Piłkarze piotrkowskiej Concordii rozpoczęli rundę wiosenną w klasie okręgowej od meczu na własnym boisku z wiceliderem Lechią II Tomaszów. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, z którego cieszyli się … goście. To bowiem podopieczni trenera Ireneusza Komara mieli olbrzymią przewagę w tym spotkaniu. Teraz przed Concordią rywalizacja z liderem w Rzgowie.
W pierwszej rundzie Lechia II wygrała u siebie z Concordią 2-1. Teraz piłkarze z ul. Żwirki chcieli wziąć rewanż. I mógłby być to bardzo srogi rewanż, gdyby podopieczni trenera Komara byli skuteczni.
To nie jeden punkt zdobyty, ale dwa stracone
- Po przebiegu meczu, gdzie mieliśmy przewagę, gdzie mieliśmy kilka sytuacji, słupek, poprzeczka, nic nie wpadło. Zrobiliśmy z bramkarza drużyny przeciwnej bohatera. No i skończyło się 0-0. Sparingi ostatnio pokazały, że jesteśmy w dobrej formie. Strzelaliśmy po 5-6 bramek. Życie nas jednak zweryfikowało. Lechia grała na czas. Chłopcy młodzi, 18-19-letni tam w końcówce łapały ich w skurcze. My natomiast napędzaliśmy tę grę – mówił po meczu Ireneusz Komar.
Grało trzech nowych zawodników. Jak się prezentowali?
- Łukasz (Matuszczyk) wywiązał tutaj swoje roli jeżeli chodzi o defensywę dobrze. Natomiast w ostatnich pięciu minutach miał trzy rzuty wolne. Na swojej odległości, na swojej lewej nodze. Myślę, że tak bardzo chciał dostać bohaterem. Bo w czwartek na treningu wszystko co strzelił, to mu się wchodziło. Zawodnika gdzieś troszeczkę spięło. Natomiast jeżeli chodzi o Antka Żerka. Po wejściu na te dwadzieścia pięć minut zrobił trzy piękne akcje. Rozpierała go energia. Cały czas był aktywny. Zrobił tam kocioł na tej prawej stronie. Natomiast Janek (Nowak) na pozycji dziewięć. robił to co do niego należało. Brakło mu oczywiście sytuacji strzeleckiej. Ale ogólnie cała trójka myślę, że nie zawiodła. Jak powiedział pan redaktor z tej mąki będzie chleb – ocenił szkoleniowiec Concordii.
Teraz przed drużyną mecz z liderem w Rzgowie. Trener zapowiada walkę o trzy punkty, bo celem w tym sezonie jest awans do IV ligi.
Komentarze 0