Blisko pięć godzin trwało przesłuchanie biegłego podczas kolejnej rozprawy w procesie Sebastiana M., oskarżonego o spowodowanie tragicznego wypadku na autostradzie A1. Obrona i sam oskarżony zadali około 200 pytań dotyczących przede wszystkim opinii uzupełniającej oraz danych z rejestratorów pojazdów. Wcześniej sąd nie zgodził się na dołączenie do akt prywatnej ekspertyzy przygotowanej na zlecenie obrony i utrzymał wobec Sebastiana M. tymczasowy areszt.
Rozprawa rozpoczęła się od wniosków formalnych. Obrona poprosiła o 30-minutową przerwę, argumentując, że dopiero zapoznała się z obszerną opinią uzupełniającą biegłego i potrzebuje czasu na jej omówienie z oskarżonym oraz przygotowanie pytań. Adwokatka Katarzyna Hebda wycofała również część wcześniej złożonych pytań, ponieważ zostały już oddalone podczas poprzednich terminów.
Przesłuchanie biegłego Michała Krzemińskiego, który analizował dane zapisane w rejestratorach pojazdów uczestniczących w wypadku około zajęło 5 godzin. Świadek już na początku zaznaczył, że nie będzie odnosił się do prywatnej ekspertyzy ani pisma złożonego przez oskarżonego, ponieważ otrzymał je dzień wcześniej i nie miał możliwości ich przeanalizowania.
Odpowiadając na pytania sądu biegły podtrzymał swoje wcześniejsze ustalenia. Wskazał, że zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdza wersji przedstawianej przez obronę, według której kierujący Kią miał zajechać drogę BMW.
– Nie znajduję potwierdzenia takiego wariantu w materiale dowodowym. Z danych uzyskanych z rejestratorów wynika, że Kia w ostatnich pięciu sekundach przed zderzeniem poruszała się torem prostoliniowym. Kierujący nie wykonywał gwałtownych ruchów kierownicą, a dane dotyczące prędkości obu pojazdów są zgodne z dokładnością do około jednego kilometra na godzinę – wyjaśniał przed sądem.
Biegły podkreślił również, że zebrane dane wskazują na najechanie BMW na tył Kii. Odniósł się także do argumentów obrony dotyczących uruchomienia bocznej kurtyny powietrznej w Kii, tłumacząc, że nie świadczy to o bocznym charakterze zderzenia, lecz wynika z konstrukcji systemów bezpieczeństwa pojazdu.
Przesłuchanie trwało blisko pięć godzin. W tym czasie obrona oraz sam Sebastian M. zadali biegłemu około 200 pytań.
Jeszcze przed rozpoczęciem przesłuchania sąd rozpoznał jeden z najważniejszych wniosków obrony. Chodziło o dopuszczenie do materiału dowodowego prywatnej ekspertyzy przygotowanej na zlecenie obrony Sebastiana M., która podważa część ustaleń śledczych.
Prokuratura sprzeciwiła się temu wnioskowi, wskazując, że opinia sporządzona przez biegłego powołanego w sprawie jest pełna, spójna i nie wymaga dalszego uzupełniania.
Sąd odmówił włączenia prywatnej ekspertyzy do akt. W uzasadnieniu wskazał, że celem takiego opracowania nie musi być realizacja celu postępowania karnego, którym jest wszechstronne i obiektywne wyjaśnienie sprawy.
Decyzja nie zmieniła jednak stanowiska obrony.
– Opinia uzupełniająca była w naszej ocenie bardzo mocno rozbieżna z opinią pierwotną i przede wszystkim z materiałem stanowiącym jej podstawę. Te ponad 200 pytań miało zweryfikować sposób opiniowania. Czy nam się to udało? Odpowiedź poznamy dopiero po spokojnej analizie protokołu rozprawy i wszystkich odpowiedzi biegłego. Już dziś mogę jednak powiedzieć, że pojawił się szereg wątpliwości dotyczących między innymi danych o kącie skrętu kierownicy, plików, które pojawiły się dopiero po trzech latach, możliwości zweryfikowania materiału źródłowego czy też tego, że biegły na podstawie ponownej interpretacji danych doszedł do zupełnie innych wniosków. Wielokrotnie słyszeliśmy również o „oczywistych omyłkach”, a naszym zdaniem wszystko to wymaga dalszej weryfikacji – mówiła po rozprawie adwokatka Katarzyna Hebda.
