TERAZ 22°C
JAKOŚĆ POWIETRZA Bardzo dobra
reklama NaturoBank - Blisko Ciebie

Centralne Dożynki 1979. Czyny społeczne i Trójki Sokalskiego zmieniły Piotrków Trybunalski

F.Zieliński
Filip Zieliński wt., 28 lipca 2026 13:20

Nowe drogi, odnowione elewacje i uporządkowane skwery nie pojawiły się w Piotrkowie Trybunalskim z dnia na dzień. Przed Centralnymi Dożynkami w 1979 roku do pracy ruszyły nie tylko budowlańcy. W przygotowania zaangażowano zakłady pracy, szkoły i tysiące mieszkańców. Wszystko odbywało się według planu, nad którym czuwał ówczesny prezydent miasta Antoni Sokalski.

Centralne Dożynki 1979. Czyny społeczne i Trójki Sokalskiego zmieniły Piotrków Trybunalski

Dziewięć miesięcy – tyle wystarczyło, aby Piotrków Trybunalski zmienił się nie do poznania. O nowych drogach, przebudowie miasta i malowaniu elewacji pisaliśmy już w pierwszej części naszego cyklu poświęconego Centralnym Dożynkom 1979.

Tym razem zaglądamy za kolejne kulisy tej ogromnej operacji. Bo ktoś musiał posprzątać ulice, zadbać o zieleń, odnowić skwery i dopilnować, by przed przyjazdem Edwarda Gierka wszystko wyglądało jak spod igły.

Piotrków podzielono na sektory

Choć w przygotowaniach pomagały przedsiębiorstwa z całego kraju, ogrom pracy wykonano na miejscu. W Piotrkowie działały wtedy dziesiątki dużych zakładów pracy – od Fabryki Maszyn Górniczych, przez trzy huty, po Sigmatex, Deltę czy Vitromę. Każdy dostał swoje zadanie.

Miasto podzielono na rejony odpowiadające samorządom mieszkańców. Do każdego przypisano zakład pracy i szkoły.

Jak wspomina Antoni Sokalski, taki podział pozwolił objąć opieką praktycznie każdy fragment miasta.

Miasto podzielone było tak jak samorządy mieszkańców, sześć może było. Do tego były przypisane zakłady pracy rejonu i do tego szkoły wszystkie w tym rejonie. Spotykali się na przykład dyrektor szkoły, dyrektor zakładu, przewodniczący samorządu mieszkańców. Robili obchody na swoim terenie i patrzyli, co jeszcze można zrobić. To wszystko na papier się nanosiło.

Na tym jednak praca się nie kończyła. Każdy wiedział, co ma zrobić, a później przychodził czas na sprawdzenie efektów.

Najpierw była dyskusja, zachęta, a później było rozliczanie. W ten sposób każdy zieleniec, każdy trawnik był zadbany. Wszystko było zrobione i nikt nie miał pretensji. Mało tego – nikt nie szukał pieniędzy za to – wspomina Antoni Sokalski.

Czyn społeczny – symbol tamtych czasów

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów przygotowań był czyn społeczny. Dziś budzi skrajne emocje. Dla jednych był przejawem wspólnej troski o miasto, dla innych obowiązkiem, od którego trudno było się wymigać.

Mieszkańcy sprzątali ulice, sadzili zieleń, grabili liście, porządkowali skwery i przygotowywali Piotrków na przyjazd gości.

Tak wyglądało to w propagandowym filmie „Kronika Przemian” z 1979 roku.

Widoczne efekty pracy w różnych punktach miasta to w dużej mierze zasługa szeroko zakrojonej akcji czynów społecznych. W sposób zorganizowany pracowali załogi zakładów pracy, samorządy mieszkańców, rolnicy i młodzież.

Uczniowie zamiast w ławkach... z grabiami

Do przygotowań włączono także szkoły. Każda odpowiadała za wyznaczony teren. Jak wspomina Antoni Sokalski, uczniowie II Liceum Ogólnokształcącego opiekowali się ogrodem botanicznym w Parku Poniatowskiego.

Była lekcja wychowawcza, to pani nauczycielka czy pan nauczyciel brał daną klasę i szedł. Wyrywali chwasty, porządkowali, wygrabiali i tak dalej. Bo o co chodzi? Nie wszystkie skwery mogły być zrobione za skromne pieniądze gospodarki komunalnej. Młodzież tu dużo robiła i nikt nie miał pretensji. Wszyscy robili – opowiada Antoni Sokalski.

Trójki Sokalskiego

Starsi mieszkańcy Piotrkowa z pewnością pamiętają określenie „Trójki Sokalskiego”. Był to system kontroli miasta, który Antoni Sokalski przywiózł jeszcze z czasów pracy w Opolu.

Po Piotrkowie chodzili przedstawiciele samorządów mieszkańców i zakładów pracy, sprawdzając, co wymaga naprawy lub uporządkowania.

Przedstawiciel samorządu mieszkańców, czyli przewodniczący albo członek samorządu mieszkańców i dyrektor zakładu z danego rejonu. I oni chodzili tak samo i sprawdzali, co jest do roboty. Z tym, że oni nie wydawali decyzji, tylko mi zgłaszali. A później wysłałem pracownika. Wtedy było inaczej, bo był jeden wydział, jedna odpowiedzialność. Nie było, że pisma między wydziałami wydawali. Poszedł Wacek z Jankiem, uzgodnił, że to trzeba zrobić i dawali dwa, trzy dni na usunięcie czegoś. To były takie drobne rzeczy – wspomina Antoni Sokalski.

Na tym ich rola się nie kończyła.

Później kontrolowali i mieli upoważnienie do mandatów. Wtedy były 50–100 złotych za niewykonanie, ale muszę powiedzieć, że tych mandatów było mało, dlatego że ludzie wykonywali rzeczy – dodaje były prezydent.

Efekty widać do dziś

Edward Gierek spędził w Piotrkowie zaledwie kilka godzin. Znacznie dłużej zostały efekty przygotowań do Centralnych Dożynek 1979.

Nowe drogi, wyremontowane budynki, uporządkowane skwery czy część infrastruktury do dziś przypominają o największej modernizacji miasta końca lat siedemdziesiątych. Niezależnie od ocen systemu PRL trudno odmówić jednego – mieszkańcy, zakłady pracy i szkoły wykonali wtedy ogrom pracy, dzięki której Piotrków był gotowy na jedno z najważniejszych wydarzeń w swojej współczesnej historii.

Posłuchaj audycji Ale to już było

Reklama

Podsumowanie

    reklama

    Komentarze 1

    reklama

    Dla Ciebie

    22°C

    Pogoda

    Kontakt

    Radio