Blisko sto osób wystartowało w marszu na 100 kilometrów w ramach piątej edycji Human Machine March or Die. Celem nie jest rywalizacja i walka o pierwsze miejsce, ale przede wszystkim pokonanie własnych ograniczeń. Uczestnicy mają 24 godziny na ukończenie wyzwania.
Wyzwanie rozpoczęło się w sobotę w Piotrkowie Trybunalskim. Trasa została wyznaczona wokół miasta i prowadzi zarówno chodnikami, jak i ścieżkami pieszymi oraz rowerowymi. Na uczestników czekają także nietypowe punkty, są to między innymi Urząd Miasta, I LO, Mediateka i Muzeum.
— Trzymać się w dobrej formie i przede wszystkim sprawdzić, ile moje ciało może wytrzymać. Najtrudniejsza będzie walka z własną głową. To, czy da się radę, czy się wytrzyma i uciszanie własnych myśli. Będę chodzić z towarzyszkami i towarzyszem. Na pewno będzie to wsparcie. Po co to robić? Żeby mieć fajne hobby, żeby mieć zajęcie, żeby trzymać się w dobrej formie i w dobrym zdrówku. No i mieć piękne wspomnienia — mówiła jedna z uczestniczek.
Każdy z uczestników ma przed sobą tę samą trasę, ale nie każdy stawia sobie taki sam cel. Jedni chcą przejść kilka pętli, inni zamierzają walczyć o pełne 100 kilometrów.
— Bo walka z samym sobą. Pokonaj samego siebie, maszeruj albo giń. To jest hasłem. Przetrwanie. Kółka, 10 kółek, takich samych. Trasa się nie zmienia, a głowa robi swoje. „Po co tu jestem? Po co ja to robię? Po co to sobie robię?”. A jednak trzeba przejść. To się okaże, bo biorę udział pierwszy raz, także nie wiem. Jeszcze nie wiem, co to znaczy Human Machine, ale się dowiem — mówiła Aleksandra Chobot.
To już piąta edycja 100 km marszu organizowanego przez Human Machine
— Jak do tej pory było zawsze 100 i dzisiaj też jest 100. Z tym tylko, że do wyboru uczestnicy mają 10-kilometrowe kółko i w każdej chwili mogą zrezygnować. Czyli po każdym kółku, 10 kilometrach, mogą się poddać. Ci, którzy wytrzymają i są w stanie, dojdą do końca. Mają na to 24 godziny. Trasa jest dookoła miasta. Również tak ją ułożyliśmy, żeby była bezpieczna, czyli pasy, ścieżki rowerowe i piesze. I wchodzimy do kilku instytucji: do Urzędu Miasta, do Chrobrego, do Mediateki, do Muzeum. Po to tylko, żeby ludziom pokazać, co ten Piotrków ma do zaoferowania. I żeby wynieśli jakieś wspomnienia, że nie tylko po gołej ulicy, ale coś zobaczyli, jakieś rzeczy, które na co dzień są może niedostępne — mówił Ludwik Konrad, organizator wydarzenia.
Komentarze 26