TERAZ -4°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Dobra
reklama SAN - Rekrutacja

Proces Sebastiana M. Zeznania strażaka mogą podważyć tezę obrony

A.WolskiK.Chojnacka
Artur Wolski, Karina Chojnacka pon., 16 lutego 2026 09:48

Sąd Rejonowy w Piotrkowie przesłucha w poniedziałek pięciu strażaków z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Piotrkowie, którzy byli na miejscu tragedii. Na ławie oskarżonych zasiada Sebastian M., któremu prokuratura zarzuciła doprowadzenie do wypadku na A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina.

Proces Sebastiana M. Zeznania strażaka mogą podważyć tezę obrony

Według pierwszego świadka droga w miejscu wypadku nie była zablokowana, była jedynie zastawiona przez wozy bojowe. Można powiedzieć że OSP zabezpieczyła miejsce zdarzenia. Drogę zablokowała policja. Jednak sędzia prosiła o doprecyzowanie czy auta mogły się przemieszczać . Świadek stwierdził że nawet jeśli miejsce jest zabezpieczone wozem bojowym to kierowcy potrafią je ominąć. Według strażaka auta przejeżdżały przez miejsce zdarzenia. W pewnym momencie policja zablokowała całkowicie drogę w kierunku Katowic. Niedługo po przyjeździe PSP.

Obrona cały czas pytała świadka o ruch na autostradzie, o ślady wgniecenia samochodu i kawałki karoserii pośród porozrzucanych rzeczy na autostradzie. Świadek zeznał, że nie pamięta wszystkich szczegółów. Nie pamięta również wgniecionej barierki, o której wspominali poprzednio strażacy OSP.

Czy kluczowa teza obrony może zostać podważona? Nowe wątki w zeznaniach strażaka

Zeznania kolejnego ze świadków – funkcjonariusza Państwowej Straży Pożarnej, który brał udział w działaniach na miejscu wypadku na autostradzie A1 w rejonie Sierosławia – zawierają fragment odnoszący się do uszkodzeń BMW. W części dotyczącej stanu technicznego pojazdu świadek wskazał, że z tego, co pamięta, „było urwane zawieszenie”, a doprecyzowując mówił o „całym kole, wahaczu, całym tym elemencie”.

Widziałem to koło, ale nie pamiętam, w którym miejscu leżało, ale było osobno - mówił świadek.

Nie potrafił jednak jednoznacznie wskazać, po której stronie pojazdu znajdowało się uszkodzenie natomiast zeznał, że widział urwane koło nie potrafil jednak wskazać miejsca.. Zaznaczył również, że elementy samochodu były porozrzucane na wszystkich pasach ruchu oraz na poboczu.

Jeżeli  to BMW miało wyrwane całe koło wraz z elementami zawieszenia, oznacza to, że przez pewien odcinek mogło przemieszczać się, opierając się nie na oponie, lecz bezpośrednio na metalowych częściach konstrukcyjnych pozostawiając wyraźne, ciągłe wyżłobienie w nawierzchni.

Dotychczas w jednej z tez obrony była wymieniana m.in. opona dojazdowa samochodu KIA jako istotny element wpływający na zachowanie pojazdu i toru jazdy. Jednak zeznanie o wyrwanym kole i uszkodzonym całym nadkolu w BMW wprowadza alternatywną, technicznie spójną możliwość: że to właśnie ten samochód mógł pozostawić charakterystyczny ślad w jezdni, interpretowany wcześniej w odmienny sposób przez obronę.

Strażak mówił również o rozległym rozrzucie elementów pojazdu na wszystkich pasach oraz o znacznej odległości między samochodami – rzędu kilkuset metrów od miejsca uderzenia. 

Świadek wielokrotnie podkreślał, że nie pamięta szczegółów i nie jest w stanie wskazać dokładnej lokalizacji urwanego koła. Wątek ten ma znaczenie w kontekście analizy śladów pozostawionych na jezdni. Utrata całego koła wraz z elementami zawieszenia może skutkować kontaktem metalowych części pojazdu z nawierzchnią drogi. W takiej sytuacji możliwe jest powstanie wyraźnych śladów w asfalcie, w tym wyżłobień o charakterze ciągłym, jeśli pojazd przemieszcza się na pewnym odcinku po kolizji.

Do wypadku doszło 16 września 2023 r. wieczorem na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego. Na wysokości wsi Sierosław na jezdni w kierunku Katowic BMW zderzyło się z Kią, która wpadła na bariery energochłonne, a następnie stanęła w płomieniach. Jadąca autem rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn – zginęła na miejscu. Według ustaleń biegłych w trakcie śledztwa auto Sebastiana M. w dniu wypadku jechało autostradą A1 z prędkością co najmniej 315 km/godz.

Oskarżony w maju 2025 r. został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, dokąd uciekł po wypadku. Od tego czasu przebywa w areszcie.

Za spowodowanie śmiertelnego wypadku Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.

 

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 8

    reklama

    Dla Ciebie

    -4°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio