29 marca, w Dniu Metalowca, ulicami Piotrkowa Trybunalskiego po raz trzeci przeszedł nietypowy, ale coraz bardziej rozpoznawalny marsz lokalnej społeczności fanów ciężkich brzmień. Wydarzenie z roku na rok przyciąga coraz więcej uczestników i pokazuje, że metalowa scena w mieście – choć niszowa – wciąż żyje i się rozwija.
Marsz, jak co roku, rozpoczął się w parku im. Jana Pawła II, w miejscu znanym lokalnie jako „Krzywda”. To nieprzypadkowa lokalizacja – jak podkreślają organizatorzy, historycznie była ona ważnym punktem spotkań dla subkultur rockowych i metalowych w mieście.
Dzisiaj jest 29 marca, Dzień Metalowca. Świętujemy już trzeci rok w ten sposób – mówi jeden z organizatorów, Franciszek Snopek. – Chcemy wykorzystać to święto, żeby zrobić coś fajnego dla naszej subkultury.
Uczestnicy, w charakterystycznych dla tej subkultury strojach, ruszyli następnie w kierunku ulicy Metalowców, która stała się symbolicznym celem wydarzenia. Jak podkreślają inicjatorzy, marsz ma przede wszystkim charakter integracyjny i ma pokazać, że młoda scena muzyczna w Piotrkowie istnieje i ma się dobrze.
Jak widać, jest masa uśmiechniętej młodzieży. Co roku pojawiają się nowe osoby, powstają też nowe zespoły. Scena żyje – mówią uczestnicy.
Wśród obecnych nie zabrakło również lokalnych muzyków. Reprezentowane były różne odmiany metalu – od black metalu po thrash. Wspomniano m.in. o solowym projekcie „Errol” oraz zespołach "Laggard" i "Metanol", co – zdaniem organizatorów – pokazuje rosnącą różnorodność i potencjał lokalnej sceny.
Jednocześnie uczestnicy zwracają uwagę, że mimo aktywności młodych muzyków, w mieście wciąż brakuje przestrzeni do rozwoju tego typu inicjatyw.
Mamy nadzieję, że z biegiem czasu Piotrków zacznie bardziej doceniać tę scenę i zespoły będą miały gdzie grać – podkreślają.
Marsz metalowców odbywa się co roku 29 marca i – jak zapowiadają organizatorzy – stanie się stałym elementem lokalnego kalendarza wydarzeń. Już teraz zapraszają na kolejną edycję.
Komentarze 0