TERAZ 0°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Umiarkowana
reklama Wolmed 2025

Tragedia na A1: kolejna rozprawa w sprawie Sebastiana M. Zeznania strażaków, spór o dowody, odległości a sam oskarżony kwestionuje ustalenia prokuratury

K.Chojnacka
Karina Chojnacka wt., 10 lutego 2026 08:23

W Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się kolejna rozprawa w głośnej sprawie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1 z 16 września 2023 roku. W wyniku zdarzenia zginęła trzyosobowa rodzina – małżeństwo i ich pięcioletni syn. Podczas środowego posiedzenia  strażacy relacjonowali dramatyczne okoliczności wypadku, a oskarżony zarzucił prokuraturze wybiórcze traktowanie dowodów i podkreślał swoją niewinność.

Najważniejsze informacje

  • Tragiczny wypadek na autostradzie A1 z września 2023 roku, w którym zginęła trzyosobowa rodzina, był tematem kolejnej rozprawy sądowej dotyczącej oskarżonego Sebastiana M.
  • Strażacy zeznawali o dramatycznych okolicznościach wypadku, opisując pożar pojazdu ofiar oraz rozmieszczenie porozrzucanych przedmiotów na jezdni.
  • Oskarżony zarzucał prokuraturze manipulowanie materiałem dowodowym i tworzenie sprzecznych hipotez, podważając ustalenia biegłych dotyczące przebiegu zdarzenia.
  • Obrona wniosła różne żądania dowodowe, m.in. o doprecyzowanie dat innych zdarzeń drogowych, zabezpieczenie śladów z BMW Sebastiana M. oraz ustalenie wiarygodności odczytu prędkości z systemu EDR.
  • Kontynuacja procesu sądowego obejmuje kilka zaplanowanych na najbliższe tygodnie posiedzeń, podczas których będą kontynuowane przesłuchania i analiza obszernego materiału dowodowego.

Dowódca zastępu OSP Srock zeznał, że po przybyciu na miejsce pojazd ofiar był całkowicie objęty ogniem. 

 Po ugaszeniu pożaru stwierdziliśmy, że wewnątrz znajdują się trzy ciała – relacjonował świadek.

Strażacy mówili również o licznych przedmiotach porozrzucanych na całej szerokości jezdni. Wśród nich znajdowały się ubrania, dokumenty, walizki oraz zabawki dziecięce. Część rzeczy leżała nawet 150–300 metrów przed spalonym pojazdem. Świadkowie zwracali uwagę także na silnie wgniecioną barierę energochłonną po prawej stronie drogi.

Jeden z druhów ocenił, że prawdopodobną przyczyną pożaru było uderzenie w zbiornik paliwa.

Ruch na autostradzie i chaos na miejscu zdarzenia

Z zeznań wynika, że w chwili dojazdu służb na miejscu tworzył się korek, a kierowcy poruszali się bardzo wolno lewym pasem.

Korytarz życia nie był utworzony. Samochody przejeżdżały i obserwowały zdarzenie – zeznał kierowca wozu strażackiego.

Strażacy podkreślali, że nie potrafią jednoznacznie wskazać momentu całkowitego zablokowania autostrady ani tego, kiedy dokładnie policja przejęła zabezpieczenie miejsca wypadku. Jak zaznaczali, koncentrowali się wyłącznie na własnych działaniach ratowniczych.

Obrona dopytywała o odległość i charakter przedmiotów na jezdni

W trakcie przesłuchań obrona wielokrotnie zadawała pytania dotyczące odległości, w jakiej od spalonego pojazdu znajdowały się porozrzucane przedmioty, oraz ich charakteru. Świadkowie potwierdzali, że rzeczy były rozrzucone na całej szerokości trzech pasów ruchu, a część z nich mogła znajdować się nawet kilkaset metrów od miejsca pożaru.

Na jezdni znajdowały się nie tylko bagaże i rzeczy osobiste, ale również elementy, które mogły pochodzić z karoserii pojazdów – argumentowała mecenas Katarzyna Hebda, powołując się na zeznania strażaków.

Zdaniem obrony rozmieszczenie przedmiotów oraz ślady na nawierzchni mogą wskazywać, że do pierwszego zdarzenia doszło wcześniej i w innym miejscu, niż wskazuje prokuratura w akcie oskarżenia.

Jeżeli elementy karoserii oraz ślady uszkodzeń pojawiają się ponad 100 metrów przed miejscem wskazywanym przez prokuraturę jako punkt zderzenia, to należy postawić pytanie, czy rzeczywiście mówimy o jednym zdarzeniu – podkreśliła.

Sebastian M.: "Prokurator, zamiast rzetelnie zbadać fakty oraz kluczowe dokumenty, posługuje się sprzecznymi ze stanem faktycznym hipotezami."

