W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim rozpoczęła się kolejna rozprawa w sprawie Sebastiana M. To następny etap postępowania, które od dłuższego czasu budzi zainteresowanie opinii publicznej. Przypomnijmy: Sebastian M. jest oskarżony o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 pod Piotrkowem Trybunalskim 16 września 2023 r., w którym zginęła trzyosobowa rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn.
Dziś sąd przesłucha 6 świadków- strażaków ochotników z OSP Srock, którzy byli na miejscu i brali udział w akcji.
Dzisiejsza rozprawa jest jedną z kilku zaplanowanych na najbliższe tygodnie. Jak wynika z harmonogramu sądu, w samym lutym przewidziano aż pięć terminów rozpraw w tej sprawie. Oznacza to, że postępowanie wchodzi w intensywną fazę, a sąd planuje regularne procedowanie.
Podczas kolejnych posiedzeń mają zostać przeprowadzone dalsze czynności procesowe, w tym przesłuchania oraz analiza zgromadzonego materiału dowodowego. Sąd nie wyklucza również podejmowania decyzji proceduralnych, które mogą mieć wpływ na dalszy przebieg sprawy.
Sprawa Sebastiana M. pozostaje w toku, a sąd — zgodnie z obowiązującymi procedurami — będzie rozpatrywał ją na podstawie zgromadzonych dowodów oraz obowiązujących przepisów prawa. O dalszych rozstrzygnięciach informować będą kolejne komunikaty po zakończeniu zaplanowanych rozpraw.
Świadek zeznał, że w momencie dojazdu zastępu korek już się tworzył, a kierowcy rozjeżdżali się, aby umożliwić przejazd służbom. Jak podkreślił, nie pamięta, czy przed całkowitym zablokowaniem drogi jakieś pojazdy przejeżdżały obok miejsca wypadku i zaznaczył, że nie chce nikogo wprowadzić w błąd. W jego ocenie przed przybyciem strażaków możliwy był przejazd lewym pasem. Ruch na autostradzie był zablokowany do czasu obecności zastępów na miejscu zdarzenia, a później — jak wskazał — służba drogowa oraz policja prawdopodobnie udrożniły jeden pas ruchu.
Na pytanie obrony o przedmioty porozrzucane na jezdni świadek zeznał, że były to ubrania oraz dokumenty. Jak dodał, płonący samochód znajdował się w odległości około 200–300 metrów od tych rzeczy. Bariera ochronna, którą strażacy zauważyli około 150 metrów przed pojazdem, nie była zerwana, lecz mocno wgnieciona — niemal do ziemi — co mogło sprawiać wrażenie, że samochód mógł przez nią wypaść. Świadek podkreślił, że w tym miejscu nie było ekranów; znajdowały się one dopiero za wiaduktem, w rejonie, gdzie płonął pojazd.
Według zeznań strażaka, prawdopodobną przyczyną pożaru pojazdu było uderzenie w zbiornik paliwa.
Świadek zeznaje, że na miejscu zdarzenia było wiele porozrzucanych przedmiotów. Zauważył również wgniecione bariery po prawej stronie jezdni, w odległości około 150 metrów — jak podkreśla, jest to odległość orientacyjna. Dwóch druhów przystąpiło do akcji gaśniczej; w momencie dojazdu zastępu OSP Srock pojazd był w całości objęty ogniem. Po ugaszeniu auta strażacy stwierdzili, że wewnątrz znajdują się trzy ciała. Później, jak relacjonuje świadek, jednostka z OSP Sierosław poinformowała, że około 200 metrów dalej, na tej samej jezdni w kierunku Katowic, znajduje się rozbity samochód. Obecni na miejscu świadkowie mieli próbować otworzyć drzwi pojazdu, jednak bezskutecznie. Następnie na miejsce dojechały kolejne zastępy, również z PSP. Świadek ocenia, że strażacy byli na miejscu po około 10–15 minutach od zgłoszenia.
Zeznaje dowódca zastępu, który był na miejscu zdarzenia feralnego dnia. Zastęp OSP Srock jako pierwszy dotarł na miejsce wypadku, wraz z OSP Sierosław.
Rozprawa rozpoczęła się. Jako pierwszy zeznaje jeden z sześciu strażaków ochotników z OSP Srock.
Komentarze 5