Huk odrzutowych silników, trzy francuskie myśliwce nad miastem i lawina komentarzy w internecie. Wizyta samolotów Rafale nad Piotrkowem wywołała spore emocje, ale była jedynie elementem zaplanowanej sesji fotograficznej. O jej kulisach, braku wcześniejszego komunikatu dla mieszkańców, ale także nowej inwestycji i znaczeniu piotrkowskiego lotniska mówił w programie „O tym się mówi” Marcin Pampuch, dyrektor Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej.
Po pojawieniu się myśliwców nad Piotrkowem w mediach społecznościowych szybko zaczęły pojawiać się informacje o znacznie większej liczbie maszyn. Marcin Pampuch podkreśla, że nad miastem były dokładnie trzy francuskie Rafale.
To już tłumaczyliśmy zaraz po tym, jak te samoloty pojawiły się nad Piotrkowem. One były na wysokości ponad 1500 metrów. Były to trzy samoloty Rafale francuskich sił zbrojnych. My od lat jesteśmy jedną z kluczowych baz dla fotografów lotniczych, czyli na lotnisku w Piotrkowie funkcjonuje taki plener zdjęciowy. On nazywa się Air-to-Air i chodzi o to, żeby samoloty fotografować nie tylko na ziemi, ale również w powietrzu – wyjaśniał Marcin Pampuch.
Sesję realizował fotograf lotniczy Sławek „Hesja” Krajniewski. Decyzja o jej przeprowadzeniu zapadła w krótkim czasie. Francuskie maszyny przyleciały z Mińska Mazowieckiego.
Trzy samoloty francuskie przyleciały do nas z Mińska Mazowieckiego, zrobiły dokładnie dwa kółka nad Piotrkowem, ponad 1500 metrów. Tam ustawiły się w szyku z samolotem, w którym byli fotografowie, i cała ta formacja odleciała nad Zalew Sulejowski, gdzie wykonane zostały zdjęcia – mówił Marcin Pampuch.
Jak tłumaczył Marcin Pampuch, przelot nie był wyłącznie efektowną sesją fotograficzną. Piloci ćwiczyli również lot w formacji z wolniejszym samolotem, z którego wykonywane były fotografie.
Pojawienie się wojskowych samolotów wywołało niepokój części mieszkańców. Marcin Pampuch zwrócił uwagę na obecną sytuację międzynarodową i przeprosił osoby, które odebrały przelot jako potencjalne zagrożenie.
Ja rozumiem, to są samoloty odrzutowe. Mamy teraz takie czasy, jakie mamy i ktoś mógłby się poczuć zaniepokojony. Dlatego ja serdecznie przepraszam tych, którzy tak się poczuli. Natomiast wszystko odbyło się w sposób bezpieczny. Te samoloty wcześniej uczestniczyły w ćwiczeniach, ale po ćwiczeniach Francuzi postanowili wykonać takie zdjęcia – tłumaczył Marcin Pampuch.
Dyrektor Aeroklubu Ziemi Piotrkowskiej zapowiedział jednocześnie, że w tym roku podobnych sesji z udziałem wojskowych maszyn już nie będzie.
Na pewno w tym roku takich sesji zdjęciowych z udziałem samolotów wojskowych organizować nie będziemy, z racji tego, aby nie niepokoić mieszkańców tutaj regionu – powiedział Marcin Pampuch.
Jednym z najczęściej pojawiających się pytań było to, dlaczego o planowanym pojawieniu się wojskowych samolotów nie poinformowano wcześniej. Marcin Pampuch tłumaczył, że Aeroklub świadomie nie zapowiada takich sesji.
My takich informacji wcześniej nie przekazujemy też z jednego powodu – aby na lotnisku, mówiąc wprost, nie pojawili nam się widzowie. To nie jest wydarzenie przeznaczone dla widzów, to jest stricte zaplanowane zdarzenie polegające na zrobieniu zdjęć w powietrzu. Te samoloty na samym lotnisku w zasadzie się nie pojawiają, bo lotnisko nie może przyjąć na swojej drodze startowej takich samolotów odrzutowych, francuskich wojskowych czy nawet polskich F-16. Nie mamy takich parametrów drogi startowej – mówił Marcin Pampuch.
Marcin Pampuch zwrócił również uwagę, że wcześniejsze nagłośnienie obecności wojskowych maszyn mogłoby przyciągnąć na lotnisko dużą liczbę miłośników lotnictwa. Sesja Air-to-Air nie jest natomiast imprezą przygotowaną dla publiczności.