W trakcie rozprawy Sebastian M. w swoim odczytany oświadczeniu odniósł się bezpośrednio do działań prokuratury, zarzucając jej manipulowanie materiałem dowodowym. Przekonywał, że jego zdaniem śledczy z góry przyjęli określoną wersję zdarzeń, a następnie dopasowywali do niej dowody.

 Prokurator zamiast rzetelnie zbadać fakty oraz kluczowe dokumenty, posługuje się sprzecznymi ze stanem faktycznym hipotezami. Pomijając fakty, które nie pasują do aktu oskarżenia. Koncentruje się na produkcji tysięcy stron akt nie po to, by ustalić prawdę, ale by ukryć rzeczywisty przebieg zdarzenia.  Materiał dowodowy nie znajduje oparcia w faktach i zeznaniach świadków. Wszystko to dowodzi determinacji w zatajeniu mojej niewinności – mówił oskarżony.

Oskarżony dodał również, że – w jego ocenie – opinia biegłych zawiera sprzeczności i opiera się na błędnych założeniach dotyczących miejsca zdarzenia oraz prędkości pojazdu. Sebastian M. podtrzymał również swoje wcześniejsze stanowisko dotyczące przyczyny śmierci ofiar. 

Ustalenia biegłych są niemożliwe z punktu widzenia fizyki i mechaniki ruchu. Jeden pojazd nie może w ułamku sekundy pozostawić ponad 160 metrów śladów na jezdni. Rodzina zginęła w wyniku pożaru, a nie samego wypadku – powiedział.

Prokuratura: to manipulowanie materiałem dowodowym

Prokurator stanowczo odrzuciła argumenty oskarżonego i jego obrony.

Stanowisko oskarżonego jest manipulowaniem materiałem dowodowym i jego wybiórczym traktowaniem w celu stworzenia korzystnej dla siebie wersji zdarzeń – oświadczyła prokurator Konstancja Paprocka- Dubiczyn.

Zapowiedziała, że prokuratura szczegółowo odniesie się do przedstawionych zarzutów w formie pisemnej po wykonaniu fotokopii materiałów.

Pełnomocnik rodzin ofiar: „Nie trzeba mówić głośno, trzeba mówić mądrze”

Do stanowiska obrony odniósł się także pełnomocnik rodzin ofiar. Zdaniem pełnomocnika, linia obrony pomija kluczowe kwestie, w tym prędkość i rażące naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym. 

Nie trzeba na tej sali mówić głośno, trzeba mówić mądrze. Spotykamy się tutaj dlatego, że zginęli ludzie, a nie po to, by tworzyć alternatywną rzeczywistość. Świadkowie zeznawali, że bali się jazdy oskarżonego i przed nim uciekali. Ten wątek jest dziś konsekwentnie pomijany- podkreślił mecenas Łukasz Kowalski

Obrona złożyła wnioski dowodowe. Chodzi m.in. o zabezpieczenie śladów i dane z BMW

Podczas rozprawy obrona Sebastiana M. złożyła kilka wniosków dowodowych, które – jak twierdzi– mają kluczowe znaczenie dla ustalenia rzeczywistego przebiegu wypadku.

Jednym z wniosków było zwrócenie się do Komendy Policji w Piotrkowie Trybunalskim o doprecyzowanie dat innych zdarzeń drogowych z 2023 roku, o których mowa w aktach sprawy. Zdaniem obrony ustalenie, czy miały one miejsce przed czy po tragicznym wypadku na A1, może mieć znaczenie dla oceny materiału dowodowego.

Obrona wniosła również o dopuszczenie dowodu z przesłuchania kolejnego funkcjonariusza policji, który brał udział w oględzinach miejsca zdarzenia. Celem tego wniosku ma być wyjaśnienie, czy podczas zabezpieczania miejsca wypadku nie doszło do kontaminacji śladów, w tym ich rozjeżdżenia przez przejeżdżające pojazdy, zanim teren został całkowicie zamknięty.

Kolejny wniosek dotyczył zwrócenia się do BMW Polska. Obrona chce uzyskać informację, czy modyfikacja sterownika silnika w pojeździe BMW M850i, którym poruszał się Sebastian M., mogła mieć wpływ na wiarygodność odczytu prędkości z systemu EDR. W ocenie obrony konieczne jest ustalenie, czy dane te mogą być uznane za rzetelne w sytuacji, gdy sterownik nie był fabryczny.

Jedynym rzeczywistym odczytem prędkości w aktach jest wartość około 206 km/h. Pozostałe wyliczenia są wynikiem dalszych założeń, z którymi obrona się nie zgadza – argumentował pełnomocnik oskarżonego.

