TERAZ 11°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Bardzo dobra
reklama NaturoBank - Blisko Ciebie

Spór zbiorowy w MZK w Piotrkowie. Prezydent o możliwej likwidacji spółki, problemach TBS i milionach na kogenerację

I.Stachaczyk
Iwo Stachaczyk pon., 2 marca 2026 08:59

Spór zbiorowy w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym, możliwa likwidacja spółki, zagrożona inwestycja TBS przy Nowym Świecie i wielomilionowa kogeneracja w elektrociepłowni – o tych sprawach prezydent Piotrkowa Juliusz Wiernicki mówił w rozmowie na antenie radia Strefa FM w programie „O tym się mówi”.

Spór zbiorowy w MZK w Piotrkowie. Prezydent o możliwej likwidacji spółki problemach TBS i milionach na kogenerację

Spór zbiorowy w MZK. „Ja nie mogę ręcznie sterować”

Najwięcej miejsca poświęcono sytuacji w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym, gdzie trwa spór zbiorowy. Oficjalnie chodzi o podwyżki na poziomie około 4 procent.

Prezydent już na początku zaznaczył, że formalnie nie jest stroną konfliktu.

Ja nie powinienem tutaj zbyt dużo komentować, ponieważ spór zbiorowy, jakkolwiek nieuzasadniony, dotyczy tak naprawdę samej spółki, czyli zarządu w postaci pana prezesa oraz pracowników. Ja ani w świetle prawa, ani w świetle permanentnego systemu nie jestem stroną tego sporu – mówił.

Podkreślał, że miasto jako właściciel sprawuje nadzór właścicielski, ale nie zarządza spółką operacyjnie.

Ja wiem, że panuje takie przeświadczenie, że prezydent może ręcznie sterować zatrudnieniem w jednostkach albo rozwiązywaniem problemów w spółkach. No nie. Od tego są osoby zatrudnione w danej spółce, w postaci prezesa, który zarządza tą spółką. Nad prezesem funkcję kontrolną sprawuje rada nadzorcza – tłumaczył.

Jednocześnie przyznał, że o sporze dowiedział się z mediów.

Nie było rozmowy żadnej z organem właścicielskim, który ja reprezentuję, a z mediów dowiaduję się o sporze zbiorowym i o tego typu historiach. To jest trochę, delikatnie mówiąc, niepoważne i nie wygląda jak próba naprawy relacji – ocenił.

Ponad 20 milionów rocznie i „fatalny stan kapitałowy”

Prezydent odniósł się do finansów spółki. Jak wyjaśnił, MZK co roku przedstawia kalkulację tzw. ceny wozokilometra – kosztu świadczenia usług komunikacyjnych.

– Spółka przedstawia swoje oczekiwania, ile potrzebuje, żeby móc zapewniać komunikację miejską. My te pieniądze systematycznie przekazujemy. To jest ponad 20 milionów złotych rocznie – mówił.

Mimo to sytuacja kapitałowa spółki jest – jak podkreślił – bardzo trudna.

Pod kątem kapitałowym spółka MZK jest w fatalnym stanie. My musimy zarządzać problemem, czy kryzysem w tej chwili – zaznaczył.

W kontekście żądań podwyżkowych wskazał również na dane dotyczące wynagrodzeń.

– Ja dowiaduję się z mediów, że kierowcy zarabiają najniższą krajową, a dane, które ja mam, pokazują, że średnia pensja w spółce, bez uwzględnienia premii jubileuszowych i frekwencyjnych, wynosi niecałe 8 tysięcy złotych brutto. Dział mechaników to ponad 7,5 tysiąca, kierowcy około 7,5 tysiąca złotych brutto – wyliczał.

I ostrzegł:

– Jeśli nie podejmiemy radykalnych działań naprawczych w spółce, to nie będziemy rozmawiali o podwyżkach jakichkolwiek, tylko będziemy musieli rozmawiać w ogóle o fakcie istnienia spółki.

Likwidacja spółki? „Czekamy na plan naprawczy”

W przestrzeni publicznej pojawiły się spekulacje o możliwej likwidacji MZK i powołaniu nowego podmiotu. Prezydent nie wykluczył żadnego scenariusza, ale podkreślił, że najpierw potrzebny jest plan naprawczy.

Czekamy na opracowanie planu naprawczego, żeby nikt nie oskarżył mnie o jakąś złą wolę i żeby nikt nie oskarżył prezesa bądź kogokolwiek o złą wolę. Jeśli ten plan pomoże nam w naprawieniu sytuacji finansowej spółki, to spółka dalej będzie istniała. Ale potrzebujemy do tego dobrej woli pracowników – mówił.

