TERAZ 2°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Umiarkowana
reklama Wolmed 2025

W MZK wrze. Związki wchodzą w spór zbiorowy, w tle podwyżki i infrastruktura dla elektrycznych autobusów

W Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym w Piotrkowie wrze. Rozpoczął się spór zbiorowy. Związki zawodowe domagają się kilkuprocentowej podwyżki wynagrodzeń. Zarząd zaproponował 1 proc. oraz powrót do rozmów w drugiej połowie roku. Porozumienia nie ma, sprawa trafia do mediacji, a w tle pojawia się realna groźba strajku. Czy w konsekwencji autobusy w Piotrkowie nie wyjadą na ulice miasta?

Zawiadomienie o wszczęciu sporu zbiorowego zostało złożone 20 lutego. Związki argumentują, że coroczna regulacja płac o wskaźnik inflacji jest gwarantowana w układzie zbiorowym i była dotąd stosowana. 

To nie są dodatkowe podwyżki, tylko realizacja zapisów układu zbiorowego – mówią związkowcy,

 Marcin Górnicki – przewodniczący Związków Zawodowych „Niezależni” w MZK  oraz Zbigniew Wiśniewski – przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność”

 

Ich zdaniem brak waloryzacji wynagrodzeń oznacza złamanie wcześniejszych ustaleń.

Zarzuty wobec prezesa i napięte relacje

Podczas rokowań pracodawca zaproponował wzrost wynagrodzeń o 1 proc. od stycznia 2026 r. oraz odroczenie dalszych rozmów do drugiego półrocza. Propozycja została odrzucona, a strony podpisały protokół rozbieżności.

Związkowcy otwarcie krytykują sposób zarządzania spółką przez obecnego prezesa. Twierdzą, że od początku jego kadencji relacje z załogą i organizacjami związkowymi są napięte. Wskazują m.in. na – ich zdaniem – lakoniczne odpowiedzi na pisma oraz brak realnego dialogu. Podnoszą także kwestie organizacyjne i finansowe: likwidację sprzedaży gazu na zakładowej stacji paliw, ograniczenie zatrudnienia, zmiany kadrowe przy jednoczesnym nacisku na cięcie kosztów.

Pracownicy zwracają również uwagę na sytuację płacową części pracowników. Jak relacjonują, nowo zatrudnieni kierowcy – w zależności od stażu i liczby przepracowanych godzin – mają otrzymywać wynagrodzenie niewiele wyższe od płacy minimalnej. Podkreślają przy tym specyfikę pracy: wczesne godziny rozpoczęcia zmian, praca w weekendy i święta oraz odpowiedzialność za bezpieczeństwo pasażerów.

Mniej wozokilometrów, mniej pracy, mniejsze wpływy?

Wśród zarzutów kierowanych pod adresem zarządu pojawia się również kwestia ograniczania tzw. wozokilometrów, czyli liczby kilometrów realizowanych przez autobusy w ramach zlecenia miasta.

Zdaniem związkowców zmniejszanie liczby kursów przekłada się bezpośrednio na sytuację finansową spółki i pracowników.

Jeśli ogranicza się wozokilometry, to automatycznie spada zapotrzebowanie na pracę kierowców i wpływy do spółki. A później słyszymy, że trzeba ciąć koszty, bo brakuje pieniędzy – mówią przedstawiciele związkowców.

Związkowcy podnoszą, że przy rosnących kosztach utrzymania taboru – zwłaszcza autobusów elektrycznych – ograniczanie pracy przewozowej może w ich ocenie pogłębiać problemy finansowe zamiast je rozwiązywać.

Wskazują także, że część kierowców rozliczana jest w oparciu o przepracowane godziny, dlatego zmniejszenie liczby kursów może odbijać się na wysokości ich wynagrodzeń.

Elektryczne autobusy: rozwój czy problem organizacyjny?

Jak podnoszą przedstawiciele związków zawodowych, do zajezdni trafiły już autobusy elektryczne, a w najbliższym czasie ma pojawić się kolejnych kilkanaście pojazdów. Ich zdaniem problemem nie jest sama idea inwestowania w nowoczesny, ekologiczny tabor, lecz – jak twierdzą – brak odpowiedniego przygotowania infrastruktury.

Związkowcy wskazują, że obecnie dostępne są trzy ładowarki, z czego jedna – według ich relacji – ma regularnie sprawiać problemy techniczne. Ich zdaniem liczba punktów ładowania jest niewystarczająca w stosunku do planowanej liczby autobusów.

Przy większej liczbie elektryków będziemy zmuszeni do ciągłego przełączania i przestawiania pojazdów, niezależnie od warunków pogodowych i pory dnia. To może generować dodatkowe utrudnienia organizacyjne – mówią.

W ich opinii po zakończeniu gwarancji, koszty serwisowania elektryków mogą być znaczące, co przy obecnej kondycji finansowej spółki budzi dodatkowe obawy.

Groźba strajku. „Nie chcemy, ale możemy”

Spór formalnie dotyczy warunków płacy, dlatego – zgodnie z ustawą – przechodzi teraz w etap mediacji. Związki przekazały pismo do Urzędu Miasta i czekają na wyznaczenie mediatora.

Na tym etapie deklarują wolę porozumienia. Nie wykluczają jednak dalszych kroków.

Nie chcemy utrudniać życia mieszkańcom, ale jeśli nie będzie innego wyjścia, możliwe jest referendum strajkowe – zapowiada przewodniczący Zbigniew Wiśniewski.

Nie chcielibyśmy organizować strajku ze względu na mieszkańców, ale jeżeli zostaniemy do tego zmuszeni, to na pewno taka możliwość jest brana pod uwagę. Na dziś chcemy jeszcze szukać porozumienia- dodaje Marcin Górnicki.

Jeśli mediacje zakończą się bez porozumienia, sporządzany jest protokół rozbieżności, co otwiera drogę do kolejnych kroków. Aby strajk był legalny, związek musi przeprowadzić referendum – udział w nim musi wziąć co najmniej 50 proc. pracowników, a większość głosujących musi poprzeć strajk. Następnie pracodawca musi zostać poinformowany o terminie protestu co najmniej 5 dni wcześniej.

Ustawa przewiduje także inne formy nacisku, np. akcję protestacyjną, która nie oznacza całkowitego wstrzymania pracy.

Sprawa dotyczy 118 pracowników spółki i może mieć bezpośredni wpływ na funkcjonowanie komunikacji miejskiej w Piotrkowie.

Związkowcy wskazują także na redukcję etatów w administracji oraz – ich zdaniem – tworzenie nowych stanowisk, które generują dodatkowe koszty, m.in wskazują na nowe stanowisko koordynatora w spółce. Choć formalnym przedmiotem sporu zbiorowego jest realizacja zapisów układu zbiorowego pracy i waloryzacja wynagrodzeń, to rozmowy z przedstawicielami załogi pokazują, że konflikt ma szersze tło. Obejmuje ono ocenę polityki finansowej, inwestycyjnej i kadrowej prowadzonej przez obecne kierownictwo.

O stanowisko w sprawie nowych autobusów, funkcjonowania stacji paliw oraz sytuacji finansowej spółki zwróciliśmy się do prezesa MZK oraz do Urzędu Miasta. Prezes Cezary Włodarczyk zapowiedział odnieść się do sytuacji w przyszłym tygodniu, natomiast Urząd Miasta podkreśla, że nie jest stroną w sporze. 

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 11

    reklama

    Dla Ciebie

    2°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio