeczności. Jeżeli chodzi o wartość historyczną, to zdecydowanie się wyróżnia. My do tej pory mieliśmy do czynienia raczej z obiektami skromniejszymi i też datowanymi później, więc to jest na pewno wybitny zabytek - mówił Tomasz Joński, z Politechniki Krakowskiej, przedstawiciel INTBAU.
Rolę przewodnika po muzeum przejął Piotr Gajda, który bardzo szczegółowo przedstawił złożoną historię Zamku Królewskiego. Goście mieli okazję wysłuchać opowieści o dawnej fosie okalającej zamek, którą - według Piotra Gajdy - należałoby odkopać. Skomplikowana przeszłość budynku została przekazana do ostatniej cegły, a nawet oryginalnego koloru terakoty. Nie zabrakło również anegdot i historii z paranormalnych, Piotr Gajda, aby przybliżyć aspekt popkulturowy, podzielił się historią z duchami, jakie nawiedzały Zamek Królewski. Co najbardziej fascynuje w budynku wzniesionym dla Zygmunta Starego?
Oczywiście piwnice. Tam straszne rzeczy były, ponieważ tam się pojawiają duchy. Może ludzie nie wierzą, ale od dawnych czasów jak nawet strażnicy byli, to niektórzy woleli zimą na 20-stopniowym mrozie biegać dookoła zamku niż tam siedzieć w nocy. Sam doświadczyłem wizyty jednego ducha, nie żartuję w tej chwili. Aczkolwiek duchy też się pokazywały tutaj na salach zamkowych i jedną na przykład pracownicę straszył żołnierz, ręka żołnierza ją łapała. Jak ona się zbliżała do drzwi, to ręka żołnierza wyskakiwała. Ona twierdziła, że to widziała i uciekała. Także historia jest z duchami potężna. W nocy muzeum pojawiają się jakieś wyjątkowe duchy. Nawet są chyba już schowane w podziemiach i czekają na akcję, żeby wyjść - mówił Piotr Gajda, pracownik muzeum.
Dyrektor placówki studzi emocje i plany związane m.in. z odkopaniem fosy zamkowej. Jak mówi pozyskanie Funduszy Norweskich to szansa na odpowiednie - zgodne z wytycznymi konserwatorskimi - docieplenie budynku, kontrolę klimatu zabytku, która uratuje zabytki przed zniszczeniem czy degradacją.
Ja powiem, że ja celuję bardziej w plan maksimum, bo skoro są to fundusze, to moim zdaniem powinniśmy wykorzystać tę szansę i wnioskować o pełną pulę. Natomiast plan minimum na pewno rewitalizacja pod kątem odnowienia niektórych elementów, pod kątem ocieplenia, pod kątem adaptacji pomieszczeń na potrzeby muzealne, na magazyny. To wszystko, co jest wpisane w projekcie i też dlatego tutaj Państwo są, żeby jakby nam wskazać, w których miejscach możemy to zrobić, a gdzie po prostu trzeba będzie zmienić ten projekt. No i to można powiedzieć takie oględziny naszego zamku pod kątem oceny. Z pewnością będą wymagane zgody konserwatorskie i właśnie dlatego ci Państwo ocenią, na jakim etapie mogą włączyć się w te nasze prace - mówił dyrektor muzeum.
Szanse w bezzwrotnej dotacji widzi również magistrat, projekt muzeum nie był jedynym zgłoszonym do Programu Rozwoju Lokalnego w ramach Funduszy Norweskich i EOG. Jednak jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, tylko muzeum udało się przejść pierwsze "sito" dla uzyskania dotacji. Czy problemem może być ewentualny wkład własny w projekt rewitalizacji? Monika Pawłowska-Uszakow, kierownik Biura Prasowego i Komunikacji Społecznej zaznacza, że miasto nie deklaruje automatycznego pokrycia wkładu własnego w każdym przypadku, potrzebna jest realna perspektywa zabezpieczenia takich środków.
Jeżeli regulamin konkursu wymaga wniesienia wkładu własnego do projektu, to miasto aplikuje o dotację tylko w sytuacji, gdy zakłada zabezpieczenie wkładu własnego w razie zakwalifikowania projektu do dofinansowania - informuje Monika Pawłowska-Uszakow.
Wiceprezydent Piotrkowa, Piotr Kulbat widzi ogrom prac, ale i możliwości, jakie dałoby finansowanie z Funduszy Norweskich.
Jest to zdecydowanie szansa, ponieważ zamek, wymaga bardzo dużo prac remontowych, konserwacyjnych, czasem i odtworzeniowych. Od takich jak detale, które stanowią jakąś wartość historyczną, po tak prozaiczne, jak ogrzewanie, czyli nieszczelność okien. Więc jeśli uda nam się pozyskać, w zależności już, w jakim zakresie przeprowadzimy tę pracę, to automatycznie wzbogacamy tę ofertę turystyczną i poprawiamy warunki pracy, a też ubogacamy i przywracamy do pierwotnego stanu, do pierwotnej świetności muzeum - mówił wiceprezydent.
Po ewentualnym remoncie Zamek Królewski mógłby stać się filarem i produktem turystycznym.
Jesteśmy przekonani i dążymy do tego, bo jest to jeden z najbardziej reprezentacyjnych budynków Piotrkowa związanych z tożsamością naszego miasta i historią, więc absolutnie musimy to promować, eksponować i dążyć do tego, żeby te środki pozyskać i tę ofertę w jak najlepszym wydaniu przedstawiać - dodał Piotr Kulbat.
Wielkie pieniądze leżą teraz na stole, wszystko teraz zależy od napisania odpowiedniego projektu, jaki pomógłby je pozyskać. Być może "duch żołnierza" przestanie już chwytać za rękę, zziębniętych pracowników muzeum a będzie witał turystów, którzy tłumnie będą odwiedzać Piotrków Trybunalski, aby perłę architektury zobaczyć na własne oczy.
Komentarze 0