W komentarzach pojawiały się również pytania dotyczące kosztów operacji. W rozmowie Marcin Pampuch zaznaczył, że nie były one pokrywane przez Aeroklub Ziemi Piotrkowskiej ani z pieniędzy mieszkańców Piotrkowa.
Marcin Pampuch wskazywał, że Sławek „Hesja” Krajniewski realizuje fotografie dla sił zbrojnych różnych państw, a dla samego lotniska projekt jest również formą promocji.
Sesja zdjęciowa jest potężną reklamą lotniska Piotrków na całym świecie, dlatego że te zdjęcia naprawdę publikowane są w wielu magazynach lotniczych. Jest warunek podpisanej umowy i ustaleń ze Sławkiem Hesją Krajniewskim, że zawsze jest oznaczany Aeroklub Ziemi Piotrkowskiej w Piotrkowie Trybunalskim. My często gdzieś na zagranicznych pokazach lotniczych już nie musimy się przedstawiać, bo wszyscy wiedzą, że jesteśmy z lotniska w Piotrkowie Trybunalskim – mówił Marcin Pampuch.
Francuskie myśliwce to niejedyny temat, który w ostatnich dniach wzbudzał zainteresowanie mieszkańców. Na lotnisku pojawił się również nowy asfalt. Jak wyjaśnia Marcin Pampuch, nie chodzi o budowę nowego pasa startowego, lecz drogi kołowania Charlie.
Do tej drogi startowej brakowało nam drogi kołowania Charlie. Ona została wykonana w technologii asfaltowej. To jest 800 metrów drogi o szerokości 8 metrów. Usprawniamy dzięki temu ruch naziemny statków powietrznych po lądowaniu albo przed startem. Samoloty nie muszą czekać w holdingu na górze na wylądowanie jakiegoś statku powietrznego – wyjaśniał Marcin Pampuch.
Nowa droga pozwala samolotowi po lądowaniu szybciej opuścić pas. Dzięki temu droga startowa jest krócej zajęta, a kolejne maszyny mogą sprawniej wykonywać swoje operacje.
Nowa inwestycja ma również drugi wymiar. Marcin Pampuch poinformował, że Aeroklub Ziemi Piotrkowskiej od ubiegłego roku posiada status podmiotu ochrony ludności.
My od zeszłego roku jesteśmy jedynym w województwie łódzkim, spoza ustawy, podmiotem ochrony ludności. Tu podziękowania dla pani wojewody Doroty Ryl, która na moją prośbę zgodziła się wpisać lotnisko Piotrków na taką listę. Dzięki temu, że jesteśmy podmiotem ochrony ludności, otrzymaliśmy również środki finansowe na zrealizowanie tej ważnej, strategicznej inwestycji, czyli drogi kołowania Charlie – mówił Marcin Pampuch.
Marcin Pampuch wskazywał, że znaczenie lotniska może być szczególnie widoczne podczas sytuacji kryzysowych.
W sytuacjach różnych, nawet jakichś kataklizmów, czy przy dostawie pewnych towarów, które szybko muszą się przemieszczać z punktu A do B, drogą lotniczą zrobimy to najszybciej. Z tego powodu bardzo się cieszę, że uda nam się tę inwestycję dopiąć do końca – podkreślał Marcin Pampuch.
Choć tegoroczna edycja Fly Festu zakończyła się w lipcu, przygotowania do kolejnej już trwają. Organizatorzy kontaktują się z grupami pokazowymi i rezerwują terminy na przyszły rok.
Jak kończymy w lipcu wydarzenie, to już umawiamy się z grupami pokazowymi na tego typu projekt w roku przyszłym. Lotnisko Piotrków jest lubiane. Jest lubiane nie tylko ze względu na infrastrukturę, która jest jedną z najlepszych w Polsce, jeśli chodzi o tego typu lotniska, ale też na atmosferę, którą mamy – mówił Marcin Pampuch.
Po rozmowie Marcin Pampuch zachęcał również do odwiedzenia strony hesja.pl, prowadzonej przez Sławka „Hesję” Krajniewskiego. Można będzie tam zobaczyć efekt sesji Air-to-Air – zdjęcia francuskich myśliwców Rafale wykonane podczas opisywanej akcji, a także fotografie Piotrkowa Trybunalskiego wykonane z powietrza.
Komentarze 38