Jak podkreśliła, jej zdaniem wtorkowe przesłuchanie nie dało odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące samego mechanizmu wypadku.
– Tak naprawdę biegły nie powiedział dziś nic o mechanizmie powstania wypadku. Konsekwentnie odsyłał do zespołu biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. To właśnie ich opinia będzie kluczowa i dopiero po jej otrzymaniu będziemy mogli podejmować dalsze decyzje procesowe – dodała.
Obrona ponownie domagała się również uchylenia tymczasowego aresztowania wobec Sebastiana M., argumentując, że inne postępowanie prowadzone wobec oskarżonego nie powinno być podstawą do dalszego stosowania tego środka zapobiegawczego.
Prokuratura nie zgodziła się z takim stanowiskiem, wskazując, że nadal istnieje obawa ucieczki oskarżonego.
– Nie ma podstaw do tego, by oskarżony opuścił areszt. Zwłaszcza że Prokuratura w Koszalinie nadal prowadzi postępowanie dotyczące próby wyciągnięcia go z aresztu przez rodzinę w ubiegłym roku – mówił po rozprawie mec. Łukasz Kowalski, pełnomocnik rodzin ofiar.
Sąd nie uwzględnił wniosku obrony. Sebastian M. pozostaje więc w areszcie.
Zdaniem prokuratora Aleksandra Dudy wtorkowa rozprawa nie przyniosła żadnych nowych okoliczności, które mogłyby podważyć dotychczasowe ustalenia.
– W mojej ocenie biegły w całości podtrzymał swoje dotychczasowe ustalenia. Już pierwsza opinia była napisana w sposób jasny i czytelny, a dzisiaj biegły bardzo spokojnie i rzeczowo odniósł się do każdego elementu podnoszonego przez stronę przeciwną. Nadal mamy wiążący zapis EDR. Co istotne, sąd praktycznie nie miał pytań, z mojej strony również ich nie było. Biegły nie znał wcześniej pytań, odpowiadał na nie na bieżąco i uważam, że z punktu widzenia zapisów rejestratorów obraz tego, co wydarzyło się na autostradzie A1, jest bardzo jasny – powiedział.
Prokurator odniósł się również do sposobu prowadzenia obrony.
– Obrona ma oczywiście prawo prowadzić swoją linię obrony w taki sposób, jaki uzna za właściwy. Natomiast w mojej ocenie jest to strategia polegająca na mnożeniu pytań i sianiu wątpliwości wokół okoliczności, które realnie nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy. Ostatecznym celem jest prawdopodobnie odwrócenie uwagi od tego, że w wyniku działania oskarżonego trzy osoby poniosły śmierć. Dzisiejsze przesłuchanie nie zmieniło obrazu sprawy ani wniosków płynących z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego – dodał Aleksander Duda.
Również pełnomocnik rodzin ofiar uważa, że przesłuchanie biegłego potwierdziło wcześniejsze ustalenia śledztwa.
– Dzisiaj biegły odpowiadał bardzo wyczerpująco. To nie były krótkie odpowiedzi „tak” albo „nie”, ale szerokie wyjaśnienia z uzasadnieniem. Chwilami przypominało to wręcz wykład z bardzo specjalistycznej wiedzy technicznej. Oczywiście pojawiły się korekty dotyczące omyłek pisarskich czy rachunkowych, ale nie zmieniły one głównych ustaleń. Biegły jedynie doprecyzował i wzmocnił swoją opinię, potwierdzając wszystko to, co wcześniej znalazło odzwierciedlenie w materiale dowodowym i akcie oskarżenia – mówił mec. Łukasz Kowalski.
Jak dodał, rodziny ofiar mają nadzieję, że proces będzie stopniowo zbliżał się do końca.
– Za chwilę miną trzy lata od tej tragedii. To bardzo trudny i wyniszczający czas dla bliskich. Do końca sierpnia oczekujemy jeszcze na opinię zespołu biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Jeżeli wpłynie zgodnie z planem, podczas wrześniowej rozprawy będzie można przejść do kolejnego etapu postępowania. Liczymy, że proces w pierwszej instancji będzie już powoli zmierzał do końca – powiedział.
Kolejna rozprawa została wyznaczona na 21 września. Wówczas przed sądem mają zostać przesłuchani biegli z zespołu rekonstrukcji wypadków drogowych.
Komentarze 0