Łoś „Zbyszek”, którego nagrania i zdjęcia ponownie obiegły piotrkowski internet, być może wcale nie znalazł się w mieście przypadkiem. Według specjalisty duży samiec mógł przywędrować tutaj za klępą, bo właśnie trwa okres godowy łosi. Pojechaliśmy do Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Kole, aby zapytać o dzikich gości w Piotrkowie. W trakcie rozmowy wydarzyło się jednak coś, czego nie planowaliśmy – pojawił się Jakub Czerwiński, czyli Irytujący Historyk, z… jeżami.
O łosiach widywanych w ostatnich dniach w Piotrkowie Trybunalskim pisaliśmy już na ePiotrkow.pl. Mieszkańcy publikowali zdjęcia dużego samca, nazywanego w internecie „Zbyszkiem”. Pojawiały się również informacje o klępie i młodym.
O wyjaśnienie, dlaczego właśnie teraz łosie tak chętnie zapuszczają się do miasta, zapytaliśmy Pawła Kowalskiego, kierownika Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Kole.
W tej chwili trwa randka, bo klępa weszła w okres godowy, jest ruja, bukowisko to się nazywa, bo łosie buczą. [...] Ten samiec przyszedł na randkę i najlepiej nie przeszkadzać mu – mówi Paweł Kowalski.
Paweł Kowalski zwraca uwagę, że klępa z młodym już wcześniej utrzymywała się w rejonie ulicy Gęsiej. Niekoszone i zarośnięte tereny zapewniają zwierzętom zarówno spokój, jak i dostęp do pożywienia. Samiec mógł natomiast przywędrować w te okolice właśnie w związku z okresem godowym.
Sama obecność łosia nie oznacza, że zwierzę stanowi bezpośrednie zagrożenie. Paweł Kowalski podkreśla jednak, że mamy do czynienia z bardzo dużym i silnym ssakiem.
Łoś nie jest zwierzęciem mocno agresywnym, żeby nas atakował, ale też nie podchodzimy za blisko, bo to jest duże zwierzę – zaznacza Paweł Kowalski.
Szczególnie uważać powinni kierowcy. Łoś może niespodziewanie wejść na jezdnię, a ze względu na jego rozmiary zderzenie może mieć poważne konsekwencje.
Nie należy również próbować zdobywać sympatii Zbyszka jedzeniem.
Absolutnie nie dokarmiamy. Łoś jest zwierzęciem, które jest bardzo delikatne, jeśli chodzi o skład pokarmowy. [...] Najlepiej jak on sobie sam dobiera – tłumaczy Paweł Kowalski.
Według Pawła Kowalskiego obecność łosi w mieście może potrwać jeszcze około miesiąca. Później powinny rozpocząć wędrówkę na zimowiska.
I właśnie w tym miejscu nasz materiał miał dotyczyć już wyłącznie łosi. Podczas nagrania w Leśnym Ośrodku Rehabilitacji Zwierząt w Kole pojawił się jednak Jakub Czerwiński, znany w internecie jako Irytujący Historyk.
Nie przyjechał sam. Przywiózł znalezione jeże.
Jak wyjaśnia Paweł Kowalski, nie była to pierwsza taka interwencja Jakuba Czerwińskiego. Tym razem zwierzęta znalazły się w miejscu, w którym zagrażały im między innymi psy.
Irytujący Historyk przywiózł jeże po to, żeby nie pogryzły ich inne zwierzęta, żeby nie zostały rozjechane. Nie pierwsze. Cieszy nas ta postawa, taki wolontariat – mówi Paweł Kowalski.
Jeże trafiły pod opiekę ośrodka, gdzie mają zostać sprawdzone, odrobaczone i odpchlone. Specjaliści zdecydują następnie, kiedy zwierzęta będą mogły wrócić na wolność.
Przypadek jeży przywiezionych przez Jakuba Czerwińskiego stał się okazją do rozmowy o problemie, który właśnie jesienią powraca regularnie. Ludzie znajdują małe jeże i w dobrej wierze zabierają je z miejsca, w którym je spotkali.
Nie zawsze jest to potrzebne.
Duży procent jeży, które do nas dojeżdżają, jest niestety przywiezionych niepotrzebnie. Jeże teraz przemieszczają się, szukają pożywienia, szukają sobie już miejsc na zimę i są bardziej widoczne po prostu dla ludzi – wyjaśnia Alina Sobczyk, główny opiekun Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Kole.
Pomocy wymagają przede wszystkim zwierzęta ranne, potrącone przez samochód, pogryzione przez psy czy poszkodowane podczas prac w ogrodzie. Do ośrodka trafiają również bardzo młode jeże z późnych miotów, które straciły matkę i nie są jeszcze zdolne do samodzielnego życia.
Jeżeli zdrowy jeż pojawi się w ogrodzie, najlepiej pozwolić mu funkcjonować samodzielnie. Można natomiast stworzyć mu odpowiednie warunki.
Możemy stworzyć im jakieś fajne miejsca, gdzie jest dużo liści, dużo gałązek, jakieś wyższe trawy. One sobie wtedy same znajdują miejsca na swoje zimowiska – mówi Alina Sobczyk.
Można również ustawić domek dla jeża, choć nie ma gwarancji, że zwierzę zechce z niego skorzystać. Specjaliści odradzają natomiast dokarmianie zdrowych jeży, kiedy wciąż dostępny jest ich naturalny pokarm. Można pozostawić płaskie naczynie z wodą.
Alina Sobczyk przestrzega także przed podawaniem jeżom mleka, resztek ludzkiego jedzenia oraz suchej karmy. Zagrożeniem w ogrodach są również preparaty przeciw ślimakom – zatrucie może nastąpić zarówno po bezpośrednim zjedzeniu środka, jak i po zjedzeniu zatrutego ślimaka.
Jeżeli zwierzę jest wyraźnie ranne, osłabione, zostało pogryzione lub potrącone, należy je zabezpieczyć i przekazać specjalistom.
Jeżeli znajdziemy takiego jeża w potrzebie, to należy go zapakować do suchego pudełka, umieścić w ciemnym, ciepłym miejscu i wtedy jak najszybciej dostarczyć do nas, do Leśnego Ośrodka Rehabilitacji Zwierząt w Kole – mówi Alina Sobczyk.
Historia zaczęła się więc od łosia Zbyszka i pytania, dlaczego wielkie dzikie zwierzę spaceruje po Piotrkowie, a podczas realizacji materiału nieoczekiwanie doprowadziła nas do znacznie mniejszych mieszkańców naszych miast i ogrodów.
Więcej o tym, kiedy pomagać dzikim zwierzętom, jakich błędów nie popełniać przy spotkaniu z jeżem i dlaczego łosie tak chętnie zaglądają do Piotrkowa, można posłuchać w programie „Faktograf” na antenie Radia Strefa FM.
Komentarze 7