TERAZ16°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Dobra
reklama

Politycy, gdzie obiecany zakaz hodowli zwierząt na futro?

Ł.Michalczyk
Łukasz Michalczyk pon., 29 listopada 2021 08:12
We wrześniu minął rok od wpłynięcia do Sejmu nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt (tzw. Piątki dla Zwierząt). Mimo zaawansowanych prac nad ustawą, dużego poparcia ze strony społeczeństwa i głośnych obietnic wielu polityków ustawa została zamrożona, a w Polsce dalej legalnie funkcjonuje kilkaset ferm futrzarskich. Dlatego też z okazji kolejnego Ogólnopolskiego Dnia Bez Futra aktywiści Fundacji Viva! znów wyszli na ulice, aby przypomnieć o obiecanym zakazie i o cierpieniu zwierząt.

Wykryto bloker reklam!

Treść artykułu została zablokowana, ponieważ wykryliśmy, że używasz blokera reklam. Aby odblokować treść, proszę wyłączyć bloker reklam na tej stronie.

W Piotrkowie akcja odbyła się na ul. Słowackiego przy Galerii Focus Mall.

Komunikat partii rządzącej nie jest dla nas jasny ani spójny. Na początku prezes Kaczyński mówił, że wprowadzenie takiego zakazu to kwestia serca, a premier Morawiecki, że to ważne z powodu wrażliwości. Gdy zakaz został przegłosowany premier i prezes zamrozili prace nad ustawą, zakaz nigdy nie wszedł w życie. Prezes przekonywał też, że „każdy dobry człowiek poprze tę ustawę”. Gdy udało się osiągnąć ponadpartyjne porozumienie, minister rolnictwa, pan Ardanowski, został odwołany ze stanowiska za to, że głosował przeciwko Piątce dla Zwierząt, a teraz na stanowisko ministra rolnictwa został powołany pan Kowalczyk, który jako jeden z nielicznych także głosował przeciwko Piątce dla Zwierząt. Trudno nam pojąć tę logikę. Warto też zaznaczyć, że Jarosław Kaczyński w 1995 roku publicznie obiecał działanie na rzecz wprowadzenia zakazu hodowli zwierząt na futra w Polsce, a zakazu jak nie było, tak nie ma - mówi Mikołaj Jastrzębski z fundacji Viva!

 

W tym roku przekaz został skierowany bezpośrednio do polityków partii rządzącej, którzy rok temu złożyli wiele obietnic, ale żadnej z nich niestety nie dotrzymali. Hasła na planszach przypominają górnolotne słowa, które padły w ich wypowiedziach w tamtym czasie, za którymi nie poszły jednak czyny. Minął rok, a my ciągle pytamy rządzących, gdzie ta obiecywana dobra zmiana dla zwierząt? – dodaje Malwina Malinowska, koordynatorka kampanii antyfutrzarskiej Jutro Będzie Futro Fundacji Viva!

Aktywiści przypominają też, że Andrzej Duda w 2015 roku złożył pisemną deklarację, w której zobowiązał się do składania prezydenckich inicjatyw ustawodawczych na rzecz zwierząt oraz wspierania prozwierzęcych organizacji. – Pan prezydent nabrał wody w usta i nigdy nie złożył ani jednej takiej inicjatywy, konsekwentnie też odmawia spotkań przedstawicielom organizacji prozwierzęcych. Gościł za to w Pałacu Prezydenckim futrzarzy. Trudno dostrzec tu dobrą wolę i wrażliwość, o której tak chętnie wspominali politycy obozu rządzącego. A przecież mówimy o cierpieniu milionów zwierząt – przypomina Jastrzębski.

 

Akcje uliczne odbyły się w całej Polsce – w Warszawie, Poznaniu, Łodzi, Bydgoszczy, Wrocławiu, Trójmieście, Rzeszowie, Katowicach, Białymstoku, Lesznie, Piotrkowie Trybunalskim i w Krakowie.

 

Fundacja Viva! od 2011 roku czynnie walczy o wprowadzenie zakazu hodowli zwierząt futerkowych w Polsce. Za wprowadzeniem zakazu są nie tylko obrońcy zwierząt, ale też mieszkańcy miejscowości, w których znajdują się fermy.

