Drużyna Polonii Piotrków zmierzyła się w piątek z Pelikanem Łowicz w meczu IV ligi, który zakończył się porażką gospodarzy. Rywale z Łowicza, już zapewnili sobie awans do wyższej klasy rozgrywkowej, co czyniło to starcie jeszcze bardziej emocjonującym.
Trener Polonii, Robert Grzesiuk, podsumowując przebieg meczu, wskazał na kilka kluczowych momentów.
Mecz mógł spokojnie zakończyć się wynikiem 0-0, może 1-1. Był to na pewno remisowy pojedynek. Dużo zdrowia, dużo biegania i przede wszystkim dobra piłka, zwłaszcza w drugiej połowie. Udowodniliśmy, że potrafimy grać jak równy z równym z mistrzem ligi, który już awansował do trzeciej ligi. Nie wystraszyliśmy się i szanuję chłopaków za to, co zrobili – podkreślił Grzesiuk.
Kluczowym momentem meczu okazała się 96. minuta, kiedy to Polonia straciła bramkę w dramatycznych okolicznościach.
Ostatnia akcja to rzut wolny, pechowy dla nas. Ponoć tam był wyblok, ale sędziowie nie mogli tego zobaczyć. I na wślizgu wpakowali nam bramkę na 1-0. Bardzo to boli – dodał trener Polonii.
Polonia miała swoje szanse na zdobycie gola, a jedną z nich zmarnował Bartek Madej. Po jego strzale piłka zmierzała do siatki, lecz obrońca rywali heroicznie ją wybił, ratując zespół przed utratą gola. "To była super sytuacja. Założyliśmy pressing w strefie bocznej, Damian odebrał piłkę i Bartek uderzył z volley'a. Już wstaliśmy na ławce rezerwowych, bo wiedzieliśmy, że piłka jest w siatce. A tu spektakularna obrona nad poprzeczką. Taki jest futbol, kurczę" – podsumował Grzesiuk.
Komentarze 0