Opony, butelki, puszki, plastiki, a nawet stare pisuary – to wszystko można znaleźć w naszych lasach. W sobotę 21 marca jak co roku strażacy z OSP w Przygłowie i harcerze sprzątali las, a także okolice Luciąży. Udział w akcji wzięło kilkadziesiąt osób. Najmłodsi społecznicy mieli...2 lata.
Jak mówił jeden ze strażaków OSP najczęściej występującym w lesie zwierzęciem jest … małpka. Oczywiście chodzi o popularne w narodzie napoje wyskokowe o pojemności 100 ml. I takich buteleczek w naszych lasach jest mnóstwo. - Niestety wiosna powoduje, że odsłaniają się „skarby” po ludziach. Niestety, mimo, że są kaucje, to nadal jednak to wszystko jest wyrzucane. Także myślę, że potrzebne są wyższe kary, stanowczo wyższe kary, bo nic nie przemawia tak do ludzi jak kara finansowa – powiedział nam jeden ze strażaków OSP w Przygłowie.
To właśnie strażacy z Przygłowa byli organizatorami akcji. - Naszym dzisiejszym celem jest posprzątanie terenu rekreacyjnego wzdłuż Luciąży, który powstał w zeszłym roku. Mamy tam altanę, miejsce na ognisko, przystań kajakową i tutaj teren wspólnoty leśnej Przygłowa, gdzie chcemy posprzątać śmieci po zimie. Po prostu takie wiosenne porządki, można powiedzieć. Dziwi nas to szczerze mówiąc, ponieważ teraz jest taki system odbioru śmieci, że każdy wyrzucony śmieć do lasu jest dla nas... Nie ma żadnego wytłumaczenia. Natomiast akcji takich już robiliśmy wcześniej cztery w zeszłym roku, tylko nam się nie udało takiej akcji wykonać - podkreślił Bartłomiej Kolasiński, naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Przygłowie.
Ale pomagali też harcerze „Wilki”. - Co roku bierzemy udział w różnych akcjach sprzątania lasu. No i w tym roku nadarzyła się okazja, że możemy świętować Dzień Lasu wraz z strażakami i mieszkańcami okolic.
- Przede wszystkim to są rzeczy, które najczęściej można zobaczyć typu butelki, paczki po chipsach, które ludzie przyniosą. Ale czasem zdarza się, że odkryjemy gdzieś jakieś stare składowiska, gdzie jeszcze można znaleźć oponę, stare butelki, jakieś plastiki, które ludzie wyrzucali dawniej, jak nie odbierano śmieci jeszcze - mówił przewodnik Oskar Wnuk.
Z workiem i w rękawiczkach w lesie pojawiła się również Dorota Jankowska, burmistrz Sulejowa. - Co rok sprzątamy, w tym roku również włączamy się. Oczywiście w wiosenne porządki, one są potrzebne i w domu, i w ogrodzie, i oczywiście w przestrzeni publicznej. Także cudnie, bo społeczność przygłowska licznie się zebrała, jak zawsze na strażaków można liczyć. Harcerze, oczywiście, nasze Wilki to tutaj są niezastąpione trzonem każdego wydarzenia, nie tylko takiego, które polega na uporządkowaniu przestrzeni publicznej – podkreśliła.
Sprzątanie lasu jak zwykle kończy się wspólnym ogniskiem.
Komentarze 8