Na piotrkowskich stacjach benzynowych widać kierowców, którzy leją paliwo nie tylko do swoich pojazdów, ale i do kanistrów. Jeden z rolników zatankował 500 litrów oleju napędowego. Inny kierowca przyjechał dostawczakiem z 10 kanistrami w środku. Ceny na pewno poszybują w górę, bo Iran zamknął Cieśninę Ormuz. Pytanie tylko o ile wzrosną?
Przez wspomnianą cieśninę przepływa codziennie nawet 17-20 milionów baryłek ropy. To ponad 20 proc. całego globalnego zapotrzebowania. Blokada przełoży się zapewne na wzrost cen na stacjach paliw.
Cieśnina Ormuz to przesmyk, w najwęższym miejscu mający 33 km szerokości, umożliwiający żeglugę pomiędzy Zatoką Perską a Zatoką Omańską na Morzu Arabskim. Przebiega przez nią szlak morski, którym transportuje się jedną piątą globalnych dostaw ropy naftowej.
- Konsekwencją zamknięcia jedynego z najważniejszy akwenów światowego handlu ropą naftową drogą morską byłby drastyczny wzrost ceny surowca na światowych rynkach - mówił kilka dni temu w rozmowie z Polską Agencją Prasową dr Łukasz Wyszyński, kierownik Katedry Stosunków Międzynarodowych Akademii Marynarki Wojennej.
Odpowiadając na pytania PAP o ocenę sytuacji po ataku USA i Izraela na Iran oraz opinii na temat konsekwencji tego konfliktu, w tym dla dostaw ropy naftowej z Bliskiego Wschodu, biuro prasowe Orlenu podkreśliło, że koncern „konsekwentnie realizuje strategię dywersyfikacji źródeł pozyskania surowców, co pozwala ograniczać ryzyko związane z ewentualnymi zakłóceniami w łańcuchach dostaw oraz zwiększać elastyczność operacyjną Grupy”.
Płocki koncern zwrócił jednocześnie uwagę, że posiada zróżnicowany geograficznie portfel dostaw, a surowiec, który trafia do zakładów produkcyjnych, pochodzi z wielu regionów świata, m.in. z basenu Morza Śródziemnego, Afryki Północnej i Zachodniej, Skandynawii, a także z krajowego wydobycia. Koncern przypomniał też, że ma podpisane długoterminowe umowy na dostawy ropy naftowej m.in. z Saudi Aramco oraz Equinor, które pokrywają znaczną część jego zapotrzebowania, przy czym pozostałe wolumeny uzupełniane są zakupami spotowymi.
Zdaniem Michała Stajnika, wicedyrektora działu analiz XTB, który wypowiedział się dla portalu wnp.pl, rynek ropy stoi przed największym szokiem podażowym od lat. Weekendowe notowania dostarczane przez niektórych dostawców wskazują na 10-proc. wzrosty, co wypycha ceny ropy WTI w okolice 75 dol. za baryłkę. Teoretycznie taki wzrost cen może na stałe przywrócić ceny na stacjach paliw powyżej 6 zł za litr.
Na piotrkowskich stacjach nie ma wielkiego ruchu, nie ma kolejek. Jednak trafiają się klienci, którzy tankują do wielu kanistrów.
Komentarze 12