Concordia Piotrków Trybunalski zremisowała z ŁKS-em III Łódź w meczu 9. kolejki IV ligi. Spotkanie zakończyło się wynikiem 0:0. Piotrkowianie wywalczyli jeden punkt, choć w drugiej połowie mieli kilka bardzo dobrych okazji do zdobycia bramki. W końcówce musieli też grać w osłabieniu, bo czerwoną kartkę otrzymał Kacper Górski.
Mogły być trzy punkty, a w pewnym momencie wydawało się, że możemy stracić nawet ten jeden – mówił po spotkaniu trener Concordii Ireneusz Komar.
Szkoleniowiec przyznał, że spotkanie było wyrównane i długo wszystko wskazywało na to, że o jego losach może zdecydować jedna bramka.
– Mecz troszeczkę falował. Było widać po pierwszej połowie, że to będzie mecz do pierwszej bramki. Ta drużyna, która wygra ten mecz, wygra – podsumował Komar.
Po przerwie Concordia miała bardzo dobry fragment. W ciągu kilku minut gospodarze stworzyli sobie kilka dogodnych sytuacji. Piłka trafiła między innymi w słupek, była również sytuacja sam na sam. Żadnej z okazji nie udało się jednak zamienić na gola.
Mieliśmy w drugiej połowie bardzo dobry moment, gdzie stworzyliśmy sobie w kilka minut parę sytuacji. Mieliśmy tam słupek, później sytuację sam na sam. Natomiast końcówka... Kacper Górski dostał drugą żółtą kartkę, w konsekwencji czerwoną – relacjonował trener.
Grająca w osłabieniu Concordia musiała w końcówce odpierać ataki ŁKS-u III.
– ŁKS gdzieś tam nas przycisnął. Może nic z tego nie miał, ale nerwowość była – przyznał Komar.
Trener zwrócił również uwagę na dużą liczbę kartek pokazanych przez arbitra.
– Z tego, co zauważyłem, sędzia dzisiaj bardzo dużo tych kartek wręczał obu drużynom. No tak sobie postawił poprzeczkę. Nie mnie to oceniać – powiedział.
Dla Concordii był to dopiero drugi zdobyty punkt w ostatnich meczach. Szkoleniowiec podkreśla jednak, że w obecnej sytuacji drużyna musi docenić każdy punkt.
Z jednej strony jest niedosyt, że tylko zremisowaliśmy. Z drugiej strony, w naszej sytuacji, gdzie mieliśmy cztery punkty, trzeba szanować ten punkt zdobyty. Mamy pięć i po prostu spróbujemy za tydzień wygrać z Wojskowicami – zapowiedział trener.
Komar odniósł się także do wyniku innego spotkania. Ekolog Wojsławice przegrał u siebie ze Strykowem 0:4.
– Wydaje się, że powinno być łatwiej niż dzisiaj – zauważył.
Trener szybko jednak tonował takie oczekiwania.
– My możemy sobie opowiadać różne historie, jak to pięknie w Strykowie mogliśmy też zapunktować i tak dalej. Natomiast tych punktów nie ma. Dzisiaj jest jakiś przełom, bo jest jeden punkt – powiedział.
Concordia jest beniaminkiem IV ligi i dla wielu zawodników obecny sezon jest pierwszym kontaktem z tym poziomem rozgrywek.
– Tak jak powiedziałem przed sezonem, dla nas każdy mecz jest tutaj nauką, jest jakąś tam przygodą. I tak podchodzimy. Dzisiaj zapunktowaliśmy na remis, za tydzień będziemy grać, jak w każdym meczu, o trzy punkty – podkreślił Ireneusz Komar.
Szkoleniowiec zwrócił również uwagę na fragment drugiej połowy, który pokazał, że Concordia potrafi stworzyć sobie wiele sytuacji, kiedy gra spokojnie i składnie.
Te piętnaście minut pokazało, że jeśli drużyna gra piłką składnie, to tych sytuacji stwarza dużo. Zapaliśmy ten wiatr w żagle i ta piłka tak naprawdę po piątce latała, tam się kotłowało cały czas. Suma summarum nic z tego nie wpadło – mówił.
– Trzeba sobie zadać pytanie: czy w B-klasie inaczej piłkę kopie się do bramki z metra, czy w czwartej lidze, czy w okręgówce? Nie. Trzeba ją trafić, po prostu. Musi wpaść – podkreślił.
Concordia dopisała więc do swojego dorobku jeden punkt. Piotrkowianie nadal czekają na kolejne zwycięstwo, ale remis z ŁKS-em III może być ważny w kontekście walki o utrzymanie w IV lidze.
Komentarze 8