Samoloty, pojazdy z czasów I wojny światowej, figurki, makiety i kolejki, które nie tylko wyglądają jak prawdziwe, ale także jeżdżą, świecą i wydają dźwięki. W Piotrkowie odbywa się czwarta edycja Festiwalu Modeli Redukcyjnych „Strefa 51”.
Do Piotrkowa przyjechali modelarze z różnych części Polski. Na miejscu można zobaczyć prace wystawców m.in z Łodzi, Warszawy, Częstochowy, Radomska i okolic. Tegoroczna edycja jest nieco mniejsza – ostatecznie pojawiło się 22 wystawców.
– Organizujemy to po to, żeby zachęcić młodzież do modelarstwa. Żeby odeszli od komputerów i tych wszystkich mediów społecznościowych i zajęli się czymś konkretnym. To przede wszystkim pasja do sklejania, wycinania i tworzenia – mówi Sylwester Szewczyk, prezes Europejskiego Stowarzyszenia Modelarzy.
Modelarstwo redukcyjne polega na odwzorowywaniu prawdziwych obiektów w pomniejszonej skali. A tych jest bardzo dużo – od 1:35 czy 1:48, po naprawdę niewielkie modele w skali 1:200.
Wykonanie jednego modelu może zająć od kilku tygodni nawet do roku czy dwóch lat. Wszystko zależy od jego wielkości, stopnia skomplikowania i oczywiście czasu, jaki modelarz może poświęcić swojej pasji. Początkującym organizatorzy często polecają modelarstwo kartonowe, które pozwala nauczyć się podstaw.
Na wystawie nie brakuje także bardzo konkretnych zainteresowań. Jeden z wystawców specjalizuje się w modelach związanych z I wojną światową.
– Fascynuje mnie technologia, która wtedy dopiero się rozwijała. Pierwsze samoloty dwupłatowe, pierwsze karabiny maszynowe. Dzięki modelarstwu mogę poznawać historię pojazdu od małej skali – opowiada.
Na jego stanowisku znalazły się modele pojazdów z czasów I wojny światowej, figurki żołnierzy, a także konstrukcje inspirowane fantastyką. Niektóre figurki powstają przy wykorzystaniu druku 3D. Zwykły żołnierz może zostać pomalowany w ciągu jednego dnia, ale bardziej szczegółowe figurki wymagają znacznie więcej czasu i precyzji.
Na „Strefie 51” można też zobaczyć coś dla miłośników kolei. Arkadiusz Mizerski z Legionowa przywiózł ze sobą kolejkę podłogową w skali H0, czyli 1:87.
Modele pociągów jeżdżą, mają oświetlenie, wydają dźwięki, a w lokomotywach elektrycznych podnoszą się nawet pantografy. Całość można rozłożyć na stole podczas wystawy, choć na co dzień kolejka zajmuje miejsce w domu.
– Najtrudniejsze są cierpliwość, wytrwałość i zdolności manualne, żeby takie modele usprawnić, dołożyć oświetlenie czy zainstalować dźwięki. Samo rozłożenie kolejki i poukładanie wszystkiego też wymaga trochę cierpliwości – mówił Arkadiusz Mizerski.
Jak przyznaje, jego zainteresowanie koleją zaczęło się już w dzieciństwie. Rodzice i dziadek pracowali na kolei, a on sam chciał zostać kolejarzem. Ostatecznie został chemikiem, ale pociągi, transport i podróże pozostały jego hobby.
Komentarze 10