Złożone wnioski dowodowe mają zostać rozpoznane przez sąd na kolejnych posiedzeniach. 

Dzisiejsza rozprawa była jedną z kilku zaplanowanych na najbliższe tygodnie. W samym lutym sąd wyznaczył pięć terminów posiedzeń. W kolejnych dniach mają być kontynuowane przesłuchania oraz analiza obszernego materiału dowodowego.

Postępowanie w sprawie Sebastiana M. pozostaje w toku. O dalszych decyzjach sądu będziemy informować na bieżąco.

Relacja
  • 8 godzin temu

    Rozprawa rozpoczęła się. Jako pierwszy zeznaje jeden z sześciu strażaków ochotników z OSP Srock.

  • 8 godzin temu

    Zeznaje dowódca zastępu, który był na miejscu zdarzenia feralnego dnia. Zastęp OSP Srock jako pierwszy dotarł na miejsce wypadku, wraz z OSP Sierosław.

  • 7 godzin temu

    Świadek zeznaje, że na miejscu zdarzenia było wiele porozrzucanych przedmiotów. Zauważył również wgniecione bariery po prawej stronie jezdni, w odległości około 150 metrów — jak podkreśla, jest to odległość orientacyjna. Dwóch druhów przystąpiło do akcji gaśniczej; w momencie dojazdu zastępu OSP Srock pojazd był w całości objęty ogniem. Po ugaszeniu auta strażacy stwierdzili, że wewnątrz znajdują się trzy ciała. Później, jak relacjonuje świadek, jednostka z OSP Sierosław poinformowała, że około 200 metrów dalej, na tej samej jezdni w kierunku Katowic, znajduje się rozbity samochód. Obecni na miejscu świadkowie mieli próbować otworzyć drzwi pojazdu, jednak bezskutecznie. Następnie na miejsce dojechały kolejne zastępy, również z PSP. Świadek ocenia, że strażacy byli na miejscu po około 10–15 minutach od zgłoszenia.

  • 7 godzin temu

    Według zeznań strażaka, prawdopodobną przyczyną pożaru pojazdu było uderzenie w zbiornik paliwa.

  • 7 godzin temu

    Na pytanie obrony o przedmioty porozrzucane na jezdni świadek zeznał, że były to ubrania oraz dokumenty. Jak dodał, płonący samochód znajdował się w odległości około 200–300 metrów od tych rzeczy. Bariera ochronna, którą strażacy zauważyli około 150 metrów przed pojazdem, nie była zerwana, lecz mocno wgnieciona — niemal do ziemi — co mogło sprawiać wrażenie, że samochód mógł przez nią wypaść. Świadek podkreślił, że w tym miejscu nie było ekranów; znajdowały się one dopiero za wiaduktem, w rejonie, gdzie płonął pojazd.

  • 6 godzin temu

    Świadek zeznał, że w momencie dojazdu zastępu korek już się tworzył, a kierowcy rozjeżdżali się, aby umożliwić przejazd służbom. Jak podkreślił, nie pamięta, czy przed całkowitym zablokowaniem drogi jakieś pojazdy przejeżdżały obok miejsca wypadku i zaznaczył, że nie chce nikogo wprowadzić w błąd. W jego ocenie przed przybyciem strażaków możliwy był przejazd lewym pasem. Ruch na autostradzie był zablokowany do czasu obecności zastępów na miejscu zdarzenia, a później — jak wskazał — służba drogowa oraz policja prawdopodobnie udrożniły jeden pas ruchu.

  • 6 godzin temu

    Na pytanie obrońcy, czy autostrada była zablokowana do końca działań, około godz. 2–3 w nocy, świadek odpowiedział, że jezdnia w kierunku Katowic była całkowicie zablokowana. Jak dodał, z tego co pamięta, policja zabezpieczała przedmioty porozrzucane przed spalonym pojazdem, zbierając je, aby osoby postronne nie miały z nimi kontaktu, ponieważ były to rzeczy prywatne. Świadek zeznał również, że samochód gaśniczy został zatrzymany około 20 metrów przed płonącym pojazdem. Dopytywany, czy przed wozem strażackim droga była zablokowana, odpowiedział, że nie — droga nie została zablokowana ze względu na prowadzenie akcji gaśniczej.

  • 5 godzin temu

    Świadek zeznał, że wóz gaśniczy został zatrzymany około 20 metrów przed płonącym samochodem. Dopytywany, czy przed pojazdem strażackim droga była zablokowana, odpowiedział, że nie — jezdnia nie została zablokowana ze względu na prowadzenie akcji gaśniczej.

