Gmina Rozprza może wziąć na siebie obowiązek uprzątnięcia nielegalnego składowiska niebezpiecznych odpadów. Jak poinformował burmistrz Paweł Kowalczyk, wcześniejsza decyzja administracyjna nakładająca obowiązek usunięcia chemikaliów na osoby odpowiedzialne za ich przywiezienie została uchylona. Teraz analizowany jest scenariusz, w którym to samorząd formalnie przejmie odpowiedzialność, aby móc ubiegać się o zewnętrzne dofinansowanie.
Jak mówił w radiu Strefa FM - Paweł Kowalczyk, burmistrz Rozprzy - teraz analizowany jest scenariusz, w którym to samorząd formalnie przejmie odpowiedzialność, aby móc ubiegać się o zewnętrzne dofinansowanie.
W styczniu wydaliśmy decyzję administracyjną, która w mojej ocenie była zasadna i nakładała obowiązek uprzątnięcia odpadów na osoby, które je tam przywiozły. Niestety została uchylona. Dziś analizujemy możliwość wydania decyzji na podstawie art. 26a, gdzie gmina przejmie obowiązek usunięcia odpadów - mówi burmistrz.
Jak wyjaśnia Paweł Kowalczyk, tylko taka decyzja otwiera drogę do ubiegania się o środki zewnętrzne.
Jeżeli nie wydamy decyzji administracyjnej w ten sposób, nie możemy starać się o dofinansowanie. Nie można ubiegać się o środki "za kogoś". Jeśli decyzja będzie wydana na gminę, wtedy możemy aplikować o pieniądze, a później dochodzić zwrotu kosztów od winnych. Z analiz wynika, że możliwe jest uzyskanie nawet 80 proc. dofinansowania. Oznacza to jednak, że 20 proc. kosztów, przy inwestycji szacowanej na kilka milionów złotych, i tak obciąży budżet gminy. To nadal milionowe kwoty, dlatego decyzja będzie konsultowana z radnymi i poprzedzona analizą prawną - zapowiada burmistrz.
Na terenie składowiska znajdują się m.in. rozpuszczalniki i inne substancje chemiczne. Część mauserów i beczek jest skorodowana. Samorząd chce w pierwszej kolejności usunąć najbardziej zniszczone pojemniki jeszcze przed okresem letnich upałów.
Lato to najwyższe ryzyko. Wysokie temperatury mogą doprowadzić do zapłonu. Chciałbym, żeby przynajmniej najbardziej niebezpieczne i skorodowane pojemniki zniknęły przed wakacjami. Gmina planuje zlecić specjalistyczny audyt firmie wyspecjalizowanej w usuwaniu niebezpiecznych odpadów. Takich podmiotów w Polsce jest niewiele zaznacza Paweł Kowalczyk.
Sprawa Rozprzy wpisuje się w ogólnopolski program likwidacji tzw. bomb ekologicznych. Ministerstwo Klimatu i Środowiska poinformowało, że w 2026 roku przeznaczy 200 mln zł z rezerwy budżetowej na usuwanie nielegalnych składowisk odpadów niebezpiecznych. Program obejmie 12 lokalizacji w kraju. W poprzednich latach dzięki rządowemu wsparciu uprzątnięto już część podobnych składowisk, m.in. w Sosnowcu i Siemianowicach.
Warunkiem ubiegania się o takie środki jest jednak formalne przejęcie przez samorząd obowiązku usunięcia odpadów.
Nielegalne składowisko w Rozprzy funkcjonuje od 2018 roku i jest powiązane z działalnością tzw. mafii śmieciowej. Według wcześniejszych szacunków usunięcie odpadów może kosztować nawet 3-4 mln zł. Próby obciążenia kosztami sprawców jak dotąd nie przyniosły skutecznego finału.
Teraz gmina stoi przed decyzją: przejąć odpowiedzialność, uruchomić procedurę i liczyć na państwowe wsparcie, albo nadal czekać na rozstrzygnięcia wobec winnych.
To jest w centrum Rozprzy. Nie możemy udawać, że problem nie istnieje - podsumowuje burmistrz.
Komentarze 0