W Tomawie oficjalnie otwarto pierwszą w Polsce naturalną oczyszczalnię ścieków typu francuskiego. Początkowo inwestycja budziła jednak obawy części mieszkańców, którzy bali się przede wszystkim uciążliwego zapachu. Dziś instalacja już działa, ścieki oczyszczane są bez użycia energii elektrycznej i środków chemicznych, a z systemu może korzystać około 250 mieszkańców. W czwartek, 17 września, instalację oficjalnie otwarto.
Dla gminy Łęki Szlacheckie inwestycja ma szczególne znaczenie. Jak podkreśla Grażyna Lasek, jeszcze do niedawna samorząd należał do niewielkiej grupy gmin w województwie łódzkim, które nie miały dostępu do sieci kanalizacyjnej.
Jest to niezwykle ważne dla naszej gminy Łęki Szlacheckie, ponieważ byliśmy jedną z 19 gmin w województwie łódzkim, w której tak naprawdę nie było dostępu do sieci kanalizacyjnej. Teraz nam się to udało. Myślę, że to jest osiągnięcie, tym bardziej że to jest pierwsza w Polsce oczyszczalnia tego typu, typu francuskiego. Jest to oczyszczalnia naturalna, przyjazna dla środowiska, łatwa w obsłudze, a do tego ma niskie koszty eksploatacji – mówi Grażyna Lasek, wójt gminy Łęki Szlacheckie.
Inwestycję wykonano w formule „zaprojektuj i wybuduj”. Oprócz samej oczyszczalni powstał system kanalizacji ciśnieniowej obejmujący część Tomawy i Tomawy Kolonii. Gmina otrzymała na realizację zadania 4 987 804,88 zł dofinansowania z Krajowego Planu Odbudowy. Całkowita wartość inwestycji wyniosła 6 261 467,31 zł.
Grażyna Lasek zwraca uwagę, że bez zewnętrznego finansowania inwestycja tej skali byłaby dla niewielkiej gminy bardzo trudna do przeprowadzenia.
Będziemy czekać na dalsze środki, ponieważ bez środków zewnętrznych taka gmina jak nasza, z budżetem opiewającym na około 25 milionów złotych, nie mogłaby sobie na takie inwestycje pozwolić. Cieszymy się, że konkurs ze środków KPO był szczególnie dedykowany małym gminom do 5 tysięcy mieszkańców. Mogliśmy idealnie wpasować się w ten program i dzięki temu pozyskaliśmy te środki – podkreśla Grażyna Lasek.
Obecna instalacja została przygotowana dla około 250 mieszkańców i 60 przyłączy. Oczyszczalnię można jednak w przyszłości rozbudowywać o kolejne moduły i w ten sposób przyłączać następnych odbiorców.
W oficjalnym otwarciu uczestniczył również Piotr Łączny, starosta powiatu piotrkowskiego i były wójt gminy Łęki Szlacheckie. Piotr Łączny przypomniał, że przygotowania do realizacji takiego rozwiązania rozpoczęły się kilka lat temu.
Zawsze o to zabiegałem, będąc wójtem, i teraz jestem dumny, że ten pomysł, który zaczęliśmy wdrażać w 2019–2020 roku, jest zrealizowany. Chciałbym pogratulować pani wójt, bo tak naprawdę to jest wielkie wyzwanie dla gminy, żeby taką oczyszczalnię na swoim terenie mieć – mówi Piotr Łączny, starosta powiatu piotrkowskiego.
Nowa technologia nie od początku spotykała się jednak wyłącznie z entuzjazmem. Część mieszkańców Tomawy obawiała się przede wszystkim uciążliwego zapachu. O przekonanie mieszkańców do inwestycji zabiegała m.in. Maria Simkowska, sołtys wsi Tomawa.
Trudno było walczyć z tym stereotypem, że to będzie szkodzić. Przekonywaliśmy bardzo dużo osób i bardzo długo, ale się udało. Teraz chodzą, patrzą i okazuje się, że nic się nie da wyczuć – mówi Maria Simkowska.
Według relacji Marii Simkowskiej do sieci podłączają się również osoby, które wcześniej miały obawy dotyczące inwestycji. Największą z nich był właśnie możliwy odór.
Przede wszystkim obawiano się, że będzie śmierdziało, że będziemy to wąchać. Tymczasem nic nie czuć, jest naprawdę dobrze. Jest już podłączonych sporo osób i przy wyjściu również nic nie czuć. Myślę, że technologia się sprawdziła – dodaje Maria Simkowska.
Co ciekawe, doświadczeniami Tomawy zaczynają interesować się również mieszkańcy innych miejscowości. Maria Simkowska opowiadała, że kontaktował się z nią już sołtys miejscowości, w której pojawiają się podobne obawy wobec planowanej infrastruktury.
Za zaprojektowanie i wykonanie oczyszczalni odpowiadała spółka RDLS, spin-off Uniwersytetu Warszawskiego. Wykonawcą wskazanym przez gminę była RDLS Sp. z o.o. Łęki Szlacheckie
Jak wyjaśnia Łukasz Rodek z RDLS, rozwiązanie ma odwzorowywać procesy zachodzące naturalnie m.in. na bagnach i torfowiskach. Ścieki przepływają przez odpowiednio przygotowane złoża złożone m.in. z kruszywa, kamienia i piasku. Rozwijający się na nich biofilm wykorzystuje substancje organiczne znajdujące się w ściekach.
To, co jest wyjątkowego w tym naszym obiekcie, to fakt, że jest to pierwszy obiekt w Polsce, w którym proces technologiczny przebiega całkowicie bez użycia prądu. Oczywiście wiąże się to z tym, że oczyszczalnia jest większa niż oczyszczalnie klasyczne, ale dzięki temu jest dużo prostsza w obsłudze i dużo tańsza, bo nie ma chemikaliów, nie ma prądu – tłumaczy Łukasz Rodek z RDLS.
System składa się z dwóch filtrów. Na pierwszym zatrzymywany jest osad, który jest naturalnie odwadniany i mineralizowany. Ważną rolę odgrywają przy tym trzciny. Osadu nie trzeba przy tym usuwać co kilka miesięcy czy lat.
Po 10, a czasami nawet 20 latach mamy warstwę żyznego humusu, który po przebadaniu może być stosowany do celów rolniczych. Z punktu widzenia kosztów jest to bardzo korzystne rozwiązanie – wyjaśnia Łukasz Rodek.
Technologia ma jeszcze jedną istotną cechę – można ją rozbudowywać. W przypadku przyłączania kolejnych części gminy do istniejących filtrów mogą zostać dobudowane następne. Dzięki temu wydajność oczyszczalni może rosnąć wraz z rzeczywistą liczbą odbiorców, zamiast wymagać budowy od razu dużej instalacji.
Komentarze 17