  • 5 godzin temu

    Świadek zeznał, że nie wie, od kiedy droga była zablokowana na odcinku, na którym znajdowały się porozrzucane przedmioty. Jak zaznaczył, możliwe, że w tym miejscu jezdnię zablokowała policja. Dodał również, że nie pamięta, kiedy na miejsce przyjechała policja, podkreślając, że strażacy koncentrowali się wyłącznie na własnych działaniach. Świadek wskazał także, że nie wie, ile razy wykonywano zdjęcia na miejscu zdarzenia — były one robione przez policjantów oraz biegłych, jednak nie pamięta, ile osób dokumentowało zdarzenie.

  • 4 godziny temu

    Zeznania składa kolejny świadek — kierowca wozu strażackiego. Jak powiedział, był to ogólnie „przykry widok”, dlatego starał się nie podchodzić bezpośrednio do miejsca zdarzenia. Wyjaśnił, że zajmował się obsługą agregatu, pompą wody oraz zabezpieczeniem miejsca akcji i nie był bezpośrednio przy płonącym pojeździe. Świadek zeznał również, że w trakcie dojazdu na miejsce tworzył się korek — kierowcy próbowali poruszać się lewym pasem, jadąc bardzo wolno i obserwując zdarzenie. Jak dodał, dojazd był utrudniony, a korytarz życia nie był utworzony.

     

  • 4 godziny temu

    Świadek zeznał, że podszedł obejrzeć pojazd marki BMW, który miał rozbity prawy przód i stał około 200 metrów od płonącego samochodu. Jak relacjonował, widział tam mężczyznę, jednak nie kojarzy osoby obecnej na sali rozpraw. Dodał, że z przekazów medialnych wie, iż to on kierował BMW. W pobliżu pojazdu, nieco dalej, znajdowała się grupa osób wraz z policjantami. Świadek zeznał również, że samochody zjeżdżały na lewy pas przed porozrzucanymi szczątkami, a zanim ruch został wstrzymany, pojazdy poruszały się tym odcinkiem. Podkreślił, że nie wie, kiedy na miejsce przybyły policja i służby drogowe.

  • 4 godziny temu

    Po przerwie okazało się, że trzech kolejnych świadków przewidzianych do przesłuchania nie stawiło się w sądzie.

  • 4 godziny temu

    Po wznowieniu rozprawy wszyscy obecni wrócili na salę, jednak kolejni świadkowie nadal się nie pojawili. Biuro obsługi podjęło próbę kontaktu w celu ustalenia przyczyny niestawiennictwa oraz sprawdzenia, czy świadkowie są w drodze. Ostatecznie świadkowie dojechali.

  • 4 godziny temu

    Świadek, druh z OSP Srock, zeznał, że po dojechaniu na miejsce zastali pojazd objęty bardzo wysokimi płomieniami. Jak relacjonował, na jezdni porozrzucane były różne przedmioty, m.in. walizki, torby i zabawki, znajdujące się na całej szerokości drogi. Świadek zeznał, że wraz z kolegą przystąpił do gaszenia pojazdu. Po ugaszeniu ognia i opadnięciu dymu strażacy zauważyli, że wewnątrz samochodu znajdują się ludzie. Następnie, jak dodał, pozostali na miejscu, zabezpieczając teren prowadzonych działań.

     
     
  • 4 godziny temu

    Kolejna świadek — ratowniczka z OSP Srock. Zeznała, że ze względu na drastyczny widok dowódca, po ugaszeniu ognia, polecił jej pozostać w samochodzie. Jak dodała, nie chciała patrzeć na pojazd, ponieważ — jak określiła — był to bardzo trudny i wstrząsający widok.

  • 4 godziny temu

    Sebastian M. wygłosił oświadczenie, w którym stwierdził, że rodzina zginęła w wyniku pożaru, a nie samego wypadku.

  • 4 godziny temu

    Oskarżony przedstawił swoje stanowisko, podtrzymując, że jest niewinny.

  • 4 godziny temu

    Prokurator oświadczyła, że stanowisko oskarżonego jest — w jej ocenie — manipulowaniem dowodami i ich wybiórczym traktowaniem w celu zrekonstruowania korzystnej dla siebie wersji zdarzeń. Jak zapowiedziała, prokuratura po wykonaniu fotokopii materiałów odniesie się do tej kwestii szczegółowo w formie pisemnej.

  • 4 godziny temu

    „Nie trzeba na tej sali mówić głośno, trzeba mówić mądrze” — powiedział pełnomocnik rodzin ofiar.

  • 4 godziny temu

    W trakcie odczytywania stanowiska przez oskarżonego salę rozpraw opuściła matka kierowcy samochodu Kia.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 33

    reklama

    Dla Ciebie

    0°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio