KRASOŃ MKS Piotrcovia przegrała w Gnieźnie z miejscowym MKS-em w meczu Orlen Superligi. Po pierwszej połowie wszyscy przecierali oczy ze zdumienia – Piotrkowianki grały fatalnie i do przerwy przegrywały różnicą aż 11 bramek (18:7). W drugiej połowie nieco poprawiły swoją grę i zmniejszyły straty. Gospodyń nie udało się już dogonić, ale wynik 36:31 mimo porażki już tak nie straszy i Piotrcovia uniknęła blamażu.
Początek meczu należał do zespołu z Gniezna, ale bramki Joanny Gadziny i Marceliny Polańskiej pozwoliły Piotrcovii na doprowadzenie do remisu 2:2. Obie drużyny twardo broniły, nie unikając kontaktu. Gospodynie wyszły na prowadzenie (6:2) wykorzystując nieskuteczność drużyny gości. Od razu o przerwę poprosił trener Horatiu Pasca. Gnieźnianki dość łatwo radziły sobie jednak z obroną Piotrcovii i po 12 minutach gry prowadziły pięcioma trafieniami (8:3). Świetnie w bramce gospodyń spisywała się Aleksandra Hypka, a jej koleżanki rzucały kolejne bramki (10:3).Czwartą bramkę dla Piotrcovii rzuciła Gabriela Haric, ale po chwili było już 13:4 dla gospodyń. Zdenerwowany trener Pasca wykorzystał kolejną przerwę. Po niej niemoc Piotrkowianek przerwała Marcelina Polańska, trafiła też Patrycja Noga, ale gospodynie wciąż miały sporą przewagę. Pięć minut przed przerwą MKS Gniezno prowadził 15:6 i nic nie zapowiadało, by miał oddać inicjatywę. Gospodynie wykorzystywały każdy, nawet najmniejszy błąd Piotrkowianek i ich przewaga wzrosła po bramce Żanety Lipok do 12 bramek (18:6). Przed przerwą trafiła jeszcze Romana Roszak, ale po fatalnej pierwszej połowie Piotrcovia miała ogromną stratę.
– To jest koszmar, co my gramy. Musimy w szatni sobą wstrząsnąć, bo trochę wstyd – nie ukrywała w przerwie Romana Roszak. Wprawdzie pierwsze trafienie w drugiej połowie było autorstwa Joanny Gadziny, to gospodynie szybko powiększały przewagę. Po bramkach Żanety Lipok było już 22:9, Piotrkowianki miały problem z zatrzymaniem Katarzyny Cygan. Dla przyjezdnych trafiały Edyta Byzdra i Paulina Masna, zespół z Gniezna nadal miał jednak ogromną przewagę. Po bramce Patrycji Nogi było 24:13, a gdy kontratak skończyła Gadzina, a 15. bramkę dla drużyny gości rzuciła Natalia Pankowska, o przerwę poprosił trener Peter Kostka. Potem zespoły poszły na wymianę ciosów i w 45. minucie MKS Gniezno prowadził 28:19 po bramkach Patrycji Nogi dla Piotrcovii i Magdaleny Nurskiej dla gospodyń.Nadal nie do zatrzymania była wciąż Katarzyna Cygan, która zdobyła już 10. bramkę w tym meczu. Dla Piotrcovii trafiały Romana Roszak i Patrycja Noga, ale przewaga Gnieźnianek wciąż była wysoka (30:21). Po bramkach Patrycji Królikowskiej i Pauliny Masnej Piotrkowianki nieco zmniejszyły rozmiary porażki, a po rzucie Romany Roszak było 32:25 na osiem minut przed końcem meczu. Gospodynie zwalniały grę i starały się utrzymać przewagę. Ostatecznie MKS Gniezno pokonał Piotrcovię 36:31, a przyjezdne postawą w drugiej połowie nieco się zrehabilitowały za fatalne pierwsze 30 minut meczu.
Enea MKS Gniezno – KRASOŃ MKS Piotrcovia 36:31 (18:7)
Piotrcovia: Sarnecka, Cieślak – Roszak (6), Masna (5), Gadzina (4), Noga (4), Byzdra (3), Królikowska (3), Haric (2), Polańska (2), Pankowska (2), Grobelna i Szczukocka
Komentarze 0