Dodał, że inne samorządy mają już doświadczenia z likwidacją spółek komunalnych.

– Jeśli tej woli nie będzie, inne samorządy już znają sytuację, w której spółka była likwidowana – zaznaczył.

Plan B i obawa przed paraliżem miasta

W przypadku eskalacji konfliktu i ewentualnego strajku zagrożona byłaby ciągłość komunikacji miejskiej.

– Oczywiście, że mamy plan B, bo musimy mieć zawsze plan B. Natomiast mam nadzieję, że uda nam się porozumieć i że pracownicy wyrażą wolę naprawy sytuacji w spółce – mówił prezydent.

Podkreślił też, że jego priorytetem jest interes mieszkańców.

– Zobowiązałem się przed mieszkańcami, że będę dbał o interes miasta i mieszkańców i to jest dla mnie najważniejszy priorytet – podsumował.

TBS i zagrożona inwestycja przy Nowym Świecie

W rozmowie pojawił się także temat zmiany prezesa Towarzystwa Budownictwa Społecznego. Jak przyznał Juliusz Wiernicki, inwestycja przy ul. Nowy Świat była realnie zagrożona.

– Nowy prezes stanął na wysokości zadania, zakasał rękawy i bardzo mocno wziął się do pracy. Dzięki temu oraz naszej interwencji i wsparciu z Banku Gospodarstwa Krajowego ta inwestycja nie jest zagrożona – mówił.

Jednocześnie potwierdził, że problemy były poważne.

– Nie mieliśmy komfortowej sytuacji, jeśli chodzi o finansowanie inwestycji, którą spółka rozpoczęła. Nowy prezes wykazał bardzo duże problemy dotyczące pewnych inwestycji i musieliśmy bardzo szybko działać – podkreślał.

Nie chciał jednoznacznie oceniać działań poprzedniego prezesa.

– Nie poczuwam się do tego, by oceniać, czy to była kwestia zarządzania, dobrej woli czy nadziei, że „jakoś to będzie”. Faktem jest, że musieliśmy interweniować – mówił.

Kogeneracja w elektrociepłowni. „To ogromny sukces”

Zdecydowanie lepiej – w ocenie prezydenta – wygląda sytuacja w elektrociepłowni. Kluczowa jest inwestycja w kogenerację.

– Jeśli miasto musi włożyć około 33–35 milionów złotych w inwestycję, a na przestrzeni następnych 15 lat premia kogeneracyjna może sięgnąć ponad 130 milionów złotych, to matematyka jest prosta – argumentował.

Podkreślił, że to zabezpieczenie finansowe niezależne od tego, kto będzie w przyszłości rządził miastem.

Wspomniał również o projekcie klastra energetycznego i Smart City.

– Mamy XXI wiek i będziemy do tego dążyli. Udało się pozyskać 3,5 miliona złotych na Smart City. Ale jednocześnie musimy mierzyć się z codziennymi problemami – w szkołach przeciekają dachy, Sanepid wyłącza pomieszczenia z użytkowania. To są wyzwania dnia codziennego – zaznaczył.

Wodociągi: trudna sytuacja, ale porozumienie

Na koniec rozmowy poruszono temat wodociągów. Tam również sytuacja finansowa nie jest łatwa, jednak – jak podkreślił prezydent – udało się wypracować porozumienie z pracownikami.

– Pracownicy po rozmowie z prezesem potrafili się porozumieć. Wykazali dużą wyrozumiałość, że sytuacja finansowa nie jest łatwa, że trzeba przyjrzeć się, gdzie można wprowadzić oszczędności albo wypracować zysk i wtedy rozmawiać o podwyżkach – mówił.

Zaznaczył, że w wodociągach i MZK obowiązuje ten sam układ zbiorowy pracy, jednak postawa załogi była odmienna.

Rozmowa pokazała, że przed miastem stoi kilka poważnych wyzwań – od stabilizacji sytuacji w komunikacji miejskiej, przez zabezpieczenie inwestycji mieszkaniowych, po wielomilionowe projekty energetyczne. Najbardziej palącą kwestią pozostaje jednak przyszłość MZK i odpowiedź na pytanie, czy uda się uniknąć scenariusza, który mógłby sparaliżować miasto.

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 39

    reklama

    Dla Ciebie

    11°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio