Ponad 300 rowerzystów i około setki biegaczy stanęło na starcie XIII Trybunalskiego Maratonu Sulejowskiego. W sobotę, 19 września, okolice Zalewu Sulejowskiego ponownie stały się areną sportowej rywalizacji. Jedni przyjechali walczyć o wynik i poprawiać swoje czasy, dla innych najważniejsze były ukończenie trasy, dobra zabawa i możliwość sprawdzenia własnych możliwości.
Trybunalski Maraton Sulejowski od lat przyciąga nie tylko mieszkańców regionu. Na starcie pojawiają się zawodnicy z różnych części województwa łódzkiego, ale także m.in. ze Świętokrzyskiego, Częstochowy czy Warszawy.
Organizujemy 13. edycję Trybunalskiego Maratonu wokół Zalewu Sulejowskiego. Rowerzyści jadą wokół całego zalewu po trasie 52 kilometrów. Półmaraton biegnie połowę trasy, a wszyscy kończą tutaj. Na trasie będzie ponad 300 rowerzystów, a biegaczy około setki – mówił Przemysław Kostrzewa ze Stowarzyszenia Cyklomaniak.
Organizator przyznaje, że liczba uczestników wciąż nie wróciła do poziomu sprzed pandemii. W najlepszych latach w zawodach rowerowych brało udział nawet 500–600 osób.
Pandemia troszeczkę popsuła frekwencję na zawodach, nie tylko naszych, ale w całej Polsce. Powoli się to odbudowuje. Do frekwencji 500–600 rowerzystów, która była wcześniej, jeszcze jest trochę daleko, ale myślę, że dwa, trzy lata i uda się ponownie do niej dojść – dodaje Przemysław Kostrzewa.
Jak zaznacza Przemysław Kostrzewa, wielu zawodników po pierwszym starcie wraca nad Zalew Sulejowski w kolejnych latach.
Większość uczestników jest z województwa łódzkiego, ale jest sporo osób ze Świętokrzyskiego, z Kielc, Częstochowy czy Warszawy. Jak ktoś już do nas przyjechał, to później zapisuje tę imprezę w kalendarzu – mówi Przemysław Kostrzewa.
Dobrym przykładem jest Zbigniew Pałubski z Milejowca. W Trybunalskim Maratonie Sulejowskim wystartował już po raz dwunasty.
Właśnie od tego maratonu zaczęło się moje ściganie. Dwanaście lat temu wystartowałem tutaj pierwszy raz. Później zobaczyłem, że w Świętokrzyskiem jest liga MT Cross Maraton, zacząłem tam jeździć i tak już tyle lat jeżdżę na rowerze – opowiada Zbigniew Pałubski.
Wcześniej Zbigniew Pałubski amatorsko grał w piłkę, jednak ze względów zdrowotnych zamienił ją na rower. Dzisiaj nie chodzi już wyłącznie o samo przekroczenie linii mety.
Dla mnie najważniejsze jest uczestnictwo i poprawienie czasu z poprzedniego roku. No i miejsce też się liczy – przyznaje Zbigniew Pałubski.
Wśród uczestników był również pan Marcin, który przyjechał z okolic Kielc. W Trybunalskim Maratonie Sulejowskim pojawił się po raz pierwszy, choć doświadczenia w ściganiu mu nie brakuje.
Ścigam się już 14 lat. Tutaj jestem pierwszy raz. Startuję między innymi w Świętokrzyskiej Lidze Rowerowej, a w tym roku zacząłem też jeździć w ultramaratonach. To również fajna sprawa – mówi pan Marcin.
Nie każdy zaczyna jednak od sportowej rywalizacji. Marcin Witek swoją przygodę z rowerem rozpoczął jako turysta.
U mnie chyba wzięło się to właśnie ze zwiedzania. Nietypowo zacząłem swoją przygodę z rowerem, bo byłem totalnym turystą. Jeździłem po okolicach Bełchatowa, zwiedzałem okolice kopalni. Pewnego razu rozmawiałem z kolegą o dystansach, które pokonuję, i powiedział: „Marcin, masz kontakt, jedź do trenera”. Pojechałem na jeden trening i spodobało mi się, że zwiedzanie trochę szybciej też jest fajne – opowiada Marcin Witek.
Inną motywację ma Łukasz Staszko.
U mnie to bardziej cyferki niż zwiedzanie. Zawsze patrzyłem na wyniki, które kiedyś miałem trochę lepsze niż obecnie, ale rower został we krwi i cały czas jeżdżę. Motywują mnie właśnie wyniki i te cyferki, które czasami udaje się osiągnąć – mówi Łukasz Staszko.
Sport potrafi być też zaraźliwy. Agnieszka Kolińska przyznaje, że do jazdy i biegania wciągnęli ją znajomi.
Marcin jest moim motywatorem, to on wkręcił mnie w jazdę rowerem i biegi. Łukasz Staszko jest moim idolem do naśladowania. Jesteśmy jednym teamem i bardzo mnie motywują. Nawet specjalnie kupiłam rower MTB – mówi z uśmiechem Agnieszka Kolińska.
W zawodach nie zabrakło również przedstawicieli Piotrkowskich Morsów. Arkadiusz Adamczyk podkreślał, że udział w takim maratonie nie musi być zarezerwowany dla wyczynowych sportowców. Potrzebne jest jednak wcześniejsze przygotowanie.
Każdy może zacząć. Nie ma tutaj jakiejś wielkiej rywalizacji, ale trzeba trochę wcześniej poćwiczyć, żeby ten dystans ukończyć, bo nie jest łatwo. Później daje to energię i nakręca do dalszej jazdy, zwiedzania Polski, a nawet Europy – mówi Arkadiusz Adamczyk z Piotrkowskich Morsów.
Znaczenie ma także odpowiedni sprzęt i bezpieczeństwo na trasie.
Sprzęt musi być dobry. Na zwykłym „Wigry III” raczej nie pojedziemy, bo można nie dojechać. Przede wszystkim ważne jest bezpieczeństwo i kask, żeby szczęśliwie dotrzeć do mety. A kiedy już się uda, jest satysfakcja i medal – dodaje Arkadiusz Adamczyk.
XIII Trybunalski Maraton Sulejowski po raz kolejny połączył sportową rywalizację z rekreacją. Dla jednych liczyły się sekundy i miejsca w klasyfikacji, dla innych pokonanie całego dystansu. Wspólny cel był jeden – dotrzeć do mety nad Zalewem Sulejowskim.
Szczegółowe wyniki XIII Trybunalskiego Maratonu Sulejowskiego – maratonu MTB, półmaratonu oraz biegu na 10 km – będą dostępne na stronie Protimer.pl.
Komentarze 15