TERAZ -9°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Dobra
reklama SAN - Rekrutacja

Skąd się wzięło powiedzenie „Dać komuś kosza”? Warsztaty w Akademii Piotrkowskiej

A.Wolski
Artur Wolski sob., 31 stycznia 2026 14:25

Mury Akademii Piotrkowskiej w sobotę 31 stycznia wypełniły się zapachem wikliny i twórczą energią. Wszystko za sprawą wyjątkowych warsztatów plecionkarskich, które przyciągnęły tłumy entuzjastów ginącego rzemiosła. 

Najważniejsze informacje

  • Warsztaty plecionkarskie w Akademii Piotrkowskiej przyciągnęły tłumy entuzjastów, co świadczy o zainteresowaniu ginącym rzemiosłem.
  • Plecionkarstwo przeżywa renesans, co wynika m.in. z rosnącej świadomości ekologicznej oraz wpisania plecionkarstwa na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.
  • Uczestnicy warsztatów wyplecili własne kosze, co wymagało cierpliwości i precyzji, przy jednoczesnym ujawnieniu różnicy czasu wykonania między nowicjuszami a doświadczonym mistrzem plecionkarstwa.
  • Warsztaty pokazały, że kobieta precyzja i zręczność idealnie sprawdzają się w tworzeniu mniejszych form plecionkarskich, przewyższając mężczyzn ze względu na dbałość o detal.
  • Powiedzenie "dać komuś kosza" wywodzi się z XVII-wiecznej tradycji, związanej z używaniem plecionych koszy jako elementu posagu, gdzie solidny kosz symbolizował akceptację, a kosz bez dna odrzucenie zalotów.

Wydarzenie poprowadziła Izabela Daniels, pracownik uczelni, a zarazem dyplomowany mistrz plecionkarstwa i aktywna członkini Stowarzyszenia Polskich Plecionkarzy.

Rzemiosło przeżywa renesans

Zainteresowanie zajęciami przerosło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Sala wypełniła się po brzegi, a długa lista rezerwowa potwierdziła, że tradycyjne techniki wytwarzania przedmiotów użytkowych wracają do łask. Eksperci upatrują przyczyn tego zjawiska w rosnącej świadomości ekologicznej oraz prestiżowym wpisaniu plecionkarstwa na Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości UNESCO.

Trzy godziny cierpliwości vs. mistrzowska wprawa

Uczestnicy warsztatów mierzyli się z wyzwaniem wyplecenia własnego kosza. Zadanie to wymagało nie tylko precyzji, ale i sporej dozy cierpliwości – nowicjuszom proces ten zajmował około trzech godzin. Dla porównania, prowadząca warsztaty Izabela Daniels, dzięki wieloletniemu doświadczeniu, potrafi stworzyć taki przedmiot w zaledwie 45 minut.

Kobieca precyzja w świecie wikliny

Choć historycznie plecionkarstwo – zwłaszcza przy tworzeniu dużych form i mebli – zdominowane było przez mężczyzn ze względu na wymaganą siłę fizyczną, sobotnie spotkanie zdominowały panie. Warsztaty pokazały, że kobieca zręczność i dbałość o detal idealnie sprawdzają się w tworzeniu misternych, mniejszych form plecionkarskich.

Wydarzenie w Akademii Piotrkowskiej udowodniło, że rzemiosło to nie tylko praca, ale przede wszystkim pasja, która łączy pokolenia i pozwala na chwilę wytchnienia od cyfrowej rzeczywistości.

„Dać komuś kosza” – skąd wzięło się to powiedzenie?

Wszyscy wiemy, że „dać komuś kosza” oznacza odrzucenie czyichś zalotów. To popularne powiedzenie wywodzi się z XVII-wiecznej tradycji, kiedy to plecione kosze używane w gospodarstwie stanowiły istotny element posagu.

Zgodnie z dawnym obyczajem, gdy mężczyzna przychodził w konkury, kobieta mogła zareagować na dwa sposoby. Jeśli wręczyła mu solidny kosz z dnem, oznaczało to akceptację oświadczyn i chęć włączenia przedmiotu do wspólnego majątku. Jeśli jednak chciała go odrzucić, podawała mu kosz bez dna. Był on bezużyteczny i symbolizował brak zgody na małżeństwo, stając się czytelnym sygnałem dla niefortunnego zalotnika.

 

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 1

    reklama

    Dla Ciebie

    -9°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio