Edukacja zdrowotna będzie w szkołach przedmiotem obowiązkowym, natomiast udział w części dotyczącej zdrowia seksualnego jest dobrowolny. Mimo to właśnie wokół seksualności, płci i wychowania dzieci koncentrowała się konferencja prasowa „Patriotów ponad podziałami” w Piotrkowie. Organizatorzy nie tylko krytykowali nowe zajęcia, ale również rozdawali mieszkańcom gotowe oświadczenia dotyczące rezygnacji z udziału w zajęciach. Część osób, którym je wręczano, nie wiedziała nawet, czego dokładnie dotyczy formularz.
Podczas konferencji organizatorzy przekonywali, że sprzeciwiają się „seksualizacji” dzieci i obawiają się pojawienia w szkołach treści dotyczących gender. Nie przedstawili jednak konkretnego zapisu podstawy programowej, który potwierdzałby te zarzuty. Ich argumentacja opierała się przede wszystkim na obawach dotyczących tego, jakie treści – ich zdaniem – mogą być przekazywane uczniom.
Dziennikarka zwróciła uwagę, że edukacja zdrowotna obejmuje m.in. zdrowie fizyczne i psychiczne, aktywność fizyczną, dojrzewanie, relacje społeczne, bezpieczeństwo w internecie, profilaktykę uzależnień, pierwszą pomoc oraz ochronę własnych granic. W ich ocenie problemem jest możliwość wykorzystania tych zagadnień do przekazywania treści, z którymi część rodziców może się nie zgadzać.
Podczas konferencji pojawił się również zarzut dotyczący telefonów komórkowych w szkołach. Organizatorzy sugerowali, że ograniczenie możliwości korzystania z telefonów może utrudnić rodzicom kontrolowanie tego, co dzieje się podczas zajęć.
Kolejną rzeczą jest to, że wraz z edukacją seksualną do szkół wchodzi zakaz wnoszenia telefonów. I wydaje nam się, że to nie jest przypadek. Dzisiaj małe dziecko idące do szkoły ma możliwość nagrać, jaki gość przychodzi na edukację zdrowotną. Gdy nie będzie telefonu, takich dowodów do domu nie przyniesie, a rodzic, który pójdzie do dyrektora ze skargą, usłyszy, że: panie, to był normalny facet. Tak, normalny facet, tyle że w kiecce - mówił Grzegorz Adamus.
Podczas konferencji głos zabrał również radny Łukasz Janik, który przekonywał, że za edukacją zdrowotną kryje się szerszy proces zmian światopoglądowych. Wprost mówił o „przemycaniu ideologii gender”.
W naszej ocenie jest to przemycanie ideologii gender. A teraz jeszcze edukacja zdrowotna, zdrowie seksualne, oczywiście można powiedzieć, piękna nazwa przedmiotu. Natomiast musimy wiedzieć, że zadaniem tego przedmiotu będzie wypaczenie naszych najmniejszych mieszkańców, zarówno Piotrkowa, jak i powiatu piotrkowskiego, jak również całej Polski - mówił Łukasz Janik.
Janik został zapytany, czy może wskazać konkretne zapisy, które miałyby potwierdzać jego obawy. Nie podał konkretnego punktu podstawy programowej. Odpowiadał, że jego zdaniem kierunek zmian wynika z działań obecnego rządu oraz szerszych przemian zachodzących w Europie.
"Patrioci ponad podziałami" przekonywali, że podczas zajęć dzieci mogą spotkać się z treściami, które będą podważały tradycyjne rozumienie płci oraz rodziny. Wskazywali również na obawy dotyczące tego, w jaki sposób nauczyciele mieliby rozmawiać z uczniami o ich tożsamości i relacjach z innymi osobami.
