Internetowe „polowanie”, uderzenie w twarz w ogródku McDonald’s przy ulicy Słowackiego i film, który błyskawicznie obiegł sieć. W 2018 roku Piotrków stał się miejscem jednej z głośnych historii polskiego patostreamingu, której finał rozegrał się przed sądem. Po ośmiu latach wracamy do tej sprawy nieprzypadkowo – od sierpnia 2026 roku w Polsce obowiązują nowe przepisy wymierzone w rozpowszechnianie patotreści w internecie.
Rok 2018. W radiu rozbrzmiewa „Małomiasteczkowy” Dawida Podsiadły, a kilka miesięcy później jednym z największych kinowych wydarzeń roku stanie się „Kler” Wojciecha Smarzowskiego. Polacy żyją też zbliżającym się mundialem w Rosji. Reprezentacja Adama Nawałki zajmuje szóste miejsce w rankingu FIFA, Robert Lewandowski jest u szczytu kariery, a oczekiwania wobec biało-czerwonych są ogromne. W tym samym czasie swój złoty okres przeżywa zupełnie inny świat – polski patostreaming.
Daniel Magical, Rafatus, Gural czy Rafonix gromadzą przed ekranami tysiące widzów. Zwykłe granie w gry czy rozmowy z internautami przestają wystarczać. Popularność zdobywają „dymy” – alkohol, awantury, bójki i coraz bardziej kontrowersyjne zachowania. Widzowie nie tylko oglądają, ale również wpłacają pieniądze poprzez tzw. donejty. Im więcej dzieje się przed kamerą, tym większa widownia i potencjalnie większe zarobki.
2 czerwca 2018 roku jednym z miejsc, w których świat internetowych „dymów” zderzył się z rzeczywistością, stał się Piotrków Trybunalski. Marcin Krasucki, znany w internecie jako Rafonix, mieszkał wówczas w mieście i należał do popularnych twórców tego nurtu. Jego transmisje oglądały tysiące osób, a wycinane z nich fragmenty osiągały później setki tysięcy, a nawet miliony wyświetleń.
Po drugiej stronie internetowego konfliktu znajdował się użytkownik o pseudonimie Kuracyja. Był aktywny m.in. na Wykop.pl, czyli popularnym wówczas serwisie, w którym internauci publikowali, oceniali i komentowali treści z sieci. To właśnie od jego użytkowników wzięło się określenie „wykopek”.
Kuracyja krytykował działalność Rafonixa. Konflikt zaczął jednak wykraczać poza zwykłą wymianę komentarzy. Według ówczesnych relacji Kuracyja miał publikować zdjęcia bloku oraz informacje pozwalające ustalić miejsce zamieszkania streamera. Sam Rafonix później właśnie tym tłumaczył swoją reakcję.
W pewnym momencie internetowa kłótnia przerodziła się w otwartą konfrontację. Streamer poinformował swoich odbiorców, że wie, jak wygląda Kuracyja i zamierza go znaleźć. Zapowiadał, że nagra jego przeprosiny, a jeśli ich nie usłyszy – uderzy go. Swoją akcję nazwał wprost „polowaniem na wykopka”.
Rafonix zebrał grupę znajomych i ruszył na ulice Piotrkowa. Poszukiwania relacjonował w mediach społecznościowych, a informacje o całej akcji niemal natychmiast pojawiały się również na Wykopie. Zachowane wpisy pokazują, że internauci śledzili rozwój wydarzeń jeszcze przed samą konfrontacją.
Poszukiwania nie trwały jednak długo. Kuracyja nie zdecydował się ukryć przed streamerem. Według ówczesnych relacji sam wskazał miejsce, w którym czekał na Rafonixa – McDonald’s przy ulicy Słowackiego. Miał przy tym zaznaczyć, że jest „bez obstawy”.
Internetowa sprzeczka zmierzała więc do spotkania twarzą w twarz. Marcin Krasucki wraz ze znajomymi dotarł do restauracji, gdzie Kuracyja siedział w ogródku. Streamer podszedł do niego i uderzył go w twarz. Wszystko zostało zarejestrowane.
Nagranie błyskawicznie trafiło do internetu. Kopie filmu pojawiały się na Wykopie, a sprawa wywołała setki komentarzy. Jedni wskazywali na wcześniejsze zachowanie Kuracyji, inni podkreślali, że internetowy konflikt zakończył się realną przemocą.
To, co jeszcze rano było kolejną internetową „dramą”, kilka godzin później stało się nagraniem z prawdziwej konfrontacji oglądanym i komentowanym przez tysiące internautów.
Na internetowej popularności filmu historia się nie zakończyła. Sprawą zajęły się organy ścigania, a później Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim.
W 2019 roku Marcin Krasucki został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata, 4 tysiące złotych grzywny oraz 2 tysiące złotych nawiązki dla pokrzywdzonego. Sąd nakazał mu również opublikowanie przeprosin w internecie.
Kiedy w 2018 roku dochodziło do „polowania na wykopka”, polskie prawo nie znało jeszcze przepisów stworzonych bezpośrednio z myślą o patostreamingu. Konkretne zachowania ścigano na podstawie istniejących już regulacji prawa karnego.
Przez kolejne lata problem nie zniknął. Transmisje pokazujące przemoc, poniżanie innych ludzi i inne patologiczne zachowania nadal pojawiały się w sieci, a dyskusja o odpowiedzialności ich twórców regularnie powracała.
Osiem lat po wydarzeniach przy ulicy Słowackiego sytuacja wygląda już inaczej. W sierpniu 2026 roku zaczęły obowiązywać nowe przepisy dotyczące rozpowszechniania określonych patotreści w internecie. Nowe regulacje przewidują odpowiedzialność karną m.in. za publiczne rozpowszechnianie w internecie, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, określonych treści przedstawiających przestępstwa i przemoc.
„Polowanie na wykopka” pozostaje więc nie tylko jedną z głośnych internetowych historii sprzed lat. Pokazuje również czasy, w których granica pomiędzy internetową „dramą” a rzeczywistą przemocą zaczęła się zacierać. Jeden z najbardziej pamiętnych lokalnych epizodów tej epoki rozegrał się właśnie w ogródku McDonald’s przy ulicy Słowackiego w Piotrkowie Trybunalskim.
Komentarze 8