Nieprzyjemny, intensywny zapach zaalarmował mieszkańców Rozprzy. W środę doszło do rozszczelnienia jednego ze zbiorników znajdujących się na terenie nielegalnego składowiska odpadów przy al. 900-lecia. Na miejsce skierowano m.in. Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego. Substancję przepompowano do innego zbiornika. Problem składowiska ciągnie się od 2018 roku.
O wycieku jako jedni z pierwszych dowiedzieli się mieszkańcy sąsiadujący ze składowiskiem. Jak relacjonuje w rozmowie z ePiotrkow.pl jeden z mieszkańców Rozprzy, uwagę zwrócił przede wszystkim wyjątkowo intensywny tego dnia odór.
Po godzinach porannych wyczuwalna była dosyć mocna woń, znacznie intensywniejsza niż zazwyczaj. Zaniepokoiło nas to, poszliśmy zobaczyć, co się dzieje i niestety stwierdziliśmy wyciek z jednego z mauzerów – mówi anonimowo mieszkaniec Rozprzy.
Rozmówca twierdzi, że podobne sytuacje zdarzały się już wcześniej. Jego zdaniem stan części pojemników jest coraz gorszy.
Oczywiście, że się boimy. Te mauzery po prostu naruszył czas. Zaczynają próchnieć, pękać. Ten plastik jest już w bardzo, bardzo kiepskim stanie, więc zaraz to będzie wszystko pękać i wylewać się do gleby – mówi mieszkaniec.
Twierdzi również, że nieprzyjemny zapach jest coraz bardziej odczuwalny. Mieszkańcy obawiają się kolejnych rozszczelnień oraz mieszania się znajdujących się na terenie składowiska substancji.
Zgłoszenie do straży pożarnej wpłynęło o godz. 10:48. Jak przekazał mł. kpt. Adam Romas z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Piotrkowie Trybunalskim, dotyczyło ono wycieku substancji z jednego ze zbiorników DPPL przy al. 900-lecia 9A w Rozprzy.
Na miejsce skierowano Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Chemiczno-Ekologicznego z JRG w Piotrkowie Trybunalskim oraz zastęp OSP Rozprza.
Działania strażaków polegały na zabezpieczeniu miejsca zdarzenia, rozpoznaniu podstawowych właściwości substancji oraz przepompowaniu jej do podstawionego przez Urząd Gminy zbiornika – przekazał mł. kpt. Adam Romas.
Akcja zakończyła się o godz. 13:57.
Mieszkaniec, z którym rozmawialiśmy, twierdzi, że wyciekająca substancja miała być kwasem i nie była łatwopalna. Informacji o dokładnym rodzaju substancji nie potwierdzili jednak w rozmowie z nami przedstawiciele gminy. Urzędnicy wskazują, że na terenie składowiska znajdują się różnego rodzaju odpady, a zawartości części pojemników nie udało się wcześniej jednoznacznie określić.
Na miejscu był także burmistrz Rozprzy Paweł Kowalczyk. Jak przekazał, po otrzymaniu informacji o wycieku zawiadomione zostały odpowiednie służby, które przystąpiły do zabezpieczania miejsca.
O aktualnym statusie postępowania dotyczącego nielegalnego składowiska mówiła Kamila Dróżdż, podinspektor ochrony środowiska w Referacie Gospodarki Komunalnej Urzędu Miasta i Gminy Rozprza.
Na ten moment mamy wydaną decyzję administracyjną na jedną ze stron uczestniczących w tym postępowaniu, która została wskazana jako posiadacz tych odpadów. Oczywiście od tej decyzji wpłynęło odwołanie. Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało decyzję w mocy, w całości – wyjaśnia Kamila Dróżdż.
To oznacza istotną zmianę w trwającym od lat postępowaniu. Jak zaznacza urzędniczka, stronie nadal przysługuje możliwość skierowania sprawy do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Nielegalne składowisko przy al. 900-lecia nie jest nowym problemem. Niebezpieczne odpady trafiły do Rozprzy w 2018 roku. W 2022 roku na zlecenie samorządu przeprowadzono charakterystykę zgromadzonych tam substancji.
W większości beczek mamy określone rodzaje odpadów. Natomiast są też beczki i mauzery, w których firma nie mogła określić zawartości, ponieważ nie mogła się do nich dostać – mówi Kamila Dróżdż.
W momencie naszej rozmowy przedstawiciele gminy nie byli jeszcze w stanie wskazać, jaka dokładnie substancja wydostała się z rozszczelnionego w środę zbiornika.
Problem nielegalnego składowiska ePiotrkow.pl opisywał wielokrotnie. We wrześniu 2025 roku w artykule „Tu się nie da żyć. Mieszkańcy Rozprzy walczą z nielegalnym składowiskiem chemikaliów” opisywaliśmy obawy osób mieszkających w sąsiedztwie składowiska. Już wtedy mieszkańcy alarmowali o rozszczelniających się pojemnikach, chemicznym odorze oraz obawach o przedostawanie się substancji do gruntu i wód.
W lutym 2026 roku opisywaliśmy natomiast możliwość przejęcia przez gminę obowiązku uprzątnięcia składowiska, co miało otworzyć drogę do ubiegania się o wielomilionowe wsparcie na likwidację tzw. bomby ekologicznej. Koszt usunięcia odpadów szacowano wcześniej nawet na 3–4 mln zł.
Obecne stanowisko gminy pokazuje, że od tego czasu procedura posunęła się naprzód: decyzja została wydana, następnie zaskarżona, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze utrzymało ją w całości w mocy.
Środowy wyciek pokazuje jednak, że niezależnie od trwających postępowań administracyjnych problem ma również bardzo konkretny wymiar. Pojemniki z odpadami nadal znajdują się przy al. 900-lecia, a po kolejnym rozszczelnieniu konieczna była interwencja specjalistycznej grupy chemiczno-ekologicznej.
Komentarze 0