W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się kolejna rozprawa w głośnej sprawie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 z 16 września 2023 roku. W wyniku zdarzenia zginęła trzyosobowa rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn. Podczas środowego posiedzenia strażacy relacjonowali dramatyczne okoliczności wypadku, a oskarżony zarzucił prokuraturze wybiórcze traktowanie dowodów i podkreślał swoją niewinność.
Dowódca zastępu OSP Srock zeznał, że po przybyciu na miejsce pojazd ofiar był całkowicie objęty ogniem.
Po ugaszeniu pożaru stwierdziliśmy, że wewnątrz znajdują się trzy ciała – relacjonował świadek.
Strażacy mówili również o licznych przedmiotach porozrzucanych na całej szerokości jezdni. Wśród nich znajdowały się ubrania, dokumenty, walizki oraz zabawki dziecięce. Część rzeczy leżała nawet 150–300 metrów przed spalonym pojazdem. Świadkowie zwracali uwagę także na silnie wgniecioną barierę energochłonną po prawej stronie drogi.
Jeden z druhów ocenił, że prawdopodobną przyczyną pożaru było uderzenie w zbiornik paliwa.
Ruch na autostradzie i chaos na miejscu zdarzenia
Z zeznań wynika, że w chwili dojazdu służb na miejscu tworzył się korek, a kierowcy poruszali się bardzo wolno lewym pasem.
Korytarz życia nie był utworzony. Samochody przejeżdżały i obserwowały zdarzenie – zeznał kierowca wozu strażackiego.
Strażacy podkreślali, że nie potrafią jednoznacznie wskazać momentu całkowitego zablokowania autostrady ani tego, kiedy dokładnie policja przejęła zabezpieczenie miejsca wypadku. Jak zaznaczali, koncentrowali się wyłącznie na własnych działaniach ratowniczych.
Obrona dopytywała o odległość i charakter przedmiotów na jezdni
W trakcie przesłuchań obrona wielokrotnie zadawała pytania dotyczące odległości, w jakiej od spalonego pojazdu znajdowały się porozrzucane przedmioty, oraz ich charakteru. Świadkowie potwierdzali, że rzeczy były rozrzucone na całej szerokości trzech pasów ruchu, a część z nich mogła znajdować się nawet kilkaset metrów od miejsca pożaru.
Na jezdni znajdowały się nie tylko bagaże i rzeczy osobiste, ale również elementy, które mogły pochodzić z karoserii pojazdów – argumentowała mecenas Katarzyna Hebda, powołując się na zeznania strażaków.
Zdaniem obrony rozmieszczenie przedmiotów oraz ślady na nawierzchni mogą wskazywać, że do pierwszego zdarzenia doszło wcześniej i w innym miejscu, niż wskazuje prokuratura w akcie oskarżenia.
Jeżeli elementy karoserii oraz ślady uszkodzeń pojawiają się ponad 100 metrów przed miejscem wskazywanym przez prokuraturę jako punkt zderzenia, to należy postawić pytanie, czy rzeczywiście mówimy o jednym zdarzeniu – podkreśliła.
Sebastian M.: "Prokurator, zamiast rzetelnie zbadać fakty oraz kluczowe dokumenty, posługuje się sprzecznymi ze stanem faktycznym hipotezami."
W trakcie rozprawy Sebastian M. w swoim odczytany oświadczeniu odniósł się bezpośrednio do działań prokuratury, zarzucając jej manipulowanie materiałem dowodowym. Przekonywał, że jego zdaniem śledczy z góry przyjęli określoną wersję zdarzeń, a następnie dopasowywali do niej dowody.
Prokurator zamiast rzetelnie zbadać fakty oraz kluczowe dokumenty, posługuje się sprzecznymi ze stanem faktycznym hipotezami. Pomijając fakty, które nie pasują do aktu oskarżenia. Koncentruje się na produkcji tysięcy stron akt nie po to, by ustalić prawdę, ale by ukryć rzeczywisty przebieg zdarzenia. Materiał dowodowy nie znajduje oparcia w faktach i zeznaniach świadków. Wszystko to dowodzi determinacji w zatajeniu mojej niewinności – mówił oskarżony.