Każdego roku w Polsce w brutalny sposób zabija się na futro 6 mln zwierząt. Pod tym względem jesteśmy na drugim miejscu w Europie, a trzecim na świecie. Inne kraje zakazują tego procederu, a nawet, ze względu na podatność norek na covid, wręcz przyspieszają wprowadzanie zakazów w życie. Coraz więcej światowych marek modowych rezygnuje z futer naturalnych, a my tymczasem zostajemy w tyle. Niemal 100% produkowanych u nas futer jest eksportowanych na wschód, a w Polsce zostają śmieci, smród, muchy, skażona gleba, woda i powietrze – mówią aktywiści.

reklama

Komentarze 37

~Bezdomny od Rydzyka (gość)

30.11.2021 17:18

Gdyby to było złe,pan bóg stworzyłby to inaczej.


~Człowiek pierwotny (gość)

30.11.2021 12:09

A co z Indianami z obu Ameryk, Móużrzszynami z Afryki, szczególnie Pigmejami, Zulusami, Mandingo, Mazakami, Berberami, Tuaregami, Beduinami, Azjatami, szczególnie z tymi z Syberii, np.: Jakutami, Lapończykami, Aborygenami z Australii, Eskimosami i innymi. Polują i hodują zwierzęta i na zwierzęta; jedzą ich mięso, a futra i skóry wykorzystują na odzież i budowy namiotów. Im też zabronicie tradycji i źródeł utrzymania, i przeżycia, w trudnych warunkach klimatycznych? Jeżeli tak, to udajcie się tam i protestujecie, to zobaczymy jak Was potraktują? Będą się śmiać jak z wariatów, czy uśmiech politowania, albo oklep tyłków będzie. Świat oszalał i idzie w bardzo złą stronę.



~łosiedlowy łoś (gość)

30.11.2021 00:35

Ten temat wraca tu co jakiś czas. Kiedyś tutaj pozwoliłem sobie rozwinąć temat szerzej, ale nie chce mi się powtarzać tego samego. W sporej części moja wypowiedź pokrywała się z tym, co napisał tutaj ~Traper z Syberii i Kanady (masz chłopie sporo racji!). Problem z futrami jest bardziej złożony, niż się na pozór wydaje. Ta branża stanowi również "system utylizacji" dla odpadów z przemysłu mięsnego i rybnego przeznaczonego dla ludzi. Dzięki temu mięso jest tańsze - firmy podniosłyby ceny, gdyby musiały dodatkowo płacić za "utylizację" odpadów prowadzoną w inny sposób.
Żal mi tych zwierzaków, serio. Jeszcze bardziej żal mi psów i kotów zjadanych w różnych krajach (najbliższym takim krajem jest... Szwajcaria!). Ale z przyczyn czysto formalnych i technicznych nie da się uratować zwierzaków na całym świecie. Nie byłoby produkcji futer, gdyby nie było popytu na nie. Może niech ci aktywiści apelują do pań, wszak to one głównie lubują się w futrach?
Wierzę, że ci młodzi ludzie mają szczere intencje. Wiem też, że są manipulowani przez ludzi, którzy mają interes w tym, aby ta branża w Polsce upadła. Lukę na rynku zajmie konkurencja, a do innych krajów te osoby nie pojadą urządzać takich protestów. Tak to działa. Głoszenie ideałów służy wyłącznie przeforsowaniu pewnych rozwiązań, aby ktoś mógł zarobić. O skali ogłupiania świadczy przylepienie norkom "podatności na covid" - wszak dziś w walce z covidem można poświęcić nawet wyższe wartości, niż norki, nieprawdaż?
Likwidacja hodowli zwierząt futerkowych przetrze szlaki dla likwidacji innych hodowli. Nie wierzycie? Wspomnicie kiedyś moje słowa. Założenia globalistów są takie, że człowiek ma żreć roślinki i robactwo, i pierwsze kroki w tym kierunku już są poczynione. A jak już zostanie to wdrożone, to się okaże, że tych roślinek i robactwa nie dla każdego wystarczy... A media jeszcze niedawno pokazywały obrazy z Korei Północnej, gdzie głodni ludzie zrywali trawę, oficjalnie dla trzymanych w domach królików. Takie będą skutki "zielonej polityki". Ale wszystko oczywiście dla "ochrony planety" - też z założenia szczytny cel, nieprawdaż? I też dla forsowania tej "ochrony planety" masowo protestują "młodzi aktywiści". A za kulisami "starsi i mądrzejsi" pociągają za sznureczki i śmieją się do rozpuku.
Pozdrawiam myślących i zwierzaki (te jadalne, i niejadalne też).


~Łomatuchno (gość)

29.11.2021 23:59

Nie po to wtedy ludzie wyszli na ulice. J.. ...


~Ep (gość)

29.11.2021 21:45

Politycy to zawodowi kłamcy. Cały czas się o tym przekonujemy


reklama

Dla Ciebie

16°C

Pogoda

Kontakt

Radio