Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przywłaszczenia dopłat rodziców do obozów, które organizował wasz klub, sprzedania meczu i żądania korzyści za transfer zawodnika do zagranicznego klubu. Jak ta sprawa wpływa na sam klub i tych, którzy go wspierają, czyli sponsorów?
www.dziennik.lodz.pl
Wykryto bloker reklam!
Treść artykułu została zablokowana, ponieważ wykryliśmy, że używasz blokera reklam. Aby odblokować treść, proszę wyłączyć bloker reklam na tej stronie.
Tomasz Zwierzchowski: - Sponsorzy wiedzą o całej sytuacji, czytają gazety. Każdy ubolewa nad tym, co się stało. Ale ci ludzie zawsze mieli i wciąż mają do nas zaufanie. Budżet naszego klubu to 2 mln zł, a praktycznie do dyspozycji półtora miliona złotych. To jedna ósma tego, czym dysponują kluby ekstraklasy z Płocka czy Kielc, które my pokonujemy na parkiecie. Ludzie wiedzą z jakim wysiłkiem i poświęceniem budowaliśmy pozycję Focus Park-Kipera i żadne doniesienie do prokuratury zgorzkniałego byłego członka zarządu, który sam nic dla klubu nie robił, a teraz chce go zniszczyć, tego nie zmieni.
Każdy zadaje sobie jednak pytanie, czy to tylko kalumnie wyrzuconego i szukającego odwetu działacza, czy też coś jest na rzeczy, skoro prokuratura wszczęła śledztwo...
- Poczekajmy, prokuratura prowadzi postępowanie, policja przesłuchuje ludzi, ale nie wiadomo komu i czy w ogóle będą stawiane jakieś zarzuty. Z obozami rzeczywiście może być coś na rzeczy, bo odpowiadał za nie ten, który dziś donosi, zbierał pieniądze.
Ta sprawa pana nie martwi?
- Osobiście jestem spokojny. Nie mam się czego wstydzić. Żadnych pieniędzy nikt nie ukradł. Sam sześć lat grałem za darmo, serce dla klubu oddałem. Ciężko harowaliśmy na to, z czego dziś miasto może być dumne. Mimo mizernego budżetu, mamy czwarte miejsce w ekstraklasie. Dochowaliśmy się siedmiu grup młodzieżowych i wszyscy się cieszą, i rodzice i dzieciaki. Niektórzy jednak wolą siedzieć przed telewizorem, sączyć jad, zazdrościć i patrzeć komu by tu kłodę pod nogi rzucić. Taką mamy mentalność.
Komentarze 8