Pani nauczycielka będzie się pytała, czy Ty się czujesz chłopcem, czy dziewczynką. Ania, ja wiem, że jesteś dziewczynka, ale może jesteś chłopiec. Tam też będzie gadanie o tym, że każdy człowiek jest jednakowy, że dwoje mężczyzn może zaadoptować dzieci, bo w końcu to miłość jest najważniejsza. Nie, bo małe dzieci muszą zdobywać odpowiednie wzorce. I tych wzorców nie da tata i tata. Bo normalna rodzina to chłopak i dziewczyna, czyli kobieta i facet - wyliczał Grzegorz Adamus.
Zapytani o konkretny przykład związany z dojrzewaniem: czy 10-letni chłopiec powinien wiedzieć, czym jest miesiączka. Uczestnicy odpowiedzieli, że sam w tym wieku takiej wiedzy nie posiadał, a następnie przekonywał, że tego rodzaju informacje powinny być przekazywane dziecku przez matkę.
Żyję normalnie, zwariowany nie jestem, a miałem 10 lat, nie wiedziałem, co to jest miesiączka. I nie było mi to do życia potrzebne. To facet powinien zdobywać tę wiedzę w wieku 18, 20 lat. A może wcale. Od tego jest matka, żeby tłumaczyła dziecku czym jest miesiączka, żeby wprowadzała to młode dziecko w wiek dorosłości. A nie, tak jak powiedziałem wcześniej, facet przebrany w sukienkę - mówił Grzegorz Adamus.
Poza samą konferencją organizatorzy przygotowali również gotowe oświadczenia dla rodziców dotyczące rezygnacji dziecka z udziału w zajęciach dotyczących zdrowia seksualnego. Nie wszyscy mieszkańcy, którzy otrzymywali przygotowane deklaracje, mieli jednak pełną wiedzę na temat zmian, których dotyczyły. Jedna z kobiet, która przyjęła formularz, przyznała w rozmowie, że nie zna jeszcze dokładnie założeń nowych zajęć i przed wydaniem opinii musiałaby zapoznać się z ich programem. Jednocześnie przyznała, że nie ma dzieci w wieku szkolnym.
- Wszystko ma swoje granice, więc myślę, że zależy jakie treści będą przekazywane, w jakim wieku, bo każda informacja ma swojego odbiorcę w danym wieku. Uważam, że o tym powinni decydować rodzice. Przede wszystkim rodzice, czy chcą tego, czy nie chcą. Nie jestem jeszcze w temacie tak bardzo głęboko, więc musiałabym dobrze poczytać, żeby się dokładnie wypowiedzieć. Uważam, że rodzice powinni mieć pieczę nad tym, jakie informacje dotyczą dzieci. Tak uważam - mówiła mieszkanka.
Edukacja zdrowotna od roku szkolnego 2026/2027 jest przedmiotem obowiązkowym w szkołach. Jej zakres jest znacznie szerszy niż samo zdrowie seksualne. Zajęcia obejmują m.in. zdrowie fizyczne i psychiczne, zasady prawidłowego odżywiania, aktywność fizyczną, higienę, dojrzewanie, budowanie relacji, bezpieczeństwo, przeciwdziałanie uzależnieniom, korzystanie z internetu i mediów cyfrowych, a także udzielanie pierwszej pomocy.
W ramach przedmiotu uczniowie mogą również zdobywać wiedzę dotyczącą zmian zachodzących w okresie dojrzewania, zdrowia reprodukcyjnego, odpowiedzialnych relacji czy ochrony własnych granic. Nie oznacza to jednak, że wszystkie te zagadnienia stanowią osobny, obowiązkowy blok dotyczący seksualności.
Ważne jest rozróżnienie dwóch kwestii, które podczas konferencji często pojawiały się obok siebie. Sam przedmiot edukacja zdrowotna jest obowiązkowy, natomiast udział ucznia w części dotyczącej zdrowia seksualnego jest dobrowolny. Rodzic może zdecydować, że dziecko nie będzie uczestniczyło w tych zajęciach.
Komentarze 0