Oskarżony dodał również, że – w jego ocenie – opinia biegłych zawiera sprzeczności i opiera się na błędnych założeniach dotyczących miejsca zdarzenia oraz prędkości pojazdu. Sebastian M. podtrzymał również swoje wcześniejsze stanowisko dotyczące przyczyny śmierci ofiar.
Ustalenia biegłych są niemożliwe z punktu widzenia fizyki i mechaniki ruchu. Jeden pojazd nie może w ułamku sekundy pozostawić ponad 160 metrów śladów na jezdni. Rodzina zginęła w wyniku pożaru, a nie samego wypadku – powiedział.
Prokuratura: to manipulowanie materiałem dowodowym
Prokurator stanowczo odrzuciła argumenty oskarżonego i jego obrony.
Stanowisko oskarżonego jest manipulowaniem materiałem dowodowym i jego wybiórczym traktowaniem w celu stworzenia korzystnej dla siebie wersji zdarzeń – oświadczyła prokurator Konstancja Paprocka- Dubiczyn.
Zapowiedziała, że prokuratura szczegółowo odniesie się do przedstawionych zarzutów w formie pisemnej po wykonaniu fotokopii materiałów.
Pełnomocnik rodzin ofiar: „Nie trzeba mówić głośno, trzeba mówić mądrze”
Do stanowiska obrony odniósł się także pełnomocnik rodzin ofiar. Zdaniem pełnomocnika, linia obrony pomija kluczowe kwestie, w tym prędkość i rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym.
Nie trzeba na tej sali mówić głośno, trzeba mówić mądrze. Spotykamy się tutaj dlatego, że zginęli ludzie, a nie po to, by tworzyć alternatywną rzeczywistość. Świadkowie zeznawali, że bali się jazdy oskarżonego i przed nim uciekali. Ten wątek jest dziś konsekwentnie pomijany- podkreślił mecenas Łukasz Kowalski
Obrona złożyła wnioski dowodowe. Chodzi m.in. o zabezpieczenie śladów i dane z BMW
Podczas rozprawy obrona Sebastiana M. złożyła kilka wniosków dowodowych, które – jak twierdzi– mają kluczowe znaczenie dla ustalenia rzeczywistego przebiegu wypadku.
Jednym z wniosków było zwrócenie się do Komendy Policji w Piotrkowie Trybunalskim o doprecyzowanie dat innych zdarzeń drogowych z 2023 roku, o których mowa w aktach sprawy. Zdaniem obrony ustalenie, czy miały one miejsce przed czy po tragicznym wypadku na A1, może mieć znaczenie dla oceny materiału dowodowego.
Obrona wniosła również o dopuszczenie dowodu z przesłuchania kolejnego funkcjonariusza policji, który brał udział w oględzinach miejsca zdarzenia. Celem tego wniosku ma być wyjaśnienie, czy podczas zabezpieczania miejsca wypadku nie doszło do kontaminacji śladów, w tym ich rozjeżdżenia przez przejeżdżające pojazdy, zanim teren został całkowicie zamknięty.
Kolejny wniosek dotyczył zwrócenia się do BMW Polska. Obrona chce uzyskać informację, czy modyfikacja sterownika silnika w pojeździe BMW M850i, którym poruszał się Sebastian M., mogła mieć wpływ na wiarygodność odczytu prędkości z systemu EDR. W ocenie obrony konieczne jest ustalenie, czy dane te mogą być uznane za rzetelne w sytuacji, gdy sterownik nie był fabryczny.
Jedynym rzeczywistym odczytem prędkości w aktach jest wartość około 206 km/h. Pozostałe wyliczenia są wynikiem dalszych założeń, z którymi obrona się nie zgadza – argumentował pełnomocnik oskarżonego.
Złożone wnioski dowodowe mają zostać rozpoznane przez sąd na kolejnych posiedzeniach.
Dzisiejsza rozprawa była jedną z kilku zaplanowanych na najbliższe tygodnie. W samym lutym sąd wyznaczył pięć terminów posiedzeń. W kolejnych dniach mają być kontynuowane przesłuchania oraz analiza obszernego materiału dowodowego.
Postępowanie w sprawie Sebastiana M. pozostaje w toku. O dalszych decyzjach sądu będziemy informować na bieżąco.
